Spowied藕 鈥濼andeciarza”, figuranta S艂u偶by Bezpiecze艅stwa – cz臋艣膰 1

wody艅ski

Pierwsze spotkanie ze S艂u偶b膮 Bezpiecze艅stwa w kwietniu 1968 r., pami臋tam jakby to by艂o wczoraj: jeden z tajniak贸w siedzia艂 za biurkiem, drugi za艣 na okiennym parapecie i zajada艂 si臋 bu艂k膮 z kie艂bas膮, kt贸rej wo艅 przepe艂nia艂a biuro.

Spowied藕 鈥濼andeciarza”, figuranta S艂u偶by Bezpiecze艅stwa

Siedzia艂em przed nimi, gor膮czkowo zbieraj膮c my艣li. W sumie pytano mnie o b艂ahe sprawy, ale wi艂em si臋 jak piskorz, energicznie zaprzeczaj膮c, 偶e z oblaniem tuszem has艂a popieraj膮cego Gomu艂k臋 mia艂em co艣 wsp贸lnego. Przy tym udawa艂em, 偶e nie rozumiem pyta艅, prosz膮c o ich parokrotne powt贸rzenie itp. Unika艂em p贸藕niej te偶 ich jak ognia, chowaj膮c si臋 przed nimi za rogiem, nie podchodz膮c do telefonu鈥 Po latach okaza艂o si臋, 偶e z tego pierwszego z nimi zetkni臋cia – wyszed艂em zwyci臋sko bo tajniacy doszli do wniosku, 偶e maj膮 do czynienia z idiot膮, jak w p贸藕niej w moich aktach napisali o pogodnym usposobieniu, na stosunkowo niskim poziomie intelektualnym. Pewnie te偶 zasi臋gn臋li j臋zyka o mnie, jako o relegowanym ze szk贸艂 krn膮brnym uczniu, a przede wszystkim jako – o zakale, podczas odbywania s艂u偶by wojskowej, os艂abiaj膮cej zdolno艣膰 obronn膮 Paktu Warszawskiego.

wody艅skiBy艂em dla nich marnej jako艣ci ludzkim materia艂em, nie nadaj膮cym si臋 na agenta i zostawili mnie w spokoju.

wody艅skiwody艅skiDo konspiracji zosta艂em wci膮gni臋ty przez Antoniego, z kt贸rym przyja藕ni臋 si臋 od bez ma艂a 50 lat.

wody艅skiWcze艣niej bowiem nie by艂o we mnie zapalczywej kontestacji systemu. Przez moj膮 matk臋 zosta艂em uformowany tak, aby w tych plugawych czasach 鈥 najmniej si臋 kolaboracj膮 z komunistami ubrudzi膰. 呕y膰, a raczej egzystowa膰 na marginesie PRL.

Przyby艂y jednak z Warszawy Antoni, z kt贸rym 艂膮czy艂y nas wsp贸lne zami艂owania do w臋drowania kajakami utrzymywa艂 kontakty z kolegami z liceum Batorego: Michnikiem, Rapaczy艅skim, Lity艅skim i innymi podejrzanymi typami. Owocowa艂y one – bezdebitowymi wydawnictwami, zeszytami 鈥濸aryskiej Kultury鈥 i inn膮 bibu艂膮, kt贸r膮 beztrosko cz臋stowali艣my znajomych.聽To 艣ci膮gn臋艂o na nas uwag臋 S艂u偶by Bezpiecze艅stwa.

wody艅skiZa艂o偶ono nam wi臋c w 1977 roku – arkusze informacyjne i rozpocz臋to inwigilacj臋.

wody艅skiTrwa艂a ona dwa lata i jako艣 esbecji nie uda艂o si臋 nas przy艂apa膰 na gor膮cym uczynku.

wody艅ski鈥―opiero zaanga偶owanie Antoniego, kt贸ry po wakacjach w 1980 r. pojecha艂 do Warszawy jako przedstawiciel OPZZ, a wr贸ci艂 ju偶 zara偶ony 鈥濻olidarno艣ci膮鈥 鈥 spowodowa艂o ponowne zainteresowanie komunistycznych s艂u偶b nami.

Za艂o偶ono mi po raz drugi arkusz informacyjny i nadano kryptonim „TANDECIARZ”.

wody艅skiW stanie wojennym Antka internowano, a mnie usuni臋to z pracy.聽Dopiero po otrzymaniu z IPN swojej teczki zorientowa艂em si臋 ile w tamtych czasach trosk funkcjonariuszom S艂u偶by Bezpiecze艅stwa przysparza艂em.

wody艅skiwody艅skiDo 艣ledzenia mnie i mojego przyjaciela zaanga偶owano kilku tajnych wsp贸艂pracownik贸w, przewa偶nie rekrutuj膮cych si臋 z grona naszych znajomych, a w jednym wypadku nawet w osobie wieloletniego przyjaciela.

wody艅skiwody艅skiW ko艅cu wysz艂o na nasze.

wody艅skiJednak obecne gro偶enie przez by艂ych funkcjonariuszy s艂u偶by bezpiecze艅stwa wywarcia wp艂ywu na polityczn膮 rzeczywisto艣膰, poprzez posiadan膮 przez nich dokumentacj臋, przypomina mi o moim – niechlubnym w tym procederze – udziale.

Wszystkiemu oczywi艣cie winna by艂a wtedy pycha, jaka rozpiera艂a zwyci臋zc贸w bezkrwawej rewolucji.鈥 A by艂o to tak,聽w czerwcu 1990 roku zosta艂em wybrany w贸jtem.聽Wyposa偶ony w s艂ynn膮 wtedy w samorz膮dach kompetencj臋: co nie jest zabronione, jest dozwolone – mia艂em zaspokaja膰 wszystkie potrzeby mieszka艅c贸w i to je licz膮c, od momentu pocz臋cia, a偶 do鈥 co najmniej dwadzie艣cia lat po 艣mierci.

W ferworze spraw, kt贸re nale偶a艂o wtedy za艂atwia膰 i rozwi膮zywa膰, oczywi艣cie tylko pozytywnie 鈥 pojawi艂a si臋 r贸wnie偶 inicjatywa u艂atwiaj膮ca procedur臋 otrzymywania paszport贸w.鈥 Podeszli z ni膮 do mnie bardzo ostro偶nie. Wiejski konstabl, przenicowany z milicjanta na policjanta, jakby mimochodem zapyta艂 mnie czy mog臋 przyj膮膰 pana majora.
Oczywi艣cie odpowiedzia艂em, major, nie major 鈥 przyjmuj臋 przecie偶 wszystkich. No to um贸wi艂 mnie za dwa dni na spotkanie, na kt贸re przyszed艂 mocno wy艂ysia艂y o nerwowym spojrzeniu i przymilnym u艣miechu blondyn, kt贸ry bardzo uni偶enie przedstawi艂 si臋 jako by艂y szef SB w powiatowym miasteczku, negatywnie przez komisj臋 do dalszej s艂u偶by R.P. zweryfikowany. Zadeklarowa艂 si臋 przy tym, 偶e, on teraz chce r贸wnie偶 by膰 przydatny w nowej rzeczywisto艣ci i dzi臋ki swoim znajomo艣ciom mo偶e u艂atwia膰 otrzymywanie przez mieszka艅c贸w gminy paszport贸w.

Wystarczy do tego tylko 偶ebym si臋 na to zgodzi艂, 偶eby raz w tygodniu m贸g艂 w jakim艣 k膮ciku urz臋du interesant贸w m贸g艂 przyjmowa膰.聽鈥‵acet si臋 艂asi艂 i przymila艂, m贸wi艂 nawet o tym … jak si臋 cieszy z naszego spotkania, 偶e wiele o mnie dobrego s艂ysza艂. No i ja g艂upi i naiwny – si臋 zgodzi艂em.聽Pomy艣la艂em wtedy… 艣wietnie. To nic, 偶e z go艣cia kanalia, ale b臋dzie przez to on – kanali膮 u偶yteczn膮.聽Zaoszcz臋dzi ludziom wydatk贸w i czasu podr贸偶y do rejonowej i wojew贸dzkiej komend, w kt贸rych to pobiera艂o si臋 i sk艂ada艂o wnioski, a nast臋pnie odbiera艂o paszporty.

Major chcia艂 tylko 20 z艂 od paszportu. Wi臋c znacznie mniej ni偶 kosztowa艂y bilety autobusowe…聽Powiedzia艂em wtedy esbeckiemu majorowi co艣 bardzo pompatycznego, czego do dzi艣 偶a艂uj臋… i偶 ka偶dy mo偶e odnale藕膰 swoje miejsce w nowej, wspania艂ej rzeczywisto艣ci.

Z dzisiejszej jednak perspektywy ju偶 wiem, 偶e trzeba by艂o tego go艣cia wtedy przegoni膰, poszczu膰 psami, nie u艂atwia膰 mu zbierania informacji i budowania sieci wp艂yw贸w.

MEA CULPA, MEA MAXIMA CULPA!

Czytaj dalej cz臋艣膰 2.