Polacy bardzo gloryfikuj─ů przesz┼éo┼Ť─ç i demokracj─Ö szlacheck─ů. W rzeczywisto┼Ťci o sprawach pa┼ästwa decydowa┼éa w─ůska grupa oligarch├│w ÔÇô m├│wi prof. Daniel Beauvois, wybitny znawca historii oraz kultury polskiej i ukrai┼äskiej.

Demokracji szlacheckiej nie było

Daniel Beauvois:┬áPodda┼ästwo ruskich ch┼éop├│w bliskie by┼éo niewolnictwu. Stosunki dworu ze wsi─ů by┼éy tak okrutne, jak na ameryka┼äskich plantacjach bawe┼ény, na francuskiej Martynice czy gdzie┼Ť w Afryce. To naprawd─Ö by┼éo co┼Ť strasznego.

Jaros┼éaw Kurski: Nie ma Pan dla Polak├│w lito┼Ťci. Pana ksi─ů┼╝ka sprawi zaw├│d tym, kt├│rzy z Kres├│w stworzyli obszar magicznej przesz┼éo┼Ťci, utracon─ů Arkadi─Ö, Eden. W┼éa┼Ťnie ukaza┼éo si─Ö Pana monumentalne dzie┼éo ÔÇ×Tr├│jk─ůt Ukrai┼äski ÔÇô Szlachta, carat i lud na Wo┼éyniu, Podolu i Kijowszczy┼║nie 1793-1914ÔÇŁ (Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Sk┼éodowskiej, Lublin 2005). 130-letnia historia trzech prowincji ruskich, historia ucisku ruskiego ch┼éopa przez polskich pan├│w, rugowania polskiej szlachty czynszowej przez polskich ziemian, historia polskiej kolonizacji Ukrainy. Obala Pan mity o polskiej tolerancji religijnej i demokracji szlacheckiej. Nie za du┼╝o naraz?

ÔÇô┬áTa ksi─ů┼╝ka to najwi─Ökszy trud mojego ┼╝ycia. 25 lat pracy. Rzeczywi┼Ťcie, nie spodoba si─Ö ona wyznawcom kresowego mitu. C├│┼╝, kiedy dla mnie licz─ů si─Ö tylko dokumenty archiwalne, a nie literackie metafory. Odczarowanie pseudohistorii uwa┼╝am za najpilniejsze zadanie dla historyk├│w Europy ┼Ürodkowo-Wschodniej. Dlaczego schorowan─ů pami─Ö─ç mieliby┼Ťmy przyobleka─ç w metafizyk─Ö? Walka z megalomaniami narodowymi wymaga trze┼║wo┼Ťci i rozumu, a nie patriotycznych uniesie┼ä.

Porównał Pan kolonizację polskich kresów do kolonizacji Algierii przez Francję. To nie jest dla nas miłe porównanie.

ÔÇô Rzeczywi┼Ťcie, s┼éowo ÔÇ×kolonializmÔÇŁ mo┼╝e nie jest najszcz─Ö┼Ťliwsze w odniesieniu do sytuacji panuj─ůcej na Ukrainie. M├│wi─Ö o Ukrainie prawobrze┼╝nej, a wi─Öc Podole, Wo┼éy┼ä i Kijowszczyzna. Ale to, co mog┼éem zaobserwowa─ç, nie pozostawia z┼éudze┼ä. Zjawisko gn─Öbienia ludu ukrai┼äskiego przez polskich ziemian nie ulega w─ůtpliwo┼Ťci. Cho─ç obecno┼Ť─ç Polak├│w na Ukrainie by┼éa znacznie dawniejsza ni┼╝ obecno┼Ť─ç Francuz├│w w Algierii, to nie zmienia faktu, ┼╝e podda┼ästwo ruskich ch┼éop├│w bliskie by┼éo niewolnictwu. Stosunki dworu ze wsi─ů by┼éy tak okrutne, jak na ameryka┼äskich plantacjach bawe┼ény, na francuskiej Martynice czy gdzie┼Ť w Afryce. To naprawd─Ö by┼éo co┼Ť strasznego

Mo┼╝e to ÔÇ×signum temporisÔÇŁ. Po prostu w ├│wczesnej Europie i Rosji takie by┼éy stosunki spo┼éeczne tak┼╝e mi─Ödzy polskim panem a polskim ch┼éopem w centralnej Polsce?

ÔÇô Naturalnie podda┼ästwo mi─Ödzy Polakami te┼╝ by┼éo okrutne, ale na pewno ┼éatwiej by┼éo si─Ö porozumie─ç ze sob─ů Polakom katolikom ni┼╝ katolickim panom z prawos┼éawnymi poddanymi. Tam dochodzi┼éy do g┼éosu odmienno┼Ťci: religii, kultury i j─Özyka, a to stwarza┼éo napi─Öcia znacznie wi─Öksze ni┼╝ w Polsce centralnej. Na Ukrainie panowa┼éa zadawniona nienawi┼Ť─ç. Poczynaj─ůc od Unii Brzeskiej. Przez czterdzie┼Ťci lat od jej ustanowienia Unia by┼éa instrumentem likwidacji prawos┼éawia. To trwa┼éo a┼╝ do 1632 roku, kiedy kr├│l W┼éadys┼éaw zrozumia┼é, ┼╝e tak dalej by─ç nie mo┼╝e, bo b─Öd─ů bunty. Zreszt─ů po┼Ťr├│d wielu przyczyn p├│┼║niejszego wybuchu powstania Chmielnickiego jedn─ů z wa┼╝niejszych jest nienawi┼Ť─ç do Polak├│w jako gn─Öbicieli religii prawos┼éawnej. Kozacy tylko dolali oliwy do ognia. Powstanie Chmielnickiego to trwa┼ée p─Ökni─Öcie w stosunkach polsko-ruskich. Historia si─Ö powtarza w czasie rzezi huma┼äskiej w 1768 r. To nie s─ů b┼éahostki. To sprawy bolesne i okrutne, kt├│re by┼éy rozstrzygane w spos├│b niesamowicie gwa┼étowny. To wyry┼éo trwa┼ée ┼Ťlady w pami─Öci ludowej i Polak├│w, i Ukrai┼äc├│w.

To wszystko zapewne prawda, ale brzmi troch─Ö jednostronnie. Knia┼║ Jarema Wi┼Ťniowiecki przecie┼╝ ruski pan, przeszed┼é na katolicyzm, bo ┼Ťni┼é o polskiej koronie i to on by┼é gn─Öbicielem ludu ukrai┼äskiego. Tymczasem na czele kozackiego powstania stan─ů┼é Bohdan Chmielnicki, kt├│ry mia┼é rodow├│d polskiego szlachcica. To wszystko jest troch─Ö bardziej z┼éo┼╝one.

ÔÇô Magnaci ruscy byli zafascynowani kultur─ů polsk─ů i zmierzali do polonizacji. Chcieli sta─ç si─Ö obywatelami Rzeczypospolitej, kt├│ra dawa┼éa mo┼╝liwo┼Ť─ç awansu i presti┼╝u. Przechodzili na katolicyzm, przyjmowali polsk─ů kultur─Ö, a ich stosunek do poddanych by┼é tak samo okrutny jak stosunek wszystkich w┼éa┼Ťcicieli ziemskich na Ukrainie bez wzgl─Ödu na to, czy byli to etniczni Polacy, czy etniczni Rusini. Ta r├│┼╝nica w XVIII w. zupe┼énie si─Ö zaciera. Czartoryscy, Potoccy, Sapiehowie, Lubomirscy ju┼╝ si─Ö nie odr├│┼╝niaj─ů od Polak├│w, bo przej─Öli cechy polsko┼Ťci. I stali si─ÖÔÇŽ

ÔÇŽGente Ruthenus, natione Polonus ÔÇô z pochodzenia Rusin, narodowo┼Ťci polskiej.

ÔÇô W┼éa┼Ťnie, i stali si─Ö wsp├│┼égn─Öbicielami swojego ludu. To tragiczne, dla ruskiego ch┼éopa czy Kozaka kij w r─Öku ruskiego lub polskiego pana nie przestawa┼é by─ç tym samym kijem. Na pocz─ůtku ruskie domy arystokratyczne by┼éy tylko sprzymierzone z Rzecz─ůpospolit─ů. Z czasem przyj─Ö┼éy jej atrybuty. To by┼éa tragedia ludu pozbawionego swoich w┼éasnych elit. Ukrai┼äskie elity intelektualne odradzaj─ů si─Ö, ale dopiero w ko┼äcu XIX w. Przez dwa wieki nie ma nikogo, kto by pami─Öta┼é o ich ukrai┼äsko┼Ťci. Ostatnim jest hetman Orlik, kt├│ry na przymusowym wygnaniu w Turcji pisze pami─Ötnik ÔÇô po polsku i ci─ůgle wspomina o Ukrainie. Pisze do wszystkich dwor├│w w Europie, ┼╝eby broni─ç wolno┼Ťci ukrai┼äskiej, ale nikt go nie s┼éucha, bo Ukraina sta┼éa si─Ö ju┼╝ prowincj─ů Rzeczypospolitej. Wtedy nikt ju┼╝ nie m├│wi o pi─Öknym pomy┼Ťle utworzenia ksi─Östwa Ruskiego ÔÇô r├│wnoprawnego wobec Korony i Wielkiego Ksi─Östwa Litewskiego w ramach wielkiej Rzeczypospolitej. Wspania┼éa idea, kt├│ra narodzi┼éa si─Ö w czasie ugody Hadziackiego w 1658 r., a kt├│ra nigdy nie zosta┼éa wprowadzona w ┼╝ycie. Pozosta┼éa marzeniem. P├│┼║niej by┼éo to eksponowane: ÔÇ×Ach, gdyby┼Ťmy potrafiliÔÇŁ, ale nikt nie potrafi┼é, bo nikt nie chcia┼é! Ze strony Polak├│w nie by┼éo szczerej ch─Öci.

Chciał wojewoda bracławski Adam Kisiel.

ÔÇô Ostatni, kt├│ry broni┼é zasady, ┼╝e mo┼╝na by─ç i Polakiem, i prawos┼éawnym jednocze┼Ťnie. Gdyby Polacy w ramach Rzeczypospolitej potrafili zrozumie─ç, ┼╝e wielonarodowo┼Ť─ç, tak obecnie modna i chwalona, jest rzeczywist─ů warto┼Ťci─ů, to wtedy Rzeczpospolita mog┼éabyÔÇŽ ale tu jeste┼Ťmy w dziedzinie gdybania, a ja nie lubi─Ö gdyba─ç.

Wi─Öc Pana wyr─Öcz─Ö: ÔÇŽto w├│wczas Polska by┼éaby pot─Ög─ů zdoln─ů oprze─ç si─Ö Rosji i jej dzieje potoczy┼éyby si─Ö inaczej.

ÔÇô Ma pan ca┼ékowit─ů racj─Ö, ale to wiemy teraz. Niestety, m─ůdry Polak po szkodzie.

Jan Kochanowski pisa┼é, ┼╝e ÔÇ×z tego nas zbodzie/Tak─ů przypowie┼Ť─ç sobie Polak kupi,/ ┼╝e i przed szkod─ů i po szkodzie g┼éupiÔÇŁ. O ile jeszcze mog─Ö si─Ö zgodzi─ç w sprawie oceny relacji polsko-ukrai┼äskich, to nie kryj─Ö, ┼╝e kiedy Pan kwestionuje mit Polski tolerancyjnej ÔÇô pa┼ästwa bez stos├│w, gdy podaje w w─ůtpliwo┼Ť─ç demokracj─Ö szlacheck─ů ÔÇô to ju┼╝ mnie Pan denerwuje.

ÔÇô Nie jestem od tego, ┼╝eby denerwowa─ç albo nie. S┼éynna ksi─ů┼╝ka prof. Janusza Tazbira ÔÇ×Polska bez stos├│wÔÇŁ da┼éa pocz─ůtek przekonaniom o Polsce tolerancyjnej. Dzi┼Ť o tym, ┼╝e Polska nie mia┼éa wojen religijnych, mo┼╝na przeczyta─ç w ka┼╝dej gazecie i podr─Öczniku. Ale je┼Ťli uczciwie zbada─ç archiwa, to w badanym przeze mnie okresie mamy wiele konflikt├│w religijnych. Wracaj─ůc do Unii Brzeskiej ÔÇô to by┼éa przecie┼╝ ch─Ö─ç rugowania prawos┼éawia. Z tolerancj─ů bywa┼éo r├│┼╝nie, bo w I po┼é. XVII w. prawos┼éawnemu klerowi konfiskowano cerkwie i przekszta┼écano je w ko┼Ťcio┼éy grecko- lub rzymskokatolickie. Niszczono hierarchi─Ö prawos┼éawn─ů.

Dopiero w XIX wieku religia unicka staje si─Ö symbolem ukrai┼äsko┼Ťci. To troch─Ö jak z Indianami w Peru, kt├│rzy broni─ů swojej odr─Öbno┼Ťci po hiszpa┼äsku i modl─ů si─Ö po katolicku.

Ale w XVIII i XIX wieku opisano wiele przyk┼éad├│w, ┼╝e ziemianin polski wchodzi do cerkwi i zabiera z stamt─ůd ruskiego ch┼éopa, kt├│ry nie odrobi┼é pa┼äszczyzny albo nie wywi─ůza┼é si─Ö z innych na┼éo┼╝onych na niego ci─Ö┼╝ar├│w, bije go publicznie, wr─Öcz katuje. S─ů przyk┼éady prywatnych wi─Özie┼ä w dobrach szlacheckich ÔÇô nie magnackich, lecz ziemia┼äskich. To s─ů smutne rzeczy. Ale dlaczego zamyka─ç na nie oczy. M├│wimy o spo┼éecze┼ästwie otwartym, historia te┼╝ powinna taka by─ç. Je┼╝eli si─Ö pope┼éni┼éo zbrodni─Ö, to trzeba o tym pisa─ç, a nie popada─ç w kresowe rozanielenie, bo ono zabija obecn─ů historiografi─Ö polsk─ů.

Obecn─ů te┼╝?

ÔÇô Oczywi┼Ťcie. Wiele jest ksi─ů┼╝ek, kt├│re idealizuj─ů t─Ö epok─Ö, ┼╝e wymieni─Ö tylko najbardziej ra┼╝─ůc─ů prac─Ö Andrzeja Sulimy-Kami┼äskiego ÔÇ×Historia Rzeczypospolitej wielu narod├│wÔÇŁ. Kami┼äski broni tego, co sam nazywa ÔÇ×szlacheck─ů demokracj─ů powiatow─ůÔÇŁ.

Akurat demokracja szlachecka to źrenica oka Rzeczypospolitej i rzeczywisty powód do dumy. Parlamentaryzm szlachecki nie miał w Europie precedensu.

ÔÇô Tu dotykamy ┼Ťwi─Öto┼Ťci, na kt├│rej si─Ö opiera ca┼éa historiografia polska. Prawie wszyscy historycy s─ů przekonani ┼╝e Rzeczpospolita funkcjonowa┼éa na zasadach demokratycznych i ┼╝e Polska wymy┼Ťli┼éa demokracj─Ö szlacheck─ů, czyli uczestnictwo narodu szlacheckiego w ┼╝yciu politycznym.

Mówimy o szlachcie, która jak nigdzie stanowiła aż 10 proc. mieszkańców Rzeczypospolitej.

ÔÇô Kami┼äski twierdzi┼é, ┼╝e ÔÇ×szlachcic na zagrodzie r├│wny wojewodzieÔÇŁ, a g┼éos szaraka i magnata mia┼é tak─ů sam─ů wag─Ö. Badaj─ůc okres Polski pod zaborami, w og├│le tego nie dostrzeg┼éem. Musia┼éem wi─Öc si─Ögn─ů─ç wstecz i sprawdzi─ç, czy by┼éa to prawda. Ot├│┼╝ drobna szlachta by┼éa gn─Öbiona i odrzucana przezÔÇŽ

ÔÇŽMagnateri─Ö?

ÔÇô W┼éa┼Ťnie nie. Magnateria to ┼Ťmietanka ┼Ťmietanki, drobniutka warstwa. To ziemia┼ästwo, posesjonaci odrzucali drobn─ů szlacht─Ö! Nie znalaz┼éem ani jednego potwierdzenia wysokiej frekwencji w wyborach szlacheckich na szczeblu sejmikowym. Ten system nie funkcjonowa┼é! Masy szlacheckie si─Ö nie zg┼éasza┼éy i nie g┼éosowa┼éy. W ┼╝yciu politycznym bra┼éo udzia┼é tylko pi─Ö─ç procent narodu szlacheckiego, czyli jedna dwudziesta mas szlacheckich.

Jak to si─Ö ma do obrazu Bernardo Bellotto zwanego Canaletto ukazuj─ůcego elekcj─Ö Kr├│la Polski. Pola Woli pe┼éne s─ů szlachty, kt├│r─ů ustawiano w specjalnych sektorach.

ÔÇô A ilu tam by┼éo ludzi? Nie ja pierwszy zadaj─Ö to pytanie. ┼Üwi─Ötej pami─Öci prof. Emanuel Rostworowski napisa┼é ┼Ťwietny artyku┼é ÔÇ×Ilu by┼éo w Rzeczypospolitej obywateli szlachty?ÔÇŁ. Tymczasem historycy powtarzaj─ů stereotypy. Dzi┼Ť to jest bardzo modne. M├│j przyjaciel prof. Jerzy K┼éoczowski broni w Europie zasady, ┼╝e Polska by┼éa od dawna spo┼éecze┼ästwem obywatelskim. To bzdura. Wobec takich liczb nie mo┼╝na m├│wi─ç o spo┼éecze┼ästwie obywatelskim. Obywatelami byli posiadacze ziemscy, kt├│rzy tylko w minimalnym stopniu dopuszczali do w┼éadzy swoich braci szlacht─Ö, o czym po raz pierwszy pisa┼é Rostworowski.

Ale gdzie by┼é na ┼Ťwiecie drugi kraj, w kt├│rym szlachta kr├│la obiera┼éa?

ÔÇô Zgoda. Ale twierdzi─ç, ┼╝e Polska jest historycznym wzorem cn├│t demokratycznych ÔÇô to wielka przesada. Polska mo┼╝e by─ç dumna z tego, ┼╝e wymy┼Ťli┼éa taki system. To by┼éo pomy┼Ťlane ┼Ťwietnie, gdyby rzeczywi┼Ťcie masy szlacheckie zosta┼éy dopuszczone do wybor├│w.

ÔÇ×Je┼Ťli musisz by─ç w stolicy, patrz co robi─ů politycy,/ Na elekcjach stawiaj kresk─Ö, nie za s┼éowa, a za kiesk─ÖÔÇŁ ÔÇô radzi┼é ojciec synowi w poemacie Jacka Kaczmarskiego ÔÇ×SarmatiaÔÇŁ. No, kto┼Ť te g┼éosy kupowa┼é.

ÔÇô Henryk Rzewuski w ÔÇ×Mieszaninach obyczajowychÔÇŁ wspomina, ┼╝e furami przewo┼╝ono drobn─ů szlacht─Ö na pole elekcyjne. Ale og├│lny trend w ca┼éym wieku XVIII, a tak┼╝e podczas Sejmu Wielkiego zmierza┼é do eliminacji drobnej szlachty z ┼╝ycia obywatelskiego. Do Konstytucji 3 maja do┼é─ůczono aneks, o czym zapominaj─ů historycy ÔÇô ÔÇ×Prawo o sejmikachÔÇŁ. Tam wyra┼║nie jest powiedziane, ┼╝e czynszownicy, a wi─Öc szlachta bez w┼éasnej ziemi, jest wykluczona z ┼╝ycia obywatelskiego! To nie by┼éa demokracja szlachecka, tylko oligarchia szlachecka. Ale jak ja to m├│wi─Ö, to patrz─ů na mnie jak spode ┼éba. Wielka szkoda.

Podobnie gdy m├│wi─Ö o Kresach, kt├│re s─ů te┼╝ i moimi kresami. Teraz jeste┼Ťmy we wsp├│lnej Europie i powinni┼Ťmy sobie m├│wi─ç prawd─Ö w oczy. Zreszt─ů prawd─Ö o francuskiej historii najotwarciej opowiadaj─ů historycy cudzoziemscy. O okresie Vichy pisze ameryka┼äski historyk Robert Paxton w spos├│b troch─Ö dla nas okrutny, ale za to prawdziwie i uczciwie. Nawi─ůzuj─ůc do dawnej tradycji MontaigneÔÇÖa i Woltera, stara┼éem si─Ö podchodzi─ç do ┼Ťwiata dawnej Rzeczypospolitej z konstruktywnym sceptycyzmem, z tym samym krytycyzmem, kt├│ry stosuj─Ö wobec w┼éasnego kraju.

Ufam, ┼╝e zdaje Pan sobie spraw─Ö z mitologicznej roli Kres├│w w utrzymaniu naszej to┼╝samo┼Ťci narodowej?

ÔÇô Naturalnie. Ustanowienie nowych granic by┼éo bolesne, szczeg├│lnie dla tych, kt├│rzy stamt─ůd pochodz─ů. Tu wracamy do por├│wnania z Algieri─ů. Wielu Francuz├│w czuje nostalgi─Ö do swoich d├│br, do swojej algierskiej wioski, w kt├│rej si─Ö urodzili, gdzie si─Ö by┼éo szcz─Ö┼Ťliwym, gdzie sp─Ödza┼éo si─Ö dzieci┼ästwo i m┼éodo┼Ť─ç. To zrozumia┼éa, czysto ludzka tendencja do idealizacji tego okresu. To s─ů, niestety, dramaty ludzi narzucone przez okrutn─ů histori─Ö i bezwzgl─Ödnych polityk├│w. Ale wyj┼Ťcie Francji z Algierii zapewni┼éo jej pok├│j, dlatego dzi┼Ť nikt nie jest sk┼éonny do zmiany tych granic.

Rozumia┼é to de Gaulle, podpisuj─ůc pok├│j w Evian.

ÔÇô I Jerzy Giedroyc, kt├│ry powiedzia┼é: Dosy─ç rozpami─Ötywania, budujmy od nowa nasze stosunki z s─ůsiadami. To przynios┼éo w ko┼äcu owoce. Polska w czasie pomara┼äczowej rewolucji zachowa┼éa si─Ö wspaniale! Liczna obecno┼Ť─ç Polak├│w na Majdanie to by┼éo co┼Ť nies┼éychanego. Dali┼Ťcie przyk┼éad ca┼éej Europie! Ale nie nale┼╝y w tym wielkim ruchu sympatii zapomina─ç o tym, co by┼éo. Oto po raz pierwszy od wiek├│w buduj─ů si─Ö mi─Ödzy Polakami i Ukrai┼äcami szczere i otwarte relacje. Mam nadziej─Ö, ┼╝e tak ju┼╝ zostanie. B─ůd┼║my optymistami.

Czy lubi Pan tw├│rczo┼Ť─ç Henryka Sienkiewicza?

ÔÇô Jako polonista tak. Jako historyk nie. To ┼Ťwietny stylista i pisarz por├│wnywalny z naszym Aleksandrem Dumas. To, co pisze, jest zachwycaj─ůce, ale niesie ze sob─ů zatrute ziarno. Utrwala w m┼éodzie┼╝y fa┼észyw─ů ┼Ťwiadomo┼Ť─ç o rzekomej wy┼╝szo┼Ťci Polak├│w. Sporo tam niezdrowych odruch├│w narodowo-etnicznych. Ukrai┼äcy, cho─ç go czytaj─ů, to te┼╝ nie bardzo lubi─ů. S─ů w jego prozie fragmenty na pograniczu rasizmu. Na przyk┼éad Zag┼éoba marzy o tym, by u podn├│┼╝a krzy┼╝a z┼éo┼╝ono mas─Ö ┼╝ydowskich g┼é├│w. To robi przera┼╝aj─ůce wra┼╝enie. Oczywi┼Ťcie, to tylko marzenie, ale nie wiem, czy to rozs─ůdne dawa─ç dzieciom takie lektury. Chyba ┼╝e pod kierunkiem dobrego nauczyciela, kt├│ry b─Ödzie uczy┼é dystansu.

Sk─ůd biedny Sienkiewicz mia┼é wiedzie─ç, ┼╝e za p├│┼é wieku przetoczy si─Ö przez Europ─Ö HolocaustÔÇŽ

ÔÇô Ostatnio by┼éem w Pu┼étusku na zamkni─Öciu roku Staszica. Staszic mimo swych wspania┼éych osi─ůgni─Ö─ç z r├│┼╝nych dziedzin, mimo wspania┼éej my┼Ťli o┼Ťwieceniowej ÔÇô by┼é zajad┼éym antysemit─ů. U nas we Francji by┼éo to samo. Nasi najwspanialsi pisarze te┼╝ mieli okropne strony. Wolter handlowa┼é Murzynami, podobnie jak Beaumarchais. W ka┼╝dym narodzie s─ů takie plamy i nie wolno tego negowa─ç. Po prostu trzeba o tym m├│wi─ç bez szczeg├│lnej emocji. Trzeba si─Ö dystansowa─ç. Najwy┼╝sza cnota historyka to w┼éa┼Ťnie dystans.

Ale o taki dystans trudno nawet we Francji, gdzie powsta┼é rz─ůdowy projekt ustawy zawieraj─ůcej wytyczne dla nauczycieli, o tym jak naucza─ç o kolonializmie!

ÔÇô To jest czysty ob┼é─Öd. Przeg┼éosowano prawo, kt├│re nakazuje nauczycielom podkre┼Ťla─ç dodatnie strony kolonializmu. A wi─Öc, ┼╝e Francuzi budowali szpitale, szko┼éy, ┼╝e byli┼Ťmy nosicielami cywilizacji. To jest dok┼éadnie to, co m├│wi─ů Polacy o swojej obecno┼Ťci na Kresach. Oczywi┼Ťcie, nie mo┼╝na tego negowa─ç i nikt nie ma takiego zamiaru. Owszem, budowali┼Ťmy szpitale i szko┼éy, ale by┼éy te┼╝ rzezie, tortury, pacyfikacje, obozy.

To prawo wywo┼éa┼éo ogromn─ů dyskusj─Ö historyk├│w. Pisze si─Ö o tym w ka┼╝dej gazecie. Prezydent Chirac by┼é zmuszony do spuszczenia z tonu. Zaproponowa┼é jakie┼Ť porozumienie ze ┼Ťrodowiskiem historyk├│w. Ale ┼╝e w og├│le kto┼Ť wpad┼é na pomys┼é, by za pomoc─ů instrument├│w prawnych ustala─ç prawd─Ö historyczn─ů, to wo┼éa o pomst─Ö do nieba.

W Polsce planuje się powołanie Instytutu Wychowania. Mówi się dużo o polityce historycznej. Podobnie jest we Francji, gdzie państwo staje nagle na straży kanonicznej wersji historii. Dlaczego historia staje się instrumentem polityki?

ÔÇô Wielu polityk├│w uwa┼╝a, ┼╝e historia jest przedmiotem wiary, a nie przedmiotem poznania. Je┼Ťli uznamy, ┼╝e musimy wierzy─ç w raz ustalone prawdy, ┼╝e istnieje raz na zawsze ustalona prawda historyczna, to rzeczywi┼Ťcie nie ma wyj┼Ťcia. Historia sprowadzona zostaje do katechizmu. To nie do przyj─Öcia. Prawda jest procesem ci─ůg┼éego tworzenia si─Ö. Prawda sama w sobie nie istnieje. Jak mawia┼é Karl Popper: Prawda jest drog─ů do wiedzy. Ta wiedza si─Ö zmienia. Moje badania przynajmniej w cz─Ö┼Ťci zostan─ů zakwestionowane przez moich nast─Öpc├│w jako nietrafne. Na tym polega nauka. Ka┼╝de pokolenie wnosi do niej co┼Ť nowego.

Jak Pan ocenia historiografi─Ö ukrai┼äsk─ů i rosyjsk─ů w odniesieniu do prawego brzegu Dniepru?

ÔÇô To jest dok┼éadnie ten sam problem. I historiografia ukrai┼äska, i rosyjska s─ů wypaczone przez koniunkturalne pogl─ůdy polityczne. Obecny szef katedry historii na Uniwersytecie w Kijowie prof. Smolij napisa┼é po rosyjsku ksi─ů┼╝k─Ö o w┼é─ůczeniu prawobrze┼╝nej Ukrainy do Cesarstwa Rosyjskiego. To pozycja absolutnie przera┼╝aj─ůca, napisana w stylu poststalinowskim. Autor odwo┼éuje si─Ö do instrumentarium marksistowskiego i opowiada o rzekomej wsp├│lnej walce ch┼éop├│w i proletariatu w XVIII w. przeciw polskiemu panowaniu. Celem tej walki mia┼éo by─ç po┼é─ůczenie z Wielk─ů Rosj─ů. Ta ksi─ů┼╝ka stanowi jedyny dorobek na ten temat na Ukrainie. Dzi─Öki Bogu pojawiaj─ů si─Ö nowi historycy jak prof. Natalia Jakowenko z Akademii Mohyla┼äskiej, kt├│ra napisa┼éa ┼Ťwietn─ů, zdystansowan─ů histori─Ö szlachty na Ukrainie w ko┼äcu XVI i na pocz─ůtku XVII w.

Historycy rosyjscy, a tym bardziej zwykli czytelnicy, nic nie wiedz─ů o polityce poszczeg├│lnych car├│w, ministr├│w, gubernator├│w, o prawodawstwie i administracji tych region├│w. Tymczasem carat prowadzi┼é polityk─Ö chyba jeszcze gorsz─ů od tej znanej z podr─Öcznik├│w, gdzie nadal panuje absolutnie imperialna wizja carsko-radziecka. To, co pisz─Ö, jest w┼éa┼Ťciwie nieznane w Rosji. Gorzej, ┼╝e od 12 lat archiwa dla historyk├│w pozostaj─ů zamkni─Öte. ÔÇ×Wielikaja RassijaÔÇŁ i ju┼╝. Trzeba jeszcze troch─Ö poczeka─ç, by w Rosji wykie┼ékowa┼éa idea spo┼éecze┼ästwa otwartego.

Marzenie Giedroycia o prawdziwym trialogu ukraińsko-polsko-rosyjskim jest jeszcze bardzo dalekie od urzeczywistnienia.

My┼Ťl─Ö, ┼╝e wszystkie s─ůsiedzkie narody dawnej Rzeczypospolitej maj─ů problem z polskim dziedzictwem. Zar├│wno na Litwie, jak te┼╝ na Bia┼éorusi i Ukrainie polskie ┼Ťlady s─ů nagminnie, niekiedy spontanicznie zacierane.

ÔÇô Jak si─Ö patrzy na Lw├│w albo Wilno, to wida─ç, ┼╝e ka┼╝dy ko┼Ťci├│┼é jest dzie┼éem katolicyzmu rzymskiego i polskiego. Litwini, Ukrai┼äcy i Bia┼éorusini powinni wiedzie─ç, ┼╝e Polacy pozostawili tam po sobie kawa┼é cywilizacji. To jest te┼╝ historia tych narod├│w, wi─Öc negowanie dorobku polskiej kultury na wschodzie jest pomniejszaniem dziedzictwa tych narod├│w.

Ale jest i druga strona medalu. Od 15 lat widz─Ö w witrynach polskich ksi─Ögar┼ä wiele nostalgicznych album├│w o zabytkach Ukrainy. Ale s─ů to tylko polskie i katolickie zabytki, tak jakby na Ukrainie nie by┼éo innego wielonarodowego dziedzictwa. A to jest jednak kraj przewa┼╝nie greckokatolicki i prawos┼éawny. A i Rosjanie tam co┼Ť nieco┼Ť zbudowali. Nie m├│wi─ůc ju┼╝ o ┼╗ydach, kt├│rych by┼éo wi─Öcej ni┼╝ Polak├│w.

Co sprawia, ┼╝e oto historyk Daniel Beauvois, Francuz ÔÇô bez ┼╝adnych zwi─ůzk├│w ze s┼éowia┼äszczyzn─ů ÔÇô po┼Ťwi─Öca ca┼ée swe dojrza┼ée ┼╝ycie poznaniu dawnej Rzeczypospolitej, a zw┼éaszcza jej by┼éych Kres├│w?

ÔÇô Z wykszta┼écenia jestem rusycyst─ů. Ko┼äczy┼éem Uniwersytet w Lille. Na egzaminie nauczycielskim wymagano znajomo┼Ťci drugiego j─Özyka s┼éowia┼äskiego. Bez wahania wybra┼éem polski.

Dlaczego?

ÔÇô Pochodz─Ö z p├│┼énocnej Francji, gdzie nap┼éywa┼éa fala polskiej emigracji zarobkowej. Zw┼éaszcza do kopal┼ä. W gimnazjum s┼éysza┼éem polsk─ů mow─Ö. Ale to by┼éy ju┼╝ dzieci i wnuki emigrant├│w. M┼éodzie┼╝ szybko si─Ö asymilowa┼éa. Traci┼éa sw─ů polsko┼Ť─ç. A ja na odwr├│t. Zainteresowa┼éem si─Ö Polsk─ů i jej kultur─ů. Mia┼éem du┼╝o szcz─Ö┼Ťcia. Na uniwersytecie pozna┼éem prof. Wac┼éawa Godlewskiego, kt├│ry pochodzi┼é z Litwy kowie┼äskiej. Profesor u┼Ťwiadomi┼é mi, jak ogromne i jak niewykorzystane s─ů zasoby archiwalne w Zwi─ůzku Radzieckim. Pierwszy artyku┼é, jaki w ┼╝yciu napisa┼éem, po┼Ťwi─Öci┼éem Uniwersytetowi Wile┼äskiemu. Pojecha┼éem do Moskwy i wtedy jeszcze Leningradu i tak zacz─Ö┼éa si─Ö moja praca badawcza. Mia┼éem szcz─Ö┼Ťcie dotrze─ç do wielu nieznanych ┼║r├│de┼é, oczywi┼Ťcie z problemami, bo by┼éy to czasy postalinowskie. Cz─Östo trzeba by┼éo walczy─ç. Napisa┼éem dwutomowe dzie┼éo o Uniwersytecie Wile┼äskim, kt├│re ukaza┼éo si─Ö w 1977 r. po francusku. Po polsku z uwagi na cenzur─Ö, kt├│ra zabrania┼éa m├│wi─ç o polskim aspekcie ┼╝ycia wile┼äskiego, ksi─ů┼╝ka wysz┼éa dopiero w 1990 r. dzi─Öki prof. Jerzemu K┼éoczowskiemu.

Pracuj─ůc nad okr─Ögiem wile┼äskim, kt├│ry obejmowa┼é przecie┼╝ nie tylko Litw─Ö etniczn─ů, ale tak┼╝e Bia┼éoru┼Ť i Litw─Ö historyczn─ů, czyli si─Öga┼é a┼╝ po Dniepr ÔÇô zainteresowa┼éem si─Ö Ukrain─ů w okresie od Powstania Listopadowego do Styczniowego. Nie ┼╝a┼éuj─Ö tych wieczor├│w w ponurych radzieckich hotelach i akademikach, w jad┼éodajniach bez widelc├│w, z wod─ů ska┼╝on─ů przez wybuch w Czarnobylu. ┼╗yczliwo┼Ť─ç ludzi, kt├│rzy sp─Ödzili tam ca┼ée swoje ┼╝ycie, ka┼╝e zapomina─ç o tych b┼éahostkach. Zn├│w mia┼éem szcz─Ö┼Ťcie, bo Jerzy Giedroyc zainteresowa┼é si─Ö moj─ů tw├│rczo┼Ťci─ů i zacz─ů┼é drukowa─ç mnie po polsku.

Nie trudno si─Ö domy┼Ťli─ç dlaczego. Zamiast przedmowy do ostatniego dzie┼éa, zamieszcza Pan list J├│zefa Czapskiego z 2 pa┼║dziernika 1987 r. Czapski po lekturze Pana ksi─ů┼╝ki ÔÇ×Polacy na UkrainieÔÇŁ pisze: ÔÇ×Wydawa┼éo mi si─Ö, ┼╝e wiem wystarczaj─ůco du┼╝o o fa┼észywej wizji Polski w sienkiewiczowskim stylu. Ju┼╝ Legenda M┼éodej Polski Stanis┼éawa Brzozowskiego stanowi┼éa dla mnie wstrz─ůs i ods┼éoni┼éa przede mn─ů Polsk─Ö prawdziw─ů. Od tego czasu, a nawet wcze┼Ťniej, r├│wnie┼╝ dzi─Öki ┼╗eromskiemu, o kt├│rym pami─Öta si─Ö tylko to, ┼╝e by┼é z┼éym pisarzem, i dzi─Öki Korczakowi (Dziecko salonu) wiedzia┼éem o fa┼észywym obrazie Polski jak Chrystusa narod├│w i fa┼észywej wizji Polski w wydaniu francuskim: Polski godnej i nieszcz─Ö┼ŤliwejÔÇŁ.

Czapski jako polski arystokrata zamieszka┼éy na Kresach mia┼é wszelkie dane ku temu, by traktowa─ç Kresy w spos├│b mitologiczny. Tymczasem pisa┼é do Pana: ÔÇ×Dla mnie Ukraina by┼éa poematem S┼éowackiego, to by┼éy wspomnienia moich wsp├│┼éziomk├│w mieszkaj─ůcych na Ukrainie, kt├│rzy nawet nie zauwa┼╝yli jak┼╝e cz─Östo kryminalnej roli Polak├│w wobec Ukrai┼äc├│wÔÇŁ. By┼é Pan ulubie┼äcem ÔÇ×Paryskiej KulturyÔÇŁ.

ÔÇô Mia┼éem niezbyt cz─Öste, ale serdeczne kontakty z Redaktorem. Reakcja J├│zefa Czapskiego pokazuje, ┼╝e jest w Polsce warstwa intelektualist├│w, kt├│rzy s─ů w stanie nabra─ç dystansu do w┼éasnej historii. Pami─Ötajmy, ┼╝e ÔÇ×KulturaÔÇŁ nawo┼éywa┼éa do rezygnacji z Wilna i Lwowa ju┼╝ w roku 1952. Wtedy dla wi─Ökszo┼Ťci Polak├│w by┼éo to nie do przyj─Öcia. Ciesz─Ö si─Ö, ┼╝e wpisuj─Ö si─Ö w ten nurt polskiej inteligencji, kt├│ra potrafi uzna─ç, ┼╝e ÔÇ×sprawiedliwo┼Ť─ç dziejowaÔÇŁ, je┼Ťli co┼Ť takiego w og├│le istnieje ÔÇô jest po stronie tych, kt├│rzy uznaj─ů obecne granice. Bez tych granic nie b─Ödzie pokojowej Europy.

Wydaje si─Ö, ┼╝e cudzoziemscy historycy Daniel Beauvois i Norman Davies pisz─ů Polakom ich histori─Ö od pocz─ůtku.

ÔÇô Wk┼éad Normana w historiografi─Ö jest bardzo wa┼╝ny. Na szcz─Ö┼Ťcie zajmujemy si─Ö zupe┼énie innymi okresami. Zwa┼╝ywszy na stosy jego ksi─ů┼╝ek w ksi─Ögarniach, musz─Ö zda─ç sobie spraw─Ö z tego, ┼╝e jego pogl─ůdy s─ů o wiele bardziej popularne ni┼╝ moje. Ja lubi─Ö pisa─ç troch─Ö pod w┼éos.

A Norman Davies?

ÔÇô A Norman? Troch─Ö z w┼éosem.


O sprawach pa┼ästwa decydowa┼éa w─ůska grupa oligarch├│w

Daniele Beauvois: Polacy bardzo gloryfikuj─ů przesz┼éo┼Ť─ç i demokracj─Ö szlacheck─ů. W rzeczywisto┼Ťci o sprawach pa┼ästwa decydowa┼éa w─ůska grupa oligarch├│w.

Michał Kokot: W Polsce istnieje silne przekonanie, że silnym fundamentem polskiej demokracji był okres demokracji szlacheckiej. Pan neguje znaczenie tego okresu w Polsce.

ÔÇô W rzeczywisto┼Ťci Polacy gloryfikuj─ů tamte czasy zupe┼énie bezpodstawnie. S─ů tacy polscy historycy, kt├│rzy nie wahaj─ů si─Ö powiedzie─ç, ┼╝e obecny parlamentaryzm by┼é ju┼╝ praktykowany w XVI wieku w Polsce. Ale nikt o tym szerokim udziale szlachty nie m├│wi w szczeg├│┼éach. Ja w swoich badaniach stwierdzi┼éem, ┼╝e ten udzia┼é by┼é bardzo s┼éaby i tylko w─ůska grupa oligarchii bra┼éa udzia┼é w ┼╝yciu obywatelskim.

Z czego to wynikało?

ÔÇô Mo┼╝ni zawsze byli g├│r─ů i nie dopuszczali ho┼éoty do w┼éadzy. Owszem, czasami potrzebowali policjant├│w do pilnowania ch┼éop├│w albo s─Ödzi├│w na ni┼╝szych szczeblach s─ůdownictwa. I wtedy wybierano do tych zada┼ä drobn─ů szlacht─Ö. Jednak generalnie udzia┼é w ┼╝yciu publicznym drobnej szlachty od momentu, gdy nie mia┼éa wi─Ökszego znaczenia wojskowego, by┼é marginalny. To potwierdzi┼éo si─Ö p├│┼║niej w Konstytucji 3 maja, w prawie o sejmikach, o kt├│rym cz─Östo si─Ö nie m├│wi i wstydliwie milczy.

A jak byli traktowani Rusini pod panowaniem Polak├│w? Prof. Norman Davies uwa┼╝a, ┼╝e cieszyli si─Ö bardzo du┼╝ymi swobodami i przywilejami.

ÔÇô Norman Davies jest moim przyjacielem, ale bardzo r├│┼╝nimy si─Ö w podej┼Ťciu do tej kwestii. Rzucenie harmonijnej wizji wielonarodowo┼Ťciowej jest wielkim anachronizmem. By┼éy przecie┼╝ pomi─Ödzy oboma narodami wielkie konflikty religijne, kt├│re spowodowa┼éy, ┼╝e nienawi┼Ť─ç Rusin├│w do Polak├│w zacz─Ö┼éa si─Ö jeszcze w ko┼äcu XVI w. od czasu Unii Brzeskiej. To ca┼ée pasmo bunt├│w trwa┼éo a┼╝ do rozbior├│w. Oczywi┼Ťcie to nie musi rzutowa─ç na obecne stosunki. W ka┼╝dym narodzie s─ů okropno┼Ťci, bo taka jest ludzko┼Ť─ç. Polacy nie s─ů lepsi od Francuz├│w, a Niemcy nie s─ů lepsi od Rosjan, itd. Homo homini lupus ÔÇô cz┼éowiek cz┼éowiekowi wilkiem. Trzeba sobie jednak m├│wi─ç prawd─Ö, bo inaczej pojawiaj─ů si─Ö niedopowiedzenia i nieuzasadnione resentymenty. I wtedy mo┼╝na wsp├│┼épracowa─ç szczerze i bez problem├│w.


Przekupna demokracja szlachecka

Andrzej Wielowieyski: Problemem demokracji szlacheckiej nie było pozbawienie drobnej szlachty prawa do udziału w życiu politycznym, lecz skorumpowanie szlacheckiej gołoty przez magnatów. Polemika z prof. Danielem Beauvois

W niezwykle ciekawej rozmowie Jaros┼éawa Kurskiego z wybitnym historykiem francuskim Danielem Beauvois po┼Ťwi─Öconej dziejom polsko-ukrai┼äskim oraz demokracji szlacheckiej (ÔÇ×Demokracji szlacheckiej nie by┼éoÔÇŁ, ÔÇ×Gazeta ┼Üwi─ůtecznaÔÇŁ z 28-29 stycznia br.) dwie sprawy wymagaj─ů wyja┼Ťnienia. Po pierwsze, o co chodzi┼éo w walce o szlacheck─ů demokracj─Ö obywatelsk─ů. Po drugie, co by┼éo przyczyn─ů ukrai┼äskiego nieszcz─Ö┼Ťcia, jakim by┼é brak w┼éasnej, silnej elity spo┼éecznej.

Demokracja i magnaci

Nie chc─Ö si─Ö spiera─ç z prof. Beauvois o to, czy i na ile polski system republika┼äski by┼é demokracj─ů obywatelsk─ů. Zdaniem Beauvois, ÔÇ×w ┼╝yciu politycznym bra┼éo udzia┼é tylko 5 proc. narodu szlacheckiegoÔÇŁ. R├│┼╝nie to by┼éo w r├│┼╝nych okresach i r├│┼╝nych wojew├│dztwach. Np. sejmiki elekcyjne czy te┼╝ te, kt├│re dyskutowa┼éy Ustaw─Ö Rz─ůdow─ů w 1791 r., by┼éy niew─ůtpliwie liczniejsze i bardziej o┼╝ywione od innych.

Nie ma jednak racji prof. Beauvois, gdy twierdzi kategorycznie, ┼╝e ÔÇ×ziemia┼ästwo-posesjonaci odrzucali drobn─ů szlacht─ÖÔÇŁ, ani wtedy, gdy m├│wi: ÔÇ×Og├│lny trend w ca┼éym wieku XVIII, a tak┼╝e podczas Sejmu Wielkiego zmierza┼é do eliminacji drobnej szlachty z ┼╝ycia obywatelskiego. (ÔÇŽ) To nie by┼éa demokracja szlachecka, tylko oligarchia szlacheckaÔÇŁ. ┼╣r├│d┼éem s┼éabo┼Ťci demokracji szlacheckiej w XVIII wieku by┼éa rzeczywi┼Ťcie oligarchia ÔÇô ale by┼éa to oligarchia kilkudziesi─Öciu rodzin magnackich, kt├│re mia┼éy decyduj─ůcy i zwykle bardzo ujemny wp┼éyw na funkcjonowanie ustroju Rzeczypospolitej. Za┼╝arta walka kilku frakcji magnackich pomi─Ödzy sob─ů, wykorzystuj─ůcych liberum veto, uniemo┼╝liwia┼éa funkcjonowanie Sejmu. Sejm by┼é wci─ů┼╝ reprezentacj─ů g┼é├│wnie ┼Ťredniej szlachty, ale by┼é przez magnat├│w sparali┼╝owany. Na terenie za┼Ť sejmik├│w wojew├│dzkich by┼éo jeszcze gorzej ÔÇô z regu┼éy by┼éy one poddane arbitralnej w┼éadzy jednego lub kilku magnat├│w, kt├│rzy mogli narzuca─ç swoj─ů w┼éadz─Ö ┼Ťredniej szlachcie, dysponuj─ůc setkami g┼éos├│w i szabel licznej biednej szlachty ÔÇô ÔÇ×go┼éotyÔÇŁ, kt├│r─ů ┼éatwo by┼éo kupi─ç.

Jest wi─Öc zrozumia┼ée, ┼╝e wszelkie sensowne programy reformy pa┼ästwa musia┼éy zak┼éada─ç ograniczenie wp┼éyw├│w magnackich, co w spos├│b konieczny wi─ůza┼éo si─Ö z ograniczeniem uprawnie┼ä szlachty drobnej. Ale nie wszystkich jej kategorii. Baz─Ö rz─ůd├│w magnackich stanowili ÔÇ×czynszowcyÔÇŁ o statusie zbli┼╝onym do ch┼éopskiego (ludzie wolni, ale bez w┼éasno┼Ťci ziemi, w pe┼éni uzale┼╝nieni od bogatego w┼éa┼Ťciciela), ÔÇ×brukowcyÔÇŁ (szlachta bez ziemi podejmuj─ůca si─Ö r├│┼╝nych zawod├│w), wreszcie ÔÇ×szlachta domowaÔÇŁ na s┼éu┼╝bie u magnat├│w. Natomiast bardzo liczn─ů grup─Ö drobnej szlachty zagrodowej traktowano inaczej. To do niej zw┼éaszcza odnosi┼éa si─Ö stara i troch─Ö naiwna zasada: ÔÇ×Szlachcic na zagrodzie r├│wny wojewodzieÔÇŁ.

By┼éy wok├│┼é tej sprawy ostre kontrowersje, ale w ko┼äcu reformatorzy poparci przez opini─Ö ┼Ťrednioszlacheck─ů w 1791 r. zdecydowali si─Ö nie odbiera─ç praw politycznych szlachcie zagrodowej. Uznali bowiem, ┼╝e za┼Ťcianki szlacheckie b─Öd─ů bardziej trzyma─ç z bogatszymi s─ůsiadami ziemianami ni┼╝ z frakcjami magnackimi.

Bywa┼éo oczywi┼Ťcie r├│┼╝nie: Adam Mickiewicz w ÔÇ×Panu TadeuszuÔÇŁ pokaza┼é nam, jak Hrabia poderwa┼é do walki ze ┼Ťredni─ů szlacht─ů ÔÇô Horeszkami ÔÇô za┼Ťcianek Dobrzy┼äskich. Nie mo┼╝na jednak, jak Beauvois, twierdzi─ç, ┼╝e polscy historycy zapominaj─ů o problemie wykluczenia z ┼╝ycia obywatelskiego szlachty go┼éoty. Problem ten by┼é obszernie przedstawiany przez Emanuela Rostworowskiego, a zw┼éaszcza przez Andrzeja Zaj─ůczkowskiego w jego podstawowym dziele ÔÇ×Szlachta polska: kultura i strukturaÔÇŁ.

Pod koniec XVIII w. pr├│bowano ograniczy─ç przywileje polityczne tej cz─Ö┼Ťci drobnej szlachty, kt├│ra ÔÇô pozbawiona w┼éasno┼Ťci ziemi ÔÇô by┼éa najbardziej podatna na manipulacje magnackie. Wed┼éug wsp├│┼éczesnych standard├│w by┼éo to oczywiste ograniczanie demokracji ÔÇô ale w├│wczas by┼é to niezb─Ödny warunek ograniczenia oligarchii i normalnego funkcjonowania Sejmu i sejmik├│w. Dlatego te┼╝ w 1791 r. wszystkie sejmiki wojew├│dzkie akceptowa┼éy Ustaw─Ö Rz─ůdow─ů uchwalon─ů w dniu 3 maja.

Nie polonizacja, lecz wojny

Przejd┼║my do drugiej sprawy ÔÇô braku na ziemiach ukrai┼äskich miejscowych elit spo┼éecznych. W wypowiedziach prof. Beauvois pojawia si─Ö pewna powa┼╝na luka. Profesor powtarza popularn─ů w┼Ťr├│d historyk├│w, zw┼éaszcza ukrai┼äskich, tez─Ö o polonizacji i katolicyzacji ruskiej elity. Trafnie pisze, ┼╝e chodzi┼éo o magnat├│w, kt├│rzy ÔÇô cho─ç nie wszyscy ÔÇô mieli do┼Ť─ç powod├│w, by si─Ö polonizowa─ç i przyjmowa─ç religi─Ö katolick─ů.

Co si─Ö jednak sta┼éo z do┼Ť─ç liczn─ů ┼Ťredni─ů szlacht─ů rusk─ů? Henryk Litwin w swych badaniach sprzed 40 lat stwierdzi┼é, ┼╝e przed powstaniem Bohdana Chmielnickiego sejmiki kijowski i brac┼éawski debatowa┼éy po rusku. Na tym terenie mieszka┼éo ju┼╝ w├│wczas sporo Wielkopolan, Ma┼éopolan, a tak┼╝e Litwin├│w, jednak┼╝e sejmiki wci─ů┼╝ by┼éy w wi─Ökszo┼Ťci ruskie. Przebadano losy oko┼éo stu ruskich rodzin szlacheckich z tego terenu. Znaczna wi─Ökszo┼Ť─ç z nich opowiedzia┼éa si─Ö przeciw Unii Brzeskiej z 1599 r. (kt├│rej tragiczne nast─Öpstwa s┼éusznie podkre┼Ťla Beauvois) i prawie wszyscy walczyli pod sztandarami Chmielnickiego. Po pokoju kar┼éowickim z Turcj─ů (1699 r.), kt├│ry zwraca Polsce cz─Ö┼Ť─ç Ukrainy i Podole, na og├│┼é nie ma po nich ┼Ťladu. Kto nie zgin─ů┼é z r─ůk Polak├│w i Tatar├│w, a p├│┼║niej tak┼╝e Moskali i Turk├│w, ten chroni┼é si─Ö na Zadnieprze. Kiedy za┼Ť hetman Iwan Mazepa w imi─Ö ukrai┼äskiej niepodleg┼éo┼Ťci przeszed┼é na stron─Ö Karola XII, straszliwa pacyfikacja Kozaczyzny przez Aleksandra Mienszykowa (zw┼éaszcza zdobycie Baturyna) dokona┼éa reszty.

Beauvois s┼éusznie przypomina nieszcz─Ösnego nast─Öpc─Ö Mazepy hetmana Filipa Orlika, kt├│ry ÔÇô bezsilny na wygnaniu w Turcji ÔÇô nie znajduje ju┼╝ ┼╝adnego wsparcia dla idei Ksi─Östwa Ruskiego, ani w samej Rzeczypospolitej, ani za granic─ů. Trzeba wszak┼╝e przypomnie─ç, ┼╝e idea ugody hadziackiej (1658 r.) ÔÇô do kt├│rej doprowadzili hetman Iwan Wychowski i wojewoda Jerzy Niemirycz ÔÇô przetrwa┼éa zaledwie kilka miesi─Öcy z tego prostego powodu, ┼╝e przy bardzo ostro┼╝nych ch─Öciach Polak├│w (o czym pisze Beauvois) nie by┼éo ju┼╝ na Ukrainie si┼é, przede wszystkim ruskich elit szlacheckich, kt├│re by┼éyby istotnie zainteresowane i zdolne do obrony swego Ksi─Östwa Ruskiego. Zosta┼éy bowiem prawie doszcz─Ötnie wybite w dziesi─Öcioletniej wojnie. Na ich miejsce nap┼éywaj─ů w XVIII wieku z Polski tysi─ůce rodzin szlacheckich i setki tysi─Öcy polskich ch┼éop├│w, kt├│rzy zasiedlaj─ů wyniszczone i wyludnione ziemie ruskie.

Wreszcie ostatnia uwaga. Prof. Beauvois wymienia kilka rod├│w magnackich, kt├│re mia┼éy si─Ö spolonizowa─ç, zacieraj─ůc r├│┼╝nic─Ö mi─Ödzy magnatami polskimi i ruskimi. M├│wi: ÔÇ×Ta r├│┼╝nica w XVIII wieku zupe┼énie si─Ö zaciera. Czartoryscy, Potoccy, Sapiehowie, Lubomirscy ju┼╝ si─Ö nie odr├│┼╝niaj─ů od Polak├│w, bo przej─Öli cechy polsko┼ŤciÔÇŁ.

┼╗aden jednak z wymienionych rod├│w nie nale┼╝a┼é do w┼éa┼Ťciwej magnaterii rusko-ukrai┼äskiej. Czartoryscy, kulturowo zruszczeni, nigdy nie utracili swej litewskiej to┼╝samo┼Ťci. Sapiehowie byli magnatami litewsko-bia┼éoruskimi, od dawna zreszt─ů katolickimi (kanclerz litewski Sapieha, cho─ç katolik, ostro sprzeciwia┼é si─Ö Unii Brzeskiej). Natomiast Potoccy i Lubomirscy ÔÇô to oczywi┼Ťcie stare rody ma┼éopolskie. Na ich miejsce mo┼╝na wymieni─ç ÔÇô poza Wi┼Ťniowieckimi ÔÇô kilka rusko-prawos┼éawnych rodzin magnackich: Zbarascy, Koreccy, Zas┼éawscy itd. B─Ödzie to jednak zaledwie kilka rodzin. Ca┼ée to, opisywane przez Beauvois, zjawisko ÔÇ×kradzie┼╝y elitÔÇŁ przez polsko┼Ť─ç i katolicyzm na pewno nie mia┼éo takiego znaczenia jak fizyczne wyniszczenie ┼Ťredniej i drobnej szlachty ruskiej.

Moje uwagi nie podwa┼╝aj─ů zasadniczych tez prof. Beauvois, dotycz─ůcych krwawych konflikt├│w polsko-ukrai┼äskich i prze┼Ťladowa┼ä religijnych oraz chorej sytuacji spo┼éecznej na Ukrainie w XVIII i XIX wieku.


Polemika:

  • Rozmowa Jaros┼éawa Kurskiego z prof. Danielem Beauvois z dnia 27-01-2006, www.gazeta.pl.
  • Rozmowa Micha┼éa Kokota z prof. Danielem Beauvois na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych UWr z dnia 24-01-2006, www.gazeta.pl
  • Andrzej Wielowieyski, 02-02-2006, www.gazeta.pl

Daniel Beauvois (ur. 1938) ÔÇô po studiach rusycystycznych i polonistycznych po┼Ťwi─Öci┼é si─Ö historii. By┼é dyrektorem O┼Ťrodka Kultury Francuskiej przy UW(1969-1972), pracownikiem naukowym CNRS w Pary┼╝u (1973-77), kierownikiem katedry polonistycznej w Lille (1978-92) i O┼Ťrodka Historii S┼éowian na Sorbonie (1993-98). Autor rozprawy o Uniwersytecie Wile┼äskim, licznych artyku┼é├│w i t┼éumacze┼ä. Od 1980 skupia si─Ö na tematyce ukrai┼äskiej. Cz┼éonek zagraniczny PAN, PAU i Ukrai┼äskiej Akademii Nauk. Doktor honoris causa uniwersytet├│w Wroc┼éawskiego, Warszawskiego i Jagiello┼äskiego. Odznaczony Krzy┼╝em Oficerskim Orderu Zas┼éugi RP.

Andrzej Wielowieyski ÔÇô publicysta, by┼éy senator, autor kilku ksi─ů┼╝ek, m.in. ÔÇ×Tajemnice i niespodzianki historiiÔÇŁ (2004).