Demokracji szlacheckiej nie by艂o

923
demokracji szlacheckiej nie by艂o

Polacy bardzo gloryfikuj膮 przesz艂o艣膰 i demokracj臋 szlacheck膮. W rzeczywisto艣ci o sprawach pa艅stwa decydowa艂a w膮ska grupa oligarch贸w – m贸wi prof. Daniel Beauvois, wybitny znawca historii oraz kultury polskiej i ukrai艅skiej.

Demokracji szlacheckiej nie by艂o

Daniel Beauvois:聽Podda艅stwo ruskich ch艂op贸w bliskie by艂o niewolnictwu. Stosunki dworu ze wsi膮 by艂y tak okrutne, jak na ameryka艅skich plantacjach bawe艂ny, na francuskiej Martynice czy gdzie艣 w Afryce. To naprawd臋 by艂o co艣 strasznego.

Jaros艂aw Kurski: Nie ma Pan dla Polak贸w lito艣ci. Pana ksi膮偶ka sprawi zaw贸d tym, kt贸rzy z Kres贸w stworzyli obszar magicznej przesz艂o艣ci, utracon膮 Arkadi臋, Eden. W艂a艣nie ukaza艂o si臋 Pana monumentalne dzie艂o „Tr贸jk膮t Ukrai艅ski – Szlachta, carat i lud na Wo艂yniu, Podolu i Kijowszczy藕nie 1793-1914” (Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Sk艂odowskiej, Lublin 2005). 130-letnia historia trzech prowincji ruskich, historia ucisku ruskiego ch艂opa przez polskich pan贸w, rugowania polskiej szlachty czynszowej przez polskich ziemian, historia polskiej kolonizacji Ukrainy. Obala Pan mity o polskiej tolerancji religijnej i demokracji szlacheckiej. Nie za du偶o naraz?

–聽Ta ksi膮偶ka to najwi臋kszy trud mojego 偶ycia. 25 lat pracy. Rzeczywi艣cie, nie spodoba si臋 ona wyznawcom kresowego mitu. C贸偶, kiedy dla mnie licz膮 si臋 tylko dokumenty archiwalne, a nie literackie metafory. Odczarowanie pseudohistorii uwa偶am za najpilniejsze zadanie dla historyk贸w Europy 艢rodkowo-Wschodniej. Dlaczego schorowan膮 pami臋膰 mieliby艣my przyobleka膰 w metafizyk臋? Walka z megalomaniami narodowymi wymaga trze藕wo艣ci i rozumu, a nie patriotycznych uniesie艅.

Por贸wna艂 Pan kolonizacj臋 polskich kres贸w do kolonizacji Algierii przez Francj臋. To nie jest dla nas mi艂e por贸wnanie.

– Rzeczywi艣cie, s艂owo „kolonializm” mo偶e nie jest najszcz臋艣liwsze w odniesieniu do sytuacji panuj膮cej na Ukrainie. M贸wi臋 o Ukrainie prawobrze偶nej, a wi臋c Podole, Wo艂y艅 i Kijowszczyzna. Ale to, co mog艂em zaobserwowa膰, nie pozostawia z艂udze艅. Zjawisko gn臋bienia ludu ukrai艅skiego przez polskich ziemian nie ulega w膮tpliwo艣ci. Cho膰 obecno艣膰 Polak贸w na Ukrainie by艂a znacznie dawniejsza ni偶 obecno艣膰 Francuz贸w w Algierii, to nie zmienia faktu, 偶e podda艅stwo ruskich ch艂op贸w bliskie by艂o niewolnictwu. Stosunki dworu ze wsi膮 by艂y tak okrutne, jak na ameryka艅skich plantacjach bawe艂ny, na francuskiej Martynice czy gdzie艣 w Afryce. To naprawd臋 by艂o co艣 strasznego

Mo偶e to „signum temporis”. Po prostu w 贸wczesnej Europie i Rosji takie by艂y stosunki spo艂eczne tak偶e mi臋dzy polskim panem a polskim ch艂opem w centralnej Polsce?

– Naturalnie podda艅stwo mi臋dzy Polakami te偶 by艂o okrutne, ale na pewno 艂atwiej by艂o si臋 porozumie膰 ze sob膮 Polakom katolikom ni偶 katolickim panom z prawos艂awnymi poddanymi. Tam dochodzi艂y do g艂osu odmienno艣ci: religii, kultury i j臋zyka, a to stwarza艂o napi臋cia znacznie wi臋ksze ni偶 w Polsce centralnej. Na Ukrainie panowa艂a zadawniona nienawi艣膰. Poczynaj膮c od Unii Brzeskiej. Przez czterdzie艣ci lat od jej ustanowienia Unia by艂a instrumentem likwidacji prawos艂awia. To trwa艂o a偶 do 1632 roku, kiedy kr贸l W艂adys艂aw zrozumia艂, 偶e tak dalej by膰 nie mo偶e, bo b臋d膮 bunty. Zreszt膮 po艣r贸d wielu przyczyn p贸藕niejszego wybuchu powstania Chmielnickiego jedn膮 z wa偶niejszych jest nienawi艣膰 do Polak贸w jako gn臋bicieli religii prawos艂awnej. Kozacy tylko dolali oliwy do ognia. Powstanie Chmielnickiego to trwa艂e p臋kni臋cie w stosunkach polsko-ruskich. Historia si臋 powtarza w czasie rzezi huma艅skiej w 1768 r. To nie s膮 b艂ahostki. To sprawy bolesne i okrutne, kt贸re by艂y rozstrzygane w spos贸b niesamowicie gwa艂towny. To wyry艂o trwa艂e 艣lady w pami臋ci ludowej i Polak贸w, i Ukrai艅c贸w.

To wszystko zapewne prawda, ale brzmi troch臋 jednostronnie. Knia藕 Jarema Wi艣niowiecki przecie偶 ruski pan, przeszed艂 na katolicyzm, bo 艣ni艂 o polskiej koronie i to on by艂 gn臋bicielem ludu ukrai艅skiego. Tymczasem na czele kozackiego powstania stan膮艂 Bohdan Chmielnicki, kt贸ry mia艂 rodow贸d polskiego szlachcica. To wszystko jest troch臋 bardziej z艂o偶one.

– Magnaci ruscy byli zafascynowani kultur膮 polsk膮 i zmierzali do polonizacji. Chcieli sta膰 si臋 obywatelami Rzeczypospolitej, kt贸ra dawa艂a mo偶liwo艣膰 awansu i presti偶u. Przechodzili na katolicyzm, przyjmowali polsk膮 kultur臋, a ich stosunek do poddanych by艂 tak samo okrutny jak stosunek wszystkich w艂a艣cicieli ziemskich na Ukrainie bez wzgl臋du na to, czy byli to etniczni Polacy, czy etniczni Rusini. Ta r贸偶nica w XVIII w. zupe艂nie si臋 zaciera. Czartoryscy, Potoccy, Sapiehowie, Lubomirscy ju偶 si臋 nie odr贸偶niaj膮 od Polak贸w, bo przej臋li cechy polsko艣ci. I stali si臋…

…Gente Ruthenus, natione Polonus – z pochodzenia Rusin, narodowo艣ci polskiej.

– W艂a艣nie, i stali si臋 wsp贸艂gn臋bicielami swojego ludu. To tragiczne, dla ruskiego ch艂opa czy Kozaka kij w r臋ku ruskiego lub polskiego pana nie przestawa艂 by膰 tym samym kijem. Na pocz膮tku ruskie domy arystokratyczne by艂y tylko sprzymierzone z Rzecz膮pospolit膮. Z czasem przyj臋艂y jej atrybuty. To by艂a tragedia ludu pozbawionego swoich w艂asnych elit. Ukrai艅skie elity intelektualne odradzaj膮 si臋, ale dopiero w ko艅cu XIX w. Przez dwa wieki nie ma nikogo, kto by pami臋ta艂 o ich ukrai艅sko艣ci. Ostatnim jest hetman Orlik, kt贸ry na przymusowym wygnaniu w Turcji pisze pami臋tnik – po polsku i ci膮gle wspomina o Ukrainie. Pisze do wszystkich dwor贸w w Europie, 偶eby broni膰 wolno艣ci ukrai艅skiej, ale nikt go nie s艂ucha, bo Ukraina sta艂a si臋 ju偶 prowincj膮 Rzeczypospolitej. Wtedy nikt ju偶 nie m贸wi o pi臋knym pomy艣le utworzenia ksi臋stwa Ruskiego – r贸wnoprawnego wobec Korony i Wielkiego Ksi臋stwa Litewskiego w ramach wielkiej Rzeczypospolitej. Wspania艂a idea, kt贸ra narodzi艂a si臋 w czasie ugody Hadziackiego w 1658 r., a kt贸ra nigdy nie zosta艂a wprowadzona w 偶ycie. Pozosta艂a marzeniem. P贸藕niej by艂o to eksponowane: 鈥濧ch, gdyby艣my potrafili鈥, ale nikt nie potrafi艂, bo nikt nie chcia艂! Ze strony Polak贸w nie by艂o szczerej ch臋ci.

Chcia艂 wojewoda brac艂awski Adam Kisiel.

– Ostatni, kt贸ry broni艂 zasady, 偶e mo偶na by膰 i Polakiem, i prawos艂awnym jednocze艣nie. Gdyby Polacy w ramach Rzeczypospolitej potrafili zrozumie膰, 偶e wielonarodowo艣膰, tak obecnie modna i chwalona, jest rzeczywist膮 warto艣ci膮, to wtedy Rzeczpospolita mog艂aby… ale tu jeste艣my w dziedzinie gdybania, a ja nie lubi臋 gdyba膰.

Wi臋c Pana wyr臋cz臋: …to w贸wczas Polska by艂aby pot臋g膮 zdoln膮 oprze膰 si臋 Rosji i jej dzieje potoczy艂yby si臋 inaczej.

– Ma pan ca艂kowit膮 racj臋, ale to wiemy teraz. Niestety, m膮dry Polak po szkodzie.

Jan Kochanowski pisa艂, 偶e „z tego nas zbodzie/Tak膮 przypowie艣膰 sobie Polak kupi,/ 偶e i przed szkod膮 i po szkodzie g艂upi”. O ile jeszcze mog臋 si臋 zgodzi膰 w sprawie oceny relacji polsko-ukrai艅skich, to nie kryj臋, 偶e kiedy Pan kwestionuje mit Polski tolerancyjnej – pa艅stwa bez stos贸w, gdy podaje w w膮tpliwo艣膰 demokracj臋 szlacheck膮 – to ju偶 mnie Pan denerwuje.

– Nie jestem od tego, 偶eby denerwowa膰 albo nie. S艂ynna ksi膮偶ka prof. Janusza Tazbira „Polska bez stos贸w” da艂a pocz膮tek przekonaniom o Polsce tolerancyjnej. Dzi艣 o tym, 偶e Polska nie mia艂a wojen religijnych, mo偶na przeczyta膰 w ka偶dej gazecie i podr臋czniku. Ale je艣li uczciwie zbada膰 archiwa, to w badanym przeze mnie okresie mamy wiele konflikt贸w religijnych. Wracaj膮c do Unii Brzeskiej – to by艂a przecie偶 ch臋膰 rugowania prawos艂awia. Z tolerancj膮 bywa艂o r贸偶nie, bo w I po艂. XVII w. prawos艂awnemu klerowi konfiskowano cerkwie i przekszta艂cano je w ko艣cio艂y grecko- lub rzymskokatolickie. Niszczono hierarchi臋 prawos艂awn膮.

Dopiero w XIX wieku religia unicka staje si臋 symbolem ukrai艅sko艣ci. To troch臋 jak z Indianami w Peru, kt贸rzy broni膮 swojej odr臋bno艣ci po hiszpa艅sku i modl膮 si臋 po katolicku.

Ale w XVIII i XIX wieku opisano wiele przyk艂ad贸w, 偶e ziemianin polski wchodzi do cerkwi i zabiera z stamt膮d ruskiego ch艂opa, kt贸ry nie odrobi艂 pa艅szczyzny albo nie wywi膮za艂 si臋 z innych na艂o偶onych na niego ci臋偶ar贸w, bije go publicznie, wr臋cz katuje. S膮 przyk艂ady prywatnych wi臋zie艅 w dobrach szlacheckich – nie magnackich, lecz ziemia艅skich. To s膮 smutne rzeczy. Ale dlaczego zamyka膰 na nie oczy. M贸wimy o spo艂ecze艅stwie otwartym, historia te偶 powinna taka by膰. Je偶eli si臋 pope艂ni艂o zbrodni臋, to trzeba o tym pisa膰, a nie popada膰 w kresowe rozanielenie, bo ono zabija obecn膮 historiografi臋 polsk膮.

Obecn膮 te偶?

– Oczywi艣cie. Wiele jest ksi膮偶ek, kt贸re idealizuj膮 t臋 epok臋, 偶e wymieni臋 tylko najbardziej ra偶膮c膮 prac臋 Andrzeja Sulimy-Kami艅skiego „Historia Rzeczypospolitej wielu narod贸w”. Kami艅ski broni tego, co sam nazywa „szlacheck膮 demokracj膮 powiatow膮”.

Akurat demokracja szlachecka to 藕renica oka Rzeczypospolitej i rzeczywisty pow贸d do dumy. Parlamentaryzm szlachecki nie mia艂 w Europie precedensu.

– Tu dotykamy 艣wi臋to艣ci, na kt贸rej si臋 opiera ca艂a historiografia polska. Prawie wszyscy historycy s膮 przekonani 偶e Rzeczpospolita funkcjonowa艂a na zasadach demokratycznych i 偶e Polska wymy艣li艂a demokracj臋 szlacheck膮, czyli uczestnictwo narodu szlacheckiego w 偶yciu politycznym.

M贸wimy o szlachcie, kt贸ra jak nigdzie stanowi艂a a偶 10 proc. mieszka艅c贸w Rzeczypospolitej.

– Kami艅ski twierdzi艂, 偶e „szlachcic na zagrodzie r贸wny wojewodzie”, a g艂os szaraka i magnata mia艂 tak膮 sam膮 wag臋. Badaj膮c okres Polski pod zaborami, w og贸le tego nie dostrzeg艂em. Musia艂em wi臋c si臋gn膮膰 wstecz i sprawdzi膰, czy by艂a to prawda. Ot贸偶 drobna szlachta by艂a gn臋biona i odrzucana przez…

…Magnateri臋?

– W艂a艣nie nie. Magnateria to 艣mietanka 艣mietanki, drobniutka warstwa. To ziemia艅stwo, posesjonaci odrzucali drobn膮 szlacht臋! Nie znalaz艂em ani jednego potwierdzenia wysokiej frekwencji w wyborach szlacheckich na szczeblu sejmikowym. Ten system nie funkcjonowa艂! Masy szlacheckie si臋 nie zg艂asza艂y i nie g艂osowa艂y. W 偶yciu politycznym bra艂o udzia艂 tylko pi臋膰 procent narodu szlacheckiego, czyli jedna dwudziesta mas szlacheckich.

Jak to si臋 ma do obrazu Bernardo Bellotto zwanego Canaletto ukazuj膮cego elekcj臋 Kr贸la Polski. Pola Woli pe艂ne s膮 szlachty, kt贸r膮 ustawiano w specjalnych sektorach.

– A ilu tam by艂o ludzi? Nie ja pierwszy zadaj臋 to pytanie. 艢wi臋tej pami臋ci prof. Emanuel Rostworowski napisa艂 艣wietny artyku艂 „Ilu by艂o w Rzeczypospolitej obywateli szlachty?”. Tymczasem historycy powtarzaj膮 stereotypy. Dzi艣 to jest bardzo modne. M贸j przyjaciel prof. Jerzy K艂oczowski broni w Europie zasady, 偶e Polska by艂a od dawna spo艂ecze艅stwem obywatelskim. To bzdura. Wobec takich liczb nie mo偶na m贸wi膰 o spo艂ecze艅stwie obywatelskim. Obywatelami byli posiadacze ziemscy, kt贸rzy tylko w minimalnym stopniu dopuszczali do w艂adzy swoich braci szlacht臋, o czym po raz pierwszy pisa艂 Rostworowski.

Ale gdzie by艂 na 艣wiecie drugi kraj, w kt贸rym szlachta kr贸la obiera艂a?

– Zgoda. Ale twierdzi膰, 偶e Polska jest historycznym wzorem cn贸t demokratycznych – to wielka przesada. Polska mo偶e by膰 dumna z tego, 偶e wymy艣li艂a taki system. To by艂o pomy艣lane 艣wietnie, gdyby rzeczywi艣cie masy szlacheckie zosta艂y dopuszczone do wybor贸w.

„Je艣li musisz by膰 w stolicy, patrz co robi膮 politycy,/ Na elekcjach stawiaj kresk臋, nie za s艂owa, a za kiesk臋” – radzi艂 ojciec synowi w poemacie Jacka Kaczmarskiego „Sarmatia”. No, kto艣 te g艂osy kupowa艂.

– Henryk Rzewuski w „Mieszaninach obyczajowych” wspomina, 偶e furami przewo偶ono drobn膮 szlacht臋 na pole elekcyjne. Ale og贸lny trend w ca艂ym wieku XVIII, a tak偶e podczas Sejmu Wielkiego zmierza艂 do eliminacji drobnej szlachty z 偶ycia obywatelskiego. Do Konstytucji 3 maja do艂膮czono aneks, o czym zapominaj膮 historycy – „Prawo o sejmikach”. Tam wyra藕nie jest powiedziane, 偶e czynszownicy, a wi臋c szlachta bez w艂asnej ziemi, jest wykluczona z 偶ycia obywatelskiego! To nie by艂a demokracja szlachecka, tylko oligarchia szlachecka. Ale jak ja to m贸wi臋, to patrz膮 na mnie jak spode 艂ba. Wielka szkoda.

Podobnie gdy m贸wi臋 o Kresach, kt贸re s膮 te偶 i moimi kresami. Teraz jeste艣my we wsp贸lnej Europie i powinni艣my sobie m贸wi膰 prawd臋 w oczy. Zreszt膮 prawd臋 o francuskiej historii najotwarciej opowiadaj膮 historycy cudzoziemscy. O okresie Vichy pisze ameryka艅ski historyk Robert Paxton w spos贸b troch臋 dla nas okrutny, ale za to prawdziwie i uczciwie. Nawi膮zuj膮c do dawnej tradycji Montaigne’a i Woltera, stara艂em si臋 podchodzi膰 do 艣wiata dawnej Rzeczypospolitej z konstruktywnym sceptycyzmem, z tym samym krytycyzmem, kt贸ry stosuj臋 wobec w艂asnego kraju.

Ufam, 偶e zdaje Pan sobie spraw臋 z mitologicznej roli Kres贸w w utrzymaniu naszej to偶samo艣ci narodowej?

– Naturalnie. Ustanowienie nowych granic by艂o bolesne, szczeg贸lnie dla tych, kt贸rzy stamt膮d pochodz膮. Tu wracamy do por贸wnania z Algieri膮. Wielu Francuz贸w czuje nostalgi臋 do swoich d贸br, do swojej algierskiej wioski, w kt贸rej si臋 urodzili, gdzie si臋 by艂o szcz臋艣liwym, gdzie sp臋dza艂o si臋 dzieci艅stwo i m艂odo艣膰. To zrozumia艂a, czysto ludzka tendencja do idealizacji tego okresu. To s膮, niestety, dramaty ludzi narzucone przez okrutn膮 histori臋 i bezwzgl臋dnych polityk贸w. Ale wyj艣cie Francji z Algierii zapewni艂o jej pok贸j, dlatego dzi艣 nikt nie jest sk艂onny do zmiany tych granic.

Rozumia艂 to de Gaulle, podpisuj膮c pok贸j w Evian.

– I Jerzy Giedroyc, kt贸ry powiedzia艂: Dosy膰 rozpami臋tywania, budujmy od nowa nasze stosunki z s膮siadami. To przynios艂o w ko艅cu owoce. Polska w czasie pomara艅czowej rewolucji zachowa艂a si臋 wspaniale! Liczna obecno艣膰 Polak贸w na Majdanie to by艂o co艣 nies艂ychanego. Dali艣cie przyk艂ad ca艂ej Europie! Ale nie nale偶y w tym wielkim ruchu sympatii zapomina膰 o tym, co by艂o. Oto po raz pierwszy od wiek贸w buduj膮 si臋 mi臋dzy Polakami i Ukrai艅cami szczere i otwarte relacje. Mam nadziej臋, 偶e tak ju偶 zostanie. B膮d藕my optymistami.

Czy lubi Pan tw贸rczo艣膰 Henryka Sienkiewicza?

– Jako polonista tak. Jako historyk nie. To 艣wietny stylista i pisarz por贸wnywalny z naszym Aleksandrem Dumas. To, co pisze, jest zachwycaj膮ce, ale niesie ze sob膮 zatrute ziarno. Utrwala w m艂odzie偶y fa艂szyw膮 艣wiadomo艣膰 o rzekomej wy偶szo艣ci Polak贸w. Sporo tam niezdrowych odruch贸w narodowo-etnicznych. Ukrai艅cy, cho膰 go czytaj膮, to te偶 nie bardzo lubi膮. S膮 w jego prozie fragmenty na pograniczu rasizmu. Na przyk艂ad Zag艂oba marzy o tym, by u podn贸偶a krzy偶a z艂o偶ono mas臋 偶ydowskich g艂贸w. To robi przera偶aj膮ce wra偶enie. Oczywi艣cie, to tylko marzenie, ale nie wiem, czy to rozs膮dne dawa膰 dzieciom takie lektury. Chyba 偶e pod kierunkiem dobrego nauczyciela, kt贸ry b臋dzie uczy艂 dystansu.

Sk膮d biedny Sienkiewicz mia艂 wiedzie膰, 偶e za p贸艂 wieku przetoczy si臋 przez Europ臋 Holocaust…

– Ostatnio by艂em w Pu艂tusku na zamkni臋ciu roku Staszica. Staszic mimo swych wspania艂ych osi膮gni臋膰 z r贸偶nych dziedzin, mimo wspania艂ej my艣li o艣wieceniowej – by艂 zajad艂ym antysemit膮. U nas we Francji by艂o to samo. Nasi najwspanialsi pisarze te偶 mieli okropne strony. Wolter handlowa艂 Murzynami, podobnie jak Beaumarchais. W ka偶dym narodzie s膮 takie plamy i nie wolno tego negowa膰. Po prostu trzeba o tym m贸wi膰 bez szczeg贸lnej emocji. Trzeba si臋 dystansowa膰. Najwy偶sza cnota historyka to w艂a艣nie dystans.

Ale o taki dystans trudno nawet we Francji, gdzie powsta艂 rz膮dowy projekt ustawy zawieraj膮cej wytyczne dla nauczycieli, o tym jak naucza膰 o kolonializmie!

– To jest czysty ob艂臋d. Przeg艂osowano prawo, kt贸re nakazuje nauczycielom podkre艣la膰 dodatnie strony kolonializmu. A wi臋c, 偶e Francuzi budowali szpitale, szko艂y, 偶e byli艣my nosicielami cywilizacji. To jest dok艂adnie to, co m贸wi膮 Polacy o swojej obecno艣ci na Kresach. Oczywi艣cie, nie mo偶na tego negowa膰 i nikt nie ma takiego zamiaru. Owszem, budowali艣my szpitale i szko艂y, ale by艂y te偶 rzezie, tortury, pacyfikacje, obozy.

To prawo wywo艂a艂o ogromn膮 dyskusj臋 historyk贸w. Pisze si臋 o tym w ka偶dej gazecie. Prezydent Chirac by艂 zmuszony do spuszczenia z tonu. Zaproponowa艂 jakie艣 porozumienie ze 艣rodowiskiem historyk贸w. Ale 偶e w og贸le kto艣 wpad艂 na pomys艂, by za pomoc膮 instrument贸w prawnych ustala膰 prawd臋 historyczn膮, to wo艂a o pomst臋 do nieba.

W Polsce planuje si臋 powo艂anie Instytutu Wychowania. M贸wi si臋 du偶o o polityce historycznej. Podobnie jest we Francji, gdzie pa艅stwo staje nagle na stra偶y kanonicznej wersji historii. Dlaczego historia staje si臋 instrumentem polityki?

– Wielu polityk贸w uwa偶a, 偶e historia jest przedmiotem wiary, a nie przedmiotem poznania. Je艣li uznamy, 偶e musimy wierzy膰 w raz ustalone prawdy, 偶e istnieje raz na zawsze ustalona prawda historyczna, to rzeczywi艣cie nie ma wyj艣cia. Historia sprowadzona zostaje do katechizmu. To nie do przyj臋cia. Prawda jest procesem ci膮g艂ego tworzenia si臋. Prawda sama w sobie nie istnieje. Jak mawia艂 Karl Popper: Prawda jest drog膮 do wiedzy. Ta wiedza si臋 zmienia. Moje badania przynajmniej w cz臋艣ci zostan膮 zakwestionowane przez moich nast臋pc贸w jako nietrafne. Na tym polega nauka. Ka偶de pokolenie wnosi do niej co艣 nowego.

Jak Pan ocenia historiografi臋 ukrai艅sk膮 i rosyjsk膮 w odniesieniu do prawego brzegu Dniepru?

– To jest dok艂adnie ten sam problem. I historiografia ukrai艅ska, i rosyjska s膮 wypaczone przez koniunkturalne pogl膮dy polityczne. Obecny szef katedry historii na Uniwersytecie w Kijowie prof. Smolij napisa艂 po rosyjsku ksi膮偶k臋 o w艂膮czeniu prawobrze偶nej Ukrainy do Cesarstwa Rosyjskiego. To pozycja absolutnie przera偶aj膮ca, napisana w stylu poststalinowskim. Autor odwo艂uje si臋 do instrumentarium marksistowskiego i opowiada o rzekomej wsp贸lnej walce ch艂op贸w i proletariatu w XVIII w. przeciw polskiemu panowaniu. Celem tej walki mia艂o by膰 po艂膮czenie z Wielk膮 Rosj膮. Ta ksi膮偶ka stanowi jedyny dorobek na ten temat na Ukrainie. Dzi臋ki Bogu pojawiaj膮 si臋 nowi historycy jak prof. Natalia Jakowenko z Akademii Mohyla艅skiej, kt贸ra napisa艂a 艣wietn膮, zdystansowan膮 histori臋 szlachty na Ukrainie w ko艅cu XVI i na pocz膮tku XVII w.

Historycy rosyjscy, a tym bardziej zwykli czytelnicy, nic nie wiedz膮 o polityce poszczeg贸lnych car贸w, ministr贸w, gubernator贸w, o prawodawstwie i administracji tych region贸w. Tymczasem carat prowadzi艂 polityk臋 chyba jeszcze gorsz膮 od tej znanej z podr臋cznik贸w, gdzie nadal panuje absolutnie imperialna wizja carsko-radziecka. To, co pisz臋, jest w艂a艣ciwie nieznane w Rosji. Gorzej, 偶e od 12 lat archiwa dla historyk贸w pozostaj膮 zamkni臋te. „Wielikaja Rassija” i ju偶. Trzeba jeszcze troch臋 poczeka膰, by w Rosji wykie艂kowa艂a idea spo艂ecze艅stwa otwartego.

Marzenie Giedroycia o prawdziwym trialogu ukrai艅sko-polsko-rosyjskim jest jeszcze bardzo dalekie od urzeczywistnienia.

My艣l臋, 偶e wszystkie s膮siedzkie narody dawnej Rzeczypospolitej maj膮 problem z polskim dziedzictwem. Zar贸wno na Litwie, jak te偶 na Bia艂orusi i Ukrainie polskie 艣lady s膮 nagminnie, niekiedy spontanicznie zacierane.

– Jak si臋 patrzy na Lw贸w albo Wilno, to wida膰, 偶e ka偶dy ko艣ci贸艂 jest dzie艂em katolicyzmu rzymskiego i polskiego. Litwini, Ukrai艅cy i Bia艂orusini powinni wiedzie膰, 偶e Polacy pozostawili tam po sobie kawa艂 cywilizacji. To jest te偶 historia tych narod贸w, wi臋c negowanie dorobku polskiej kultury na wschodzie jest pomniejszaniem dziedzictwa tych narod贸w.

Ale jest i druga strona medalu. Od 15 lat widz臋 w witrynach polskich ksi臋gar艅 wiele nostalgicznych album贸w o zabytkach Ukrainy. Ale s膮 to tylko polskie i katolickie zabytki, tak jakby na Ukrainie nie by艂o innego wielonarodowego dziedzictwa. A to jest jednak kraj przewa偶nie greckokatolicki i prawos艂awny. A i Rosjanie tam co艣 nieco艣 zbudowali. Nie m贸wi膮c ju偶 o 呕ydach, kt贸rych by艂o wi臋cej ni偶 Polak贸w.

Co sprawia, 偶e oto historyk Daniel Beauvois, Francuz – bez 偶adnych zwi膮zk贸w ze s艂owia艅szczyzn膮 – po艣wi臋ca ca艂e swe dojrza艂e 偶ycie poznaniu dawnej Rzeczypospolitej, a zw艂aszcza jej by艂ych Kres贸w?

– Z wykszta艂cenia jestem rusycyst膮. Ko艅czy艂em Uniwersytet w Lille. Na egzaminie nauczycielskim wymagano znajomo艣ci drugiego j臋zyka s艂owia艅skiego. Bez wahania wybra艂em polski.

Dlaczego?

– Pochodz臋 z p贸艂nocnej Francji, gdzie nap艂ywa艂a fala polskiej emigracji zarobkowej. Zw艂aszcza do kopal艅. W gimnazjum s艂ysza艂em polsk膮 mow臋. Ale to by艂y ju偶 dzieci i wnuki emigrant贸w. M艂odzie偶 szybko si臋 asymilowa艂a. Traci艂a sw膮 polsko艣膰. A ja na odwr贸t. Zainteresowa艂em si臋 Polsk膮 i jej kultur膮. Mia艂em du偶o szcz臋艣cia. Na uniwersytecie pozna艂em prof. Wac艂awa Godlewskiego, kt贸ry pochodzi艂 z Litwy kowie艅skiej. Profesor u艣wiadomi艂 mi, jak ogromne i jak niewykorzystane s膮 zasoby archiwalne w Zwi膮zku Radzieckim. Pierwszy artyku艂, jaki w 偶yciu napisa艂em, po艣wi臋ci艂em Uniwersytetowi Wile艅skiemu. Pojecha艂em do Moskwy i wtedy jeszcze Leningradu i tak zacz臋艂a si臋 moja praca badawcza. Mia艂em szcz臋艣cie dotrze膰 do wielu nieznanych 藕r贸de艂, oczywi艣cie z problemami, bo by艂y to czasy postalinowskie. Cz臋sto trzeba by艂o walczy膰. Napisa艂em dwutomowe dzie艂o o Uniwersytecie Wile艅skim, kt贸re ukaza艂o si臋 w 1977 r. po francusku. Po polsku z uwagi na cenzur臋, kt贸ra zabrania艂a m贸wi膰 o polskim aspekcie 偶ycia wile艅skiego, ksi膮偶ka wysz艂a dopiero w 1990 r. dzi臋ki prof. Jerzemu K艂oczowskiemu.

Pracuj膮c nad okr臋giem wile艅skim, kt贸ry obejmowa艂 przecie偶 nie tylko Litw臋 etniczn膮, ale tak偶e Bia艂oru艣 i Litw臋 historyczn膮, czyli si臋ga艂 a偶 po Dniepr – zainteresowa艂em si臋 Ukrain膮 w okresie od Powstania Listopadowego do Styczniowego. Nie 偶a艂uj臋 tych wieczor贸w w ponurych radzieckich hotelach i akademikach, w jad艂odajniach bez widelc贸w, z wod膮 ska偶on膮 przez wybuch w Czarnobylu. 呕yczliwo艣膰 ludzi, kt贸rzy sp臋dzili tam ca艂e swoje 偶ycie, ka偶e zapomina膰 o tych b艂ahostkach. Zn贸w mia艂em szcz臋艣cie, bo Jerzy Giedroyc zainteresowa艂 si臋 moj膮 tw贸rczo艣ci膮 i zacz膮艂 drukowa膰 mnie po polsku.

Nie trudno si臋 domy艣li膰 dlaczego. Zamiast przedmowy do ostatniego dzie艂a, zamieszcza Pan list J贸zefa Czapskiego z 2 pa藕dziernika 1987 r. Czapski po lekturze Pana ksi膮偶ki „Polacy na Ukrainie” pisze: „Wydawa艂o mi si臋, 偶e wiem wystarczaj膮co du偶o o fa艂szywej wizji Polski w sienkiewiczowskim stylu. Ju偶 Legenda M艂odej Polski Stanis艂awa Brzozowskiego stanowi艂a dla mnie wstrz膮s i ods艂oni艂a przede mn膮 Polsk臋 prawdziw膮. Od tego czasu, a nawet wcze艣niej, r贸wnie偶 dzi臋ki 呕eromskiemu, o kt贸rym pami臋ta si臋 tylko to, 偶e by艂 z艂ym pisarzem, i dzi臋ki Korczakowi (Dziecko salonu) wiedzia艂em o fa艂szywym obrazie Polski jak Chrystusa narod贸w i fa艂szywej wizji Polski w wydaniu francuskim: Polski godnej i nieszcz臋艣liwej”.

Czapski jako polski arystokrata zamieszka艂y na Kresach mia艂 wszelkie dane ku temu, by traktowa膰 Kresy w spos贸b mitologiczny. Tymczasem pisa艂 do Pana: „Dla mnie Ukraina by艂a poematem S艂owackiego, to by艂y wspomnienia moich wsp贸艂ziomk贸w mieszkaj膮cych na Ukrainie, kt贸rzy nawet nie zauwa偶yli jak偶e cz臋sto kryminalnej roli Polak贸w wobec Ukrai艅c贸w”. By艂 Pan ulubie艅cem „Paryskiej Kultury”.

– Mia艂em niezbyt cz臋ste, ale serdeczne kontakty z Redaktorem. Reakcja J贸zefa Czapskiego pokazuje, 偶e jest w Polsce warstwa intelektualist贸w, kt贸rzy s膮 w stanie nabra膰 dystansu do w艂asnej historii. Pami臋tajmy, 偶e „Kultura” nawo艂ywa艂a do rezygnacji z Wilna i Lwowa ju偶 w roku 1952. Wtedy dla wi臋kszo艣ci Polak贸w by艂o to nie do przyj臋cia. Ciesz臋 si臋, 偶e wpisuj臋 si臋 w ten nurt polskiej inteligencji, kt贸ra potrafi uzna膰, 偶e „sprawiedliwo艣膰 dziejowa”, je艣li co艣 takiego w og贸le istnieje – jest po stronie tych, kt贸rzy uznaj膮 obecne granice. Bez tych granic nie b臋dzie pokojowej Europy.

Wydaje si臋, 偶e cudzoziemscy historycy Daniel Beauvois i Norman Davies pisz膮 Polakom ich histori臋 od pocz膮tku.

– Wk艂ad Normana w historiografi臋 jest bardzo wa偶ny. Na szcz臋艣cie zajmujemy si臋 zupe艂nie innymi okresami. Zwa偶ywszy na stosy jego ksi膮偶ek w ksi臋garniach, musz臋 zda膰 sobie spraw臋 z tego, 偶e jego pogl膮dy s膮 o wiele bardziej popularne ni偶 moje. Ja lubi臋 pisa膰 troch臋 pod w艂os.

A Norman Davies?

– A Norman? Troch臋 z w艂osem.

 


O sprawach pa艅stwa decydowa艂a w膮ska grupa oligarch贸w

Daniele Beauvois: Polacy bardzo gloryfikuj膮 przesz艂o艣膰 i demokracj臋 szlacheck膮. W rzeczywisto艣ci o sprawach pa艅stwa decydowa艂a w膮ska grupa oligarch贸w.

Micha艂 Kokot: W Polsce istnieje silne przekonanie, 偶e silnym fundamentem polskiej demokracji by艂 okres demokracji szlacheckiej. Pan neguje znaczenie tego okresu w Polsce.

– W rzeczywisto艣ci Polacy gloryfikuj膮 tamte czasy zupe艂nie bezpodstawnie. S膮 tacy polscy historycy, kt贸rzy nie wahaj膮 si臋 powiedzie膰, 偶e obecny parlamentaryzm by艂 ju偶 praktykowany w XVI wieku w Polsce. Ale nikt o tym szerokim udziale szlachty nie m贸wi w szczeg贸艂ach. Ja w swoich badaniach stwierdzi艂em, 偶e ten udzia艂 by艂 bardzo s艂aby i tylko w膮ska grupa oligarchii bra艂a udzia艂 w 偶yciu obywatelskim.

Z czego to wynika艂o?

– Mo偶ni zawsze byli g贸r膮 i nie dopuszczali ho艂oty do w艂adzy. Owszem, czasami potrzebowali policjant贸w do pilnowania ch艂op贸w albo s臋dzi贸w na ni偶szych szczeblach s膮downictwa. I wtedy wybierano do tych zada艅 drobn膮 szlacht臋. Jednak generalnie udzia艂 w 偶yciu publicznym drobnej szlachty od momentu, gdy nie mia艂a wi臋kszego znaczenia wojskowego, by艂 marginalny. To potwierdzi艂o si臋 p贸藕niej w Konstytucji 3 maja, w prawie o sejmikach, o kt贸rym cz臋sto si臋 nie m贸wi i wstydliwie milczy.

A jak byli traktowani Rusini pod panowaniem Polak贸w? Prof. Norman Davies uwa偶a, 偶e cieszyli si臋 bardzo du偶ymi swobodami i przywilejami.

– Norman Davies jest moim przyjacielem, ale bardzo r贸偶nimy si臋 w podej艣ciu do tej kwestii. Rzucenie harmonijnej wizji wielonarodowo艣ciowej jest wielkim anachronizmem. By艂y przecie偶 pomi臋dzy oboma narodami wielkie konflikty religijne, kt贸re spowodowa艂y, 偶e nienawi艣膰 Rusin贸w do Polak贸w zacz臋艂a si臋 jeszcze w ko艅cu XVI w. od czasu Unii Brzeskiej. To ca艂e pasmo bunt贸w trwa艂o a偶 do rozbior贸w. Oczywi艣cie to nie musi rzutowa膰 na obecne stosunki. W ka偶dym narodzie s膮 okropno艣ci, bo taka jest ludzko艣膰. Polacy nie s膮 lepsi od Francuz贸w, a Niemcy nie s膮 lepsi od Rosjan, itd. Homo homini lupus – cz艂owiek cz艂owiekowi wilkiem. Trzeba sobie jednak m贸wi膰 prawd臋, bo inaczej pojawiaj膮 si臋 niedopowiedzenia i nieuzasadnione resentymenty. I wtedy mo偶na wsp贸艂pracowa膰 szczerze i bez problem贸w.


Przekupna demokracja szlachecka

Andrzej Wielowieyski: Problemem demokracji szlacheckiej nie by艂o pozbawienie drobnej szlachty prawa do udzia艂u w 偶yciu politycznym, lecz skorumpowanie szlacheckiej go艂oty przez magnat贸w. Polemika z prof. Danielem Beauvois

W niezwykle ciekawej rozmowie Jaros艂awa Kurskiego z wybitnym historykiem francuskim Danielem Beauvois po艣wi臋conej dziejom polsko-ukrai艅skim oraz demokracji szlacheckiej („Demokracji szlacheckiej nie by艂o”, „Gazeta 艢wi膮teczna” z 28-29 stycznia br.) dwie sprawy wymagaj膮 wyja艣nienia. Po pierwsze, o co chodzi艂o w walce o szlacheck膮 demokracj臋 obywatelsk膮. Po drugie, co by艂o przyczyn膮 ukrai艅skiego nieszcz臋艣cia, jakim by艂 brak w艂asnej, silnej elity spo艂ecznej.

Demokracja i magnaci

Nie chc臋 si臋 spiera膰 z prof. Beauvois o to, czy i na ile polski system republika艅ski by艂 demokracj膮 obywatelsk膮. Zdaniem Beauvois, „w 偶yciu politycznym bra艂o udzia艂 tylko 5 proc. narodu szlacheckiego”. R贸偶nie to by艂o w r贸偶nych okresach i r贸偶nych wojew贸dztwach. Np. sejmiki elekcyjne czy te偶 te, kt贸re dyskutowa艂y Ustaw臋 Rz膮dow膮 w 1791 r., by艂y niew膮tpliwie liczniejsze i bardziej o偶ywione od innych.

Nie ma jednak racji prof. Beauvois, gdy twierdzi kategorycznie, 偶e „ziemia艅stwo-posesjonaci odrzucali drobn膮 szlacht臋”, ani wtedy, gdy m贸wi: „Og贸lny trend w ca艂ym wieku XVIII, a tak偶e podczas Sejmu Wielkiego zmierza艂 do eliminacji drobnej szlachty z 偶ycia obywatelskiego. (…) To nie by艂a demokracja szlachecka, tylko oligarchia szlachecka”. 殴r贸d艂em s艂abo艣ci demokracji szlacheckiej w XVIII wieku by艂a rzeczywi艣cie oligarchia – ale by艂a to oligarchia kilkudziesi臋ciu rodzin magnackich, kt贸re mia艂y decyduj膮cy i zwykle bardzo ujemny wp艂yw na funkcjonowanie ustroju Rzeczypospolitej. Za偶arta walka kilku frakcji magnackich pomi臋dzy sob膮, wykorzystuj膮cych liberum veto, uniemo偶liwia艂a funkcjonowanie Sejmu. Sejm by艂 wci膮偶 reprezentacj膮 g艂贸wnie 艣redniej szlachty, ale by艂 przez magnat贸w sparali偶owany. Na terenie za艣 sejmik贸w wojew贸dzkich by艂o jeszcze gorzej – z regu艂y by艂y one poddane arbitralnej w艂adzy jednego lub kilku magnat贸w, kt贸rzy mogli narzuca膰 swoj膮 w艂adz臋 艣redniej szlachcie, dysponuj膮c setkami g艂os贸w i szabel licznej biednej szlachty – „go艂oty”, kt贸r膮 艂atwo by艂o kupi膰.

Jest wi臋c zrozumia艂e, 偶e wszelkie sensowne programy reformy pa艅stwa musia艂y zak艂ada膰 ograniczenie wp艂yw贸w magnackich, co w spos贸b konieczny wi膮za艂o si臋 z ograniczeniem uprawnie艅 szlachty drobnej. Ale nie wszystkich jej kategorii. Baz臋 rz膮d贸w magnackich stanowili „czynszowcy” o statusie zbli偶onym do ch艂opskiego (ludzie wolni, ale bez w艂asno艣ci ziemi, w pe艂ni uzale偶nieni od bogatego w艂a艣ciciela), „brukowcy” (szlachta bez ziemi podejmuj膮ca si臋 r贸偶nych zawod贸w), wreszcie „szlachta domowa” na s艂u偶bie u magnat贸w. Natomiast bardzo liczn膮 grup臋 drobnej szlachty zagrodowej traktowano inaczej. To do niej zw艂aszcza odnosi艂a si臋 stara i troch臋 naiwna zasada: „Szlachcic na zagrodzie r贸wny wojewodzie”.

By艂y wok贸艂 tej sprawy ostre kontrowersje, ale w ko艅cu reformatorzy poparci przez opini臋 艣rednioszlacheck膮 w 1791 r. zdecydowali si臋 nie odbiera膰 praw politycznych szlachcie zagrodowej. Uznali bowiem, 偶e za艣cianki szlacheckie b臋d膮 bardziej trzyma膰 z bogatszymi s膮siadami ziemianami ni偶 z frakcjami magnackimi.

Bywa艂o oczywi艣cie r贸偶nie: Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” pokaza艂 nam, jak Hrabia poderwa艂 do walki ze 艣redni膮 szlacht膮 – Horeszkami – za艣cianek Dobrzy艅skich. Nie mo偶na jednak, jak Beauvois, twierdzi膰, 偶e polscy historycy zapominaj膮 o problemie wykluczenia z 偶ycia obywatelskiego szlachty go艂oty. Problem ten by艂 obszernie przedstawiany przez Emanuela Rostworowskiego, a zw艂aszcza przez Andrzeja Zaj膮czkowskiego w jego podstawowym dziele „Szlachta polska: kultura i struktura”.

Pod koniec XVIII w. pr贸bowano ograniczy膰 przywileje polityczne tej cz臋艣ci drobnej szlachty, kt贸ra – pozbawiona w艂asno艣ci ziemi – by艂a najbardziej podatna na manipulacje magnackie. Wed艂ug wsp贸艂czesnych standard贸w by艂o to oczywiste ograniczanie demokracji – ale w贸wczas by艂 to niezb臋dny warunek ograniczenia oligarchii i normalnego funkcjonowania Sejmu i sejmik贸w. Dlatego te偶 w 1791 r. wszystkie sejmiki wojew贸dzkie akceptowa艂y Ustaw臋 Rz膮dow膮 uchwalon膮 w dniu 3 maja.

Nie polonizacja, lecz wojny

Przejd藕my do drugiej sprawy – braku na ziemiach ukrai艅skich miejscowych elit spo艂ecznych. W wypowiedziach prof. Beauvois pojawia si臋 pewna powa偶na luka. Profesor powtarza popularn膮 w艣r贸d historyk贸w, zw艂aszcza ukrai艅skich, tez臋 o polonizacji i katolicyzacji ruskiej elity. Trafnie pisze, 偶e chodzi艂o o magnat贸w, kt贸rzy – cho膰 nie wszyscy – mieli do艣膰 powod贸w, by si臋 polonizowa膰 i przyjmowa膰 religi臋 katolick膮.

Co si臋 jednak sta艂o z do艣膰 liczn膮 艣redni膮 szlacht膮 rusk膮? Henryk Litwin w swych badaniach sprzed 40 lat stwierdzi艂, 偶e przed powstaniem Bohdana Chmielnickiego sejmiki kijowski i brac艂awski debatowa艂y po rusku. Na tym terenie mieszka艂o ju偶 w贸wczas sporo Wielkopolan, Ma艂opolan, a tak偶e Litwin贸w, jednak偶e sejmiki wci膮偶 by艂y w wi臋kszo艣ci ruskie. Przebadano losy oko艂o stu ruskich rodzin szlacheckich z tego terenu. Znaczna wi臋kszo艣膰 z nich opowiedzia艂a si臋 przeciw Unii Brzeskiej z 1599 r. (kt贸rej tragiczne nast臋pstwa s艂usznie podkre艣la Beauvois) i prawie wszyscy walczyli pod sztandarami Chmielnickiego. Po pokoju kar艂owickim z Turcj膮 (1699 r.), kt贸ry zwraca Polsce cz臋艣膰 Ukrainy i Podole, na og贸艂 nie ma po nich 艣ladu. Kto nie zgin膮艂 z r膮k Polak贸w i Tatar贸w, a p贸藕niej tak偶e Moskali i Turk贸w, ten chroni艂 si臋 na Zadnieprze. Kiedy za艣 hetman Iwan Mazepa w imi臋 ukrai艅skiej niepodleg艂o艣ci przeszed艂 na stron臋 Karola XII, straszliwa pacyfikacja Kozaczyzny przez Aleksandra Mienszykowa (zw艂aszcza zdobycie Baturyna) dokona艂a reszty.

Beauvois s艂usznie przypomina nieszcz臋snego nast臋pc臋 Mazepy hetmana Filipa Orlika, kt贸ry – bezsilny na wygnaniu w Turcji – nie znajduje ju偶 偶adnego wsparcia dla idei Ksi臋stwa Ruskiego, ani w samej Rzeczypospolitej, ani za granic膮. Trzeba wszak偶e przypomnie膰, 偶e idea ugody hadziackiej (1658 r.) – do kt贸rej doprowadzili hetman Iwan Wychowski i wojewoda Jerzy Niemirycz – przetrwa艂a zaledwie kilka miesi臋cy z tego prostego powodu, 偶e przy bardzo ostro偶nych ch臋ciach Polak贸w (o czym pisze Beauvois) nie by艂o ju偶 na Ukrainie si艂, przede wszystkim ruskich elit szlacheckich, kt贸re by艂yby istotnie zainteresowane i zdolne do obrony swego Ksi臋stwa Ruskiego. Zosta艂y bowiem prawie doszcz臋tnie wybite w dziesi臋cioletniej wojnie. Na ich miejsce nap艂ywaj膮 w XVIII wieku z Polski tysi膮ce rodzin szlacheckich i setki tysi臋cy polskich ch艂op贸w, kt贸rzy zasiedlaj膮 wyniszczone i wyludnione ziemie ruskie.

Wreszcie ostatnia uwaga. Prof. Beauvois wymienia kilka rod贸w magnackich, kt贸re mia艂y si臋 spolonizowa膰, zacieraj膮c r贸偶nic臋 mi臋dzy magnatami polskimi i ruskimi. M贸wi: „Ta r贸偶nica w XVIII wieku zupe艂nie si臋 zaciera. Czartoryscy, Potoccy, Sapiehowie, Lubomirscy ju偶 si臋 nie odr贸偶niaj膮 od Polak贸w, bo przej臋li cechy polsko艣ci”.

呕aden jednak z wymienionych rod贸w nie nale偶a艂 do w艂a艣ciwej magnaterii rusko-ukrai艅skiej. Czartoryscy, kulturowo zruszczeni, nigdy nie utracili swej litewskiej to偶samo艣ci. Sapiehowie byli magnatami litewsko-bia艂oruskimi, od dawna zreszt膮 katolickimi (kanclerz litewski Sapieha, cho膰 katolik, ostro sprzeciwia艂 si臋 Unii Brzeskiej). Natomiast Potoccy i Lubomirscy – to oczywi艣cie stare rody ma艂opolskie. Na ich miejsce mo偶na wymieni膰 – poza Wi艣niowieckimi – kilka rusko-prawos艂awnych rodzin magnackich: Zbarascy, Koreccy, Zas艂awscy itd. B臋dzie to jednak zaledwie kilka rodzin. Ca艂e to, opisywane przez Beauvois, zjawisko „kradzie偶y elit” przez polsko艣膰 i katolicyzm na pewno nie mia艂o takiego znaczenia jak fizyczne wyniszczenie 艣redniej i drobnej szlachty ruskiej.

Moje uwagi nie podwa偶aj膮 zasadniczych tez prof. Beauvois, dotycz膮cych krwawych konflikt贸w polsko-ukrai艅skich i prze艣ladowa艅 religijnych oraz chorej sytuacji spo艂ecznej na Ukrainie w XVIII i XIX wieku.

 


Polemika:

  • Rozmowa Jaros艂awa Kurskiego z prof. Danielem Beauvois z dnia 27-01-2006, www.gazeta.pl.
  • Rozmowa Micha艂a Kokota z prof. Danielem Beauvois na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych UWr z dnia 24-01-2006, www.gazeta.pl
  • Andrzej Wielowieyski, 02-02-2006, www.gazeta.pl

Daniel Beauvois (ur. 1938) – po studiach rusycystycznych i polonistycznych po艣wi臋ci艂 si臋 historii. By艂 dyrektorem O艣rodka Kultury Francuskiej przy UW(1969-1972), pracownikiem naukowym CNRS w Pary偶u (1973-77), kierownikiem katedry polonistycznej w Lille (1978-92) i O艣rodka Historii S艂owian na Sorbonie (1993-98). Autor rozprawy o Uniwersytecie Wile艅skim, licznych artyku艂贸w i t艂umacze艅. Od 1980 skupia si臋 na tematyce ukrai艅skiej. Cz艂onek zagraniczny PAN, PAU i Ukrai艅skiej Akademii Nauk. Doktor honoris causa uniwersytet贸w Wroc艂awskiego, Warszawskiego i Jagiello艅skiego. Odznaczony Krzy偶em Oficerskim Orderu Zas艂ugi RP.

Andrzej Wielowieyski – publicysta, by艂y senator, autor kilku ksi膮偶ek, m.in. 鈥濼ajemnice i niespodzianki historii鈥 (2004).