Ksawery Zar臋bski – 偶o艂nierz nieujarzmiony

ksawery zar臋bski

Dla niego, trwaj膮ca od przesz艂o pi臋tnastu lat wojna jeszcze si臋 nie sko艅czy艂a. Uleg艂 przemocy. Nie ma wolno艣ci, ma jednak dach nad g艂ow膮, wikt i opierunek. Jest jak w oflagu. By艂 pilnowany przez stra偶nik贸w, wprawdzie nie w mundurach, ale za to w bia艂ych fartuchach.

Ksawery Zar臋bski

Chcia艂bym z otch艂ani zapomnienia – przywo艂a膰 posta膰 偶o艂nierza Najja艣niejszej R.P. chor膮偶ego Wojska Polskiego Ksawerego Zar臋bskiego.

S艂u偶b臋 Niepodleg艂ej Ksawery Zar臋bski rozpocz膮艂 jeszcze jako m艂ody ch艂opak 鈥 zaci膮gaj膮c si臋 na ochotnika do 36 pu艂ku Legii Akademickiej sformowanego w 1920 roku do obrony Polski przed bolszewikami.聽Przeszed艂 z nim pi臋kny bojowy szlak, p臋dz膮c czerwonych gdzie pieprz ro艣nie. Pozosta艂 w wojsku na sta艂e. Lata dwudzieste – to by艂 dla niego najlepszy okres, za艂o偶y艂 rodzin臋. By艂 ceniony za pomys艂owo艣膰 i wewn臋trzn膮 dyscyplin臋. Wyspecjalizowa艂 si臋 w rusznikarstwie. Mia艂 nawet wybitne w tym zakresie osi膮gni臋cia, tote偶 awansowany zosta艂 do stopnia chor膮偶ego WP.

zar臋bskiWe wrze艣niu 1939 r. wraz z formacjami lotniczymi bra艂 udzia艂 w kampanii obronnej, a po jej zako艅czeniu przez Rumuni臋 i Francj臋 przedosta艂 si臋 do Anglii, by nadal walczy膰. S艂u偶y艂 – jako cz艂onek naziemnego personelu w strukturach angielskiego lotnictwa wojskowego RAF – w 309 Dywizjonie jako mechanik. Otrzyma艂 najni偶szy angielski stopie艅 oficerski.

Po zako艅czeniu dzia艂a艅 wojennych prze偶ywa艂 gorycz pora偶ki i zdrad臋 dotychczasowych sojusznik贸w. Polska staje si臋 艂upem wojennym ZSRR.

Pan Ksawery do takiej Polski nie chce wr贸ci膰. Podj膮艂 prac臋 w ma艂ej wytw贸rni metalurgicznej w Londynie. Mieszka艂 samotnie, wiod膮c gorzki 偶ywot politycznego uchod藕cy.
Za oszcz臋dzone pieni膮dze wysy艂a艂 偶onie i dzieciom paczki do Warszawy. W pracy by艂 przez angielskich koleg贸w lubiany, imponowa艂 im pomys艂owo艣ci膮 i temperamentem.

Z trudem znosi艂 w Anglii osamotnienie, dalszy tam pobyt sta艂 si臋 dla niego nie do zniesienia.

呕o艂nierz nieujarzmiony

Po 16鈥搇etniej nieobecno艣ci wraca do kraju, do rodziny. Ksawery Zar臋bski nie mo偶e si臋 jednak przystosowa膰 do warunk贸w 偶ycia w socjalistycznej ojczy藕nie robotnik贸w i ch艂op贸w. W pracy – nie zgadza si臋 na uczestniczenie w komunistycznej liturgii mas贸wek i pochod贸w. Ma z tego powodu k艂opoty.

Nie znajduje oparcia w rodzinie. Jest dla niej po d艂ugiej roz艂膮ce obcy, a przez podwa偶anie regu艂 uznawanych przez wszystkich – nawet niebezpieczny.

Konflikty w domu narastaj膮. W ko艅cu PRL postanawia go izolowa膰 od reszty spo艂ecze艅stwa – na podstawie zarzut贸w zn臋cania si臋 nad rodzin膮.聽Zostaje osadzony bezterminowo, na tak zwanej detencji w szpitalu psychiatrycznym z zaleceniem… jak najdalej od Warszawy.聽Przywieziono go do po艂o偶onych tu偶 przy granicy czechos艂owackiej Branic.

Branice

zar臋bskiW szpitalu stary wiarus czuje si臋 jak w niewoli u nieprzyjaciela.

zar臋bskiDla niego, trwaj膮ca od przesz艂o pi臋tnastu lat wojna si臋 jeszcze nie sko艅czy艂a. Uleg艂 przemocy. Nie ma wolno艣ci, ma jednak dach nad g艂ow膮, wikt i opierunek. Jest jak w oflagu. By艂 pilnowany przez stra偶nik贸w, wprawdzie nie w mundurach, ale za to w bia艂ych fartuchach.

Mimo, 偶e znowu jest zupe艂nie sam, mimo 偶e Najja艣niejsza R. P. nie jest niepodleg艂a, mimo 偶e rozpoznano u niego schizofreni臋 paranoidaln膮, mimo, 偶e ratunku znik膮d nie wida膰. Do ko艅ca zachowuje godno艣膰 i honor przedwojennego chor膮偶ego.

zar臋bskiPan Ksawery dumnie odrzuca propozycj臋 stara艅 o rent臋 inwalidzk膮 z powodu choroby psychicznej 鈥 偶膮da od pa艅stwa emerytury wojskowej za lata s艂u偶by w WP.
Nic od komunist贸w nie chce i nie bierze.聽Zim膮 chodzi w kolejarskim p艂aszczu przypominaj膮cym krojem wojskowy szynel. Trzyma fason, od kwietnia do wrze艣nia si臋 opala, jakby ignoruj膮c ca艂e otoczenie.

Oficjalnie opisywano jego stan w ten spos贸b:

„w szpitalu bezczynny, bez zainteresowa艅, niepodatny na wszelkie pr贸by aktywizacji. Wycofany z realnej rzeczywisto艣ci w 艣wiat uroje艅 prze艣ladowczych, ksobnych, wielko艣ciowych. aperswazyjny, zupe艂nie bezkrytyczny w stosunku do tych objaw贸w鈥”

Branicki szpital w tym czasie by艂 autonomicznym miasteczkiem, rz膮dzonym聽tward膮 r臋k膮 przez ambitnego lekarza Zdzis艂awa Jackowiaka.

zar臋bskiDyrektor szpitala Zdzis艂aw Jackowiak

Przebywa艂o w nim prawie 2000聽pacjent贸w i 1300 os贸b personelu.聽Nale偶a艂o do szpitala tak偶e olbrzymie gospodarstwo rolne, a w nim 艣winie, krowy, konie, a tak偶e para kucyk贸w, 2 m艂yny, piekarnia, rze藕nia, liczne filie聽z zamkiem w聽Mosznej聽w艂膮cznie.聽W obr臋bie szpitalnego ogrodzenia spacerowa艂y daniele, sarny i pawie.

W艂adca szpitala bi艂 w艂asn膮 monet臋 zwan膮 bonami, kt贸ra by艂a 艣rodkiem wymiennym za towary w plac贸wkach handlowych i us艂ugowych szpitala.

Pawilony by艂y otoczone doskonale utrzymanymi terenami zielonymi. W tych to zamkni臋tych ogr贸dkach od kwietnia do wrze艣nia pacjenci sp臋dzali wi臋kszo艣膰 dnia. Przed przelotnym deszczem chronili si臋 do pod艂u偶nych altan.

By艂 rok 1969. W艣r贸d wyprowadzanych do ogr贸dk贸w chorych wyra藕nie wyr贸偶nia艂a si臋 posta膰 roznegli偶owanego do pasa, o 艣r贸dziemnomorskiej wr臋cz opaleni藕nie, dziarskiego cz艂owieka o bystrym spojrzeniu.聽Mia艂 wtedy prawie siedemdziesi膮t lat i od dziesi臋ciu przebywa艂 w szpitalu.聽Zawsze by艂 czym艣 zaj臋ty, ca艂y warsztat, wraz z potrzebnymi materia艂ami nosi艂 przy sobie w sk贸rzanej teczce.

Pracownia

Wtedy si臋 poznali艣my i od razu przypadli艣my sobie do gustu.

zar臋bski

Stanis艂aw Wody艅ski

Ja mia艂em w sobie pewne poczucie winy, 偶e pracuj臋 b膮d藕 co b膮d藕 w totalitarnej instytucji, jak膮 by艂 bez w膮tpienia, zw艂aszcza wtedy – szpital psychiatryczny, a los wyznaczy艂 mi w nim rol臋 dozorcy cz艂owiekowi tak dla Polski zas艂u偶onemu.聽On to wyczuwa艂, dlatego, bez zb臋dnych opor贸w zgodzi艂 si臋 przychodzi膰 do prowadzonej przeze mnie pracowni ekspresji.聽Mimo r贸偶nicy wieku, jaka nas dzieli艂a, zadzier偶gn臋艂a si臋 mi臋dzy nami ni膰 przyja藕ni.

Pracownia gromadzi艂a pacjent贸w dla kt贸rych praca przy szyciu, wypychaniu traw膮 morsk膮聽 materacy, wyrabianiu koszy z wikliny, oczyszczaniu chlewni ze 艣wi艅skiej mierzwy nie by艂a – mimo „zmienionej chorobowo osobowo艣ci” – szczytem marze艅.

Wkr贸tce pozyska艂em paru ciekawych tw贸rc贸w, kt贸rych prace pokazane na po raz pierwszy zorganizowanej przeze mnie wystawie 鈥 wzbudzi艂y spore zainteresowanie i umocni艂y moj膮 pozycj臋 w szpitalu. Do pracowni przychodzili tak偶e, a raczej wyrywa艂em ich – z licz膮cych niekiedy ponad setk臋 chorych oddzia艂贸w – niespe艂nieni dot膮d literaci, poeci, przer贸偶ni konstruktorzy i wynalazcy perpetuum mobile jak r贸wnie偶聽ci, dla kt贸rych pobyt w podziemiach mieszcz膮cych pracowni臋, z ca艂ym labiryntem korytarzy i izb piwnicznych by艂 wytchnieniem od koszmaru przebywania – w psychiatrycznym szpitalu.

Alegoryczny portret pana Zar臋bskiego, namalowany przez Mieczys艂awa Dominika.

zar臋bskiWyszuka艂em dla pana chor膮偶ego oddzielne pomieszczenie, do kt贸rego wr臋czy艂em mu klucze – w kt贸rym m贸g艂 przebywa膰 nawet do p贸藕nego wieczora, co by艂o oczywi艣cie pogwa艂ceniem obowi膮zuj膮cych w szpitalu rygor贸w, ale o to specjalnie nie dba艂em.

Tw贸rczo艣膰

Prowadzi艂em z nim d艂ugie rozmowy, zach臋caj膮c go do realizacji pomys艂贸w, o kt贸rych mi tyle opowiada艂.聽Wkr贸tce w pracowni poczu艂 si臋 jak u siebie w domu. Mia艂 nareszcie swoje miejsce, sw贸j k膮t, do kt贸rego nie wchodzi艂o si臋 bez pukania.

zar臋bski

Wn臋trze pracowni (na zdj臋ciu Marian Henel)

W historii jego choroby聽wtedy odnotowano:

„…drugi聽okres szpitalnego 偶yciorysu Ksawerego Zar臋bskiego to okres tw贸rczy, kt贸ry pojawi艂 si臋 nagle i spontanicznie, przy utrzymuj膮cych si臋 objawach psychotycznych na poprzednim poziomie. Tw贸rczo艣膰 jego obejmuje dwie r贸偶ne, wzajemnie si臋 uzupe艂niaj膮ce formy i jest szczeg贸lnie ciekawa ze wzgl臋du na autoterapeutyczne walory…”

zar臋bskiPan Ksawery sta艂聽si臋 bowiem聽wydawc膮 samizdat贸w, wydawanych w jednym egzemplarzu publikacji 鈥撀爐abloid贸w, jakby je nazwa膰 wsp贸艂czesnym j臋zykiem. Wykonanych na dykcie obklejonej kartonem – w kt贸rych to przedstawia艂 swoje pogl膮dy filozoficzne, polityczne, a przede wszystkim po艣wi臋cone misji pana Ksawerego – ujawnienia 艣wiatu prawdy o tym, 偶e Stalin poleci艂 wymordowa膰 oficer贸w polskich wi臋zionych w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku.

zar臋bskiAnalizuj膮cy jego tw贸rczo艣膰 dr Krzysztof Czuma pisa艂:

„(…)swoisto艣膰聽form plansz sprawia, 偶e trudno zakwalifikowa膰 je do kt贸rego艣 z klasycznych 艣rodk贸w wyrazu artystycznego.
Najbardziej przypominaj膮 opowie艣膰 rysunkow膮 z dymkiem鈥 kombinacj臋 skarla艂ego s艂owa z uproszczonym rysunkiem…”

zar臋bskiZ tymi przes艂aniami pana Ksawerego by艂a raz nawet spora afera.

Organizowa艂em wystaw臋 prac plastycznych pacjent贸w聽branickiego聽szpitala na 艢l膮skiej Akademii Medycznej w Katowicach Rokitnicy.聽Dzia艂o si臋 to w okresie 鈥瀙贸藕nego Gierka鈥. Eksponowali艣my tkaniny, obrazy, rze藕by, a tak偶e plansze pana Ksawerego.

zar臋bskizar臋bskiWszystko by艂o ju偶 przygotowane do otwarcia wystawy, kiedy to dowiedzia艂em si臋, 偶e z polecenia prorektora Akademii do spraw wychowawczych imprezy nie b臋dzie.

zar臋bskizar臋bskiOkaza艂o聽si臋 bowiem, 偶e mocno czerwona i partyjna magnificencja, kieruj膮c si臋 czujno艣ci膮 funkcjonariusza NKWD dostrzeg艂a w publikacjach pana Ksawerego niebezpiecze艅stwo, przed kt贸rym nale偶a艂o chroni膰 adept贸w medycyny.

zar臋bskiPan chor膮偶y Ksawery Zar臋bski, kiedy si臋 o tym si臋 dowiedzia艂 – by艂 wniebowzi臋ty. W ko艅cu, jego dzia艂alno艣膰 zosta艂a dostrze偶ona i wyr贸偶niona przez – komunistycznego bo komunistycznego, ale zawsze – profesora.

Wystawa w ko艅cu si臋 odby艂a, bo prorektor si臋 wystraszy艂, 偶e o jej zamkni臋ciu powiadomimy Radio Wolna Europa.聽Eksponowali艣my na niej, poza planszami r贸wnie偶 konstrukcje, kt贸rych jako gor膮cy zwolennik reformowania kalendarza pan Ksawery by艂 autorem.聽Przypomina艂y one z wygl膮du zegary, z kt贸rych 偶aden si臋 do dzisiejszych czas贸w nie zachowa艂. Zosta艂y bezmy艣lnie zniszczone po jego 艣mierci.

zar臋bskiM贸j serdeczny i przedwcze艣nie zmar艂y przyjaciel doktor Krzysztof Czuma聽pisa艂:

„(…)o聽ile jednak zegar w naszej kulturze jest najstraszniejszym symbolem przemijania, to u Ksawerego Zar臋bskiego straci艂 t臋 swoista wymow臋 poprzez odmierzanie nie sekund, minut, godzin zamkni臋tych w cyklu dobowym, a dni, miesi臋cy, lat wed艂ug systemu, w kt贸rym rok sk艂ada si臋 z 13 miesi臋cy, a ka偶dy miesi膮c z 28 dni. Zostaje w ten spos贸b wyeliminowana jakakolwiek ruchomo艣膰 dat. Ka偶dy kolejny rok jest taki sam, tzn. ma wewn臋trzny porz膮dek identyczny z tym, kt贸ry go poprzedzi艂 i z tym, kt贸ry nadejdzie. Kalendarz Ksawerego Zar臋bskiego聽jest wi臋c聽kalendarzem wiecznym. Linia prosta przebiegu czasu staje si臋 ko艂em zamkni臋tym w rocznym cyklu. Czas zostaje ujarzmiony.”

By艂o paradoksem, 偶e ta s膮downie zamierzona izolacja od spo艂ecze艅stwa dostarczy艂a niepokornemu 偶o艂nierzowi wiele satysfakcji. Stworzy艂a mu warunki do tw贸rczo艣ci, zapewni艂a mu kontakt z wieloma, przyja藕nie do niego nastawionymi i podziwiaj膮cymi go lud藕mi.聽Odwiedziny pracowni pana Ksawerego by艂y 偶elaznym punktem wizyty, przyje偶d偶aj膮cych do szpitala nawet partyjnych dygnitarzy.聽Wtedy to dopiero pan Ksawery sobie u偶ywa艂, mieszaj膮c ca艂y komunistyczny system z b艂otem.

„Nowe” 偶ycie

Po wielu staraniach uda艂o si臋 mi uzyska膰 zwolnienie dla pana Ksawerego z trwaj膮cego kilkadziesi膮t lat internowania w szpitalu. Pojecha艂 do domu, do Warszawy.聽Nie min臋艂y jednak trzy tygodnie, jak pan chor膮偶y powr贸ci艂 i poprosi艂 mnie, 偶ebym mu za艂atwi艂 przyj臋cie z powrotem do szpitala.

Nie m贸g艂聽si臋 bowiem聽odnale藕膰 w 艣wiecie, kt贸ry uwa偶any by艂 za normalny, ale w dobie dogorywaj膮cego socjalizmu normalnym by膰 nie m贸g艂 鈥 przynajmniej dla starego, przedwojennego chor膮偶ego.

zar臋bskiPotem by艂 stan wojenny. W szpitalu prac臋 utraci艂em, ale od czasu do czasu tam go odwiedza艂em. Zmar艂 w 1983 albo 1984 roku. Powiadomiony o tym, zorganizowa艂em mu, jak mog艂em – godny pogrzeb.聽Ksawery Zar臋bski zosta艂 pochowany na cmentarzu w Branicach.

zar臋bskiNa jego grobie zosta艂a umieszczona tabliczka o wymownym napisie, 偶e spoczywa w nim 呕o艂nierz Najja艣niejszej鈥

zar臋bski

Pami臋膰 o Ksawerym Zar臋bskim

Po latach, kiedy by艂em w贸jtem Branic, jeszcze przed oficjalnym wprowadzeniem obchod贸w 艢wi臋ta Wojska Polskiego, 15 sierpnia w rocznic臋 Cudu na Wis艂膮 w 1920 r. przyprowadzi艂em do miejsca jego ostatniego spoczynku poczty sztandarowe organizacji kombatanckich. Pochyli艂y si臋 kombatanckie chor膮gwie nad mogi艂膮 偶o艂nierza tu艂acza.

Posta膰 Ksawerego Zar臋bskiego – nieujarzmionego 偶o艂nierza – opisywa艂em w kilku publikacjach, jednak dopiero w dobie Internetu pan Ksawery zacz膮艂 wy艂ania膰 si臋 z cienia zapomnienia.

Napisa艂a nawet do mnie – w imieniu swojej matki – jego prawnuczka:

„Brak kontaktu rodziny z dziadkiem t艂umacz膮 lata, kt贸re wtedy by艂y. To mnie bardzo boli, ale takie by艂y czasy. Brak 偶ony, syna i c贸rki dziadka Ksawerego na pogrzebie by艂o wynikiem pewnych wydarze艅. Najpierw 10 lat przed pogrzebem, o kt贸rym Pan pisze zmar艂a „na serce” c贸rka Ksawerego, Hanna. Po upadku Powstania Warszawskiego, zosta艂a wywieziona na roboty do Niemiec, po kt贸rych bardzo chorowa艂a. Natomiast 3 lub 4 lata (dok艂adnie nie pami臋tam) przed pogrzebem umar艂a jego 偶ona Wac艂awa. M贸j tata Jerzy dzia艂a艂 w Solidarno艣ci (jako ch艂opiec bra艂 udzia艂 w Powstaniu Warszawskim), wi臋c r贸wnie偶 by艂 zagro偶eniem dla 贸wczesnych w艂adz, st膮d brak kontaktu z ojcem Ksawerym. Zamiast jego na pogrzeb przyjecha艂y dwie wnuczki, czyli JA i moja siostra cioteczna Gra偶yna, c贸rka Hanny. Skontaktowa艂 si臋 z nami lekarz, kt贸ry by艂 ca艂y czas przy dziadku w szpitalu, kt贸ry pomaga艂 przy pogrzebie. Do tej pory pami臋tam, 偶e zaprosi艂 nas do swojego domu i zrobi艂 nam przepyszn膮 jajecznic臋 z koperkiem. Niestety nie wiem czy jeszcze 偶yje. Od niego dopiero wtedy dowiedzia艂y艣my si臋 szcz膮tkowej historii z 偶ycia dziadziusia Ksawerego. O jego NA SZCZ臉艢CIE nieudanej pr贸bie samob贸jczej, o jego tw贸rczo艣ci, s艂ynnym kalendarzu, obrazach i makietach. Nic nie widzia艂y艣my, bo wszystko by艂o zarekwirowane przez w艂adze. Widzia艂y艣my za to pracowni臋, w kt贸rej pami臋tam panowa艂 wielki ba艂agan. Podczas za艂atwiania spraw zwi膮zanych z poch贸wkiem, ca艂y czas towarzyszy艂y nam samochody tamtejszej w艂adzy. Przekaza艂y艣my r贸wnie偶 wszystkie oszcz臋dno艣ci dziadziusia oraz jego pozosta艂y dorobek 偶ycia szpitalowi z pro艣b膮 o opiek臋 na jego grobem. Potem wyjecha艂am za granic臋. Z mojej ma艂ej rodziny nikt ju偶 p贸藕niej nie odwiedza艂 grobu dziadziusia. Nie mamy pami膮tek po nim, mo偶e ma艂e oprawki do obraz贸w. Druga wnuczka, Gra偶yna r贸wnie偶 wyjecha艂a z kraju i nie wraca艂a przez wiele lat. Co do wspomnie艅 z mojego dzieci艅stwa dotycz膮cych dziadziusia, to mam ich niewiele. Tata m贸j o swoim ojcu m贸wi艂 mi ma艂o, ale rzeczowo. Dziadziu艣 po powrocie do kraju (po d艂ugim milczeniu) odwiedza艂 nas w domu. Mia艂am wtedy oko艂o 4 mo偶e 5 lub 6 lat. Pami臋tam, 偶e nazywa艂 mnie „Ewunia” mimo i偶 mam na imi臋 El偶bieta. Gdy przyje偶d偶a艂 do nas lubi艂 mnie podnosi膰 jak si艂acz do g贸ry, a ja si臋 wtedy tak strasznie cieszy艂am… Przykro nam, 偶e wiemy tak ma艂o. Starsze pokolenie z wi臋ksz膮 wiedz膮 ju偶 nie 偶yje. Natomiast nasz pradziadek Ksawery jest g艂臋boko w naszym sercu.”

A tak偶e nawi膮za艂o ze mn膮 kontakt聽 stowarzyszenie lotnik贸w, kt贸re poinformowa艂o mnie o tym, 偶e pan Ksawery zosta艂 wpisany do聽http://listakrzystka.pl/?s=Ksawery+Zar%C4%99bski, a tak偶e prosz膮c o zgod臋 na wykorzystanie jednego z moich tekst贸w, w artykule zamieszczonym w czasopi艣mie lotniczym „Gapa”.

Plansze za艣 Ksawerego Zar臋bskiego zosta艂y przez ekspert贸w uznane za wybitne dzie艂a sztuki art brut.

zar臋bskiNa wystawie w brukselskim muzeum pokazano po raz pierwszy w Europie znakomitych polskich artyst贸w art brut takich jak Maria Wn臋k, Stanis艂aw Zagajewski, Edmund Monsiel, Henryk 呕arski, Kazimerz Cyco艅, Edward Sutor, Julian Str臋k, Marian Henel, Ksawery Zar臋bski.

zar臋bski

zar臋bskizar臋bski

 

1 KOMENTARZ

  1. Nie bardzo wiem, czy potrzebnie wypu艣ci艂em d偶ina z butelki wspomnie艅. Dawno ju偶 nie do艣wiadcza艂em uczucia tw贸rczego podniecenia, kt贸re wcze艣niej nie dawa艂o mi spokoju, a kt贸re roz艂adowywa艂em, rze藕bi膮c w glinie. Teraz jest wprawdzie inaczej, bo moim tworzywem jest pami臋膰, z kt贸rej wydobywam postacie, kt贸re zna艂em, a kt贸rych ju偶 na tym 艣wiecie niema, ale podniecenie jest podobne.
    Przychodz膮 one, te postacie z ca艂ym kolorem epizod贸w je o偶ywiaj膮cych . Tak jest, w przypadku 偶o艂nierza niez艂omnego, chor膮偶ego Ksawerego Zar臋bskiego. Pisz膮c o nim, jednak nie potrafi艂em znale藕膰 miejsca, w kt贸rym podzieli艂bym si臋 ze wspomnieniem sceny, powtarzaj膮cej sie rokrocznie, przez kilkana艣cie lat 1 maja
    .
    Wtedy, ulic膮, przy kt贸rej znajdowa艂 si臋 szpital, przeci膮ga艂 poch贸d, uzbrojony w czerwone i bia艂o-czerwone szturm贸wki. Szed艂 od siedziby gminnego komitetu PZPR na boisko sportowe. Pan Ksawery sta艂 w za kratownic膮 g艂贸wnej bramy wjazdowej do szpitala- i z ca艂ych si艂 krzycza艂… Anglia to kurwa! Maszeruj膮cy proletariat patrzy艂 na niego z pob艂a偶aniem i chichota艂, s艂uchajcie … co ten stary wariat wykrzykuje!

    A ja wiedzia艂em, ja Ksawerego Zar臋bskiego rozumia艂em, o co mu chodzi艂o. O zdrad臋, o sprzeniewierzenie si臋 dawnego sojusznika, o sprzedanie w Ja艂cie polskiej i pana Ksawerego wolno艣ci.

    Chor膮偶y w szpitalu przebywa艂 prawie 30 lat. Paskudnie go doktorzy w historii choroby opisywali, 偶e ca艂kowicie ow艂adni臋ty urojeniami prze艣ladowczymi i wielko艣ciowymi.
    A on po prostu nienawidzi艂 komunist贸w. Ta nienawi艣膰 z niego emanowa艂a na ka偶dym kroku, w ka偶dym ge艣cie. Bra艂a si臋 z jego biografii, z jego patriotyzmu, kt贸remu dawa艂 dowody, walcz膮c z Bolszewikami, a potem Niemcami.

    Zdrada Wielkiej Brytanii, Francji i USA by艂a przyczyn膮 jego choroby, ale czy absolwenci socjalistycznych akademii medycznych, czy czerwonych fakultet贸w psychologicznych w to wnikali. Potrafili jego z tej patriotycznej depresji wyleczy膰?