Jan Pawe艂 II

327
poezja wanda kardasz

BY艁 JEDNYM Z NAS. BY艁 POLAKIEM

To mog艂o mie膰 miejsce tylko za czas贸w Chrystusa
Gdy chodzi艂 po Ziemi i ludzi naucza艂.
Tajemnic膮 wielk膮 dla wszystkich b臋dzie zawsze to,
Czym Ojcze 艢wi臋ty zauroczy艂e艣 i m艂odzie偶 艣wiata.

M艂odzi nie szcz臋dzili nigdy si艂, czasu i 艣rodk贸w
By pokona膰 setki i tysi膮ce kilometr贸w
I rado艣ci膮, m艂odo艣ci膮, 艣piewem i modlitw膮
Godnie Ciebie wita膰

Tam gdzie si臋 pojawia艂e艣 Ojcze 艢wi臋ty,
Na ka偶dym kontynencie,
Gdy pada艂 deszcz lub grza艂o mocno s艂o艅ce
Gromadzi艂e艣 wok贸艂 siebie milionowe t艂umy wiernych.

G艂osi艂e艣 wtedy S艂owo Bo偶e, zasady jedno艣ci
I prawdy wiary.
Uczy艂e艣 ludzi na wszystkich kontynentach
Jak by膰 mi艂osiernym.

A teraz kiedy odszed艂e艣,
W tygodniu wielkiej rozpaczy i 偶a艂oby po Tobie
Miliony ludzi na Ziemi
Modli si臋 i p艂acze i t臋skni za Tob膮.

Pokornie chyli g艂ow臋 i kl臋ka przed Wielko艣ci膮 Cz艂owieka
Kt贸ry by艂 jednym z nas
Kt贸ry swoj膮 prac膮 dokona艂 na 艣wiecie czego艣,
Czego dzisiaj, do ko艅ca nie rozumiemy jeszcze.

5 kwietnia 2005

 

T0 JU呕 ROK

Rok czasu prosz臋 Ojca 艢wi臋tego
Bez Ojca
By艂 trudny dla ka偶dego
Od dnia,
Kiedy na trumnie,
Wiatr czas贸w zamkn膮艂 ksi臋g臋.
Rok czasu bez Ciebie Ojcze 艢wi臋ty
Nie wygasi艂 naszej wierno艣ci
Nie umniejszy艂 pami臋ci w naszych sercach
Odczuwamy za Tob膮 t臋sknot臋.
Jeste艣 Ojcze 艢wi臋ty w nas wszystkich
I w 艣wi臋to i w ka偶dy dzie艅 powszedni
I w pracy i w szkole
A przede wszystkim
W domu, w rodzinie.
Nauczy艂e艣 nas Ojcze 艢wi臋ty
Swoj膮 prac膮 i 偶yciem i modlitw膮
Kocha膰 i szanowa膰 swoich bli藕nich
I okazywa膰 im swoj膮 mi艂o艣膰
Tak b臋dzie. Tak zawsze b臋dzie. Ojcze 艢wi臋ty.

28.03.2006

 

艁ZY

Ca艂a Polska p艂acze
Nikt 艂ez si臋 nie wstydzi
Wszyscy si臋 modl膮 za Papie偶a
I chc膮, p艂aka膰 za Niego.

Swymi 艂zami
Chc膮 powiedzie膰 Ojcu 艢wi臋temu,
Jak bardzo by艂 im bliski
Jak bardzo Go kochali i jak za Nim t臋skni膮 .

Ludzie dzi艣 zaczynaj膮 rozumie膰
S艂owa g艂oszone przez Papie偶a
Wiedz膮 偶e Papie偶 pragn膮艂, by byli sobie bliskimi,
Bo s膮 dzie膰mi Boga ,tego samego.

Wydaje si臋, 偶e dzisiaj
Gdy ju偶 Ojca 艢wi臋tego nie ma na Ziemi
Ludzie otwieraj膮 si臋 na dobro, na wiar臋, na prawd臋.
I m贸wi膮 On, Papie偶 Jan Pawe艂 II, na pewno jest ju偶 艢wi臋ty.

7 kwietnia 2005

WYBRANY PRZEZ PANA BOGA

Upodoba艂 sobie Pan B贸g
Naszego rodaka Karola Wojty艂臋
I Wyni贸s艂 Go na
Urz膮d Papieski w Watykanie, czyni膮c Go Papie偶em.

Zwyk艂ego 艣miertelnika
Zastanawia fakt,
Dlaczego wybra艅c贸w swoich, Pan B贸g
Wypr贸bowuje i srogo do艣wiadcza .

Karol Wojty艂a Jan Pawe艂 Drugi, Papie偶
W trzecim roku swego Pontyfikatu
By艂 postrzelony w zamachu na Niego
I ju偶 wtedy cierpia艂 d艂ugo.

Od tego czasu co czas jaki艣,
Pan B贸g poddaje Papie偶a kolejnym pr贸bom cierpienia.
Ojciec 艢wi臋ty, topi si臋 w pracy i modlitwie
I swoje 偶ycie zawierza Naj艣wi臋tszej Maryi .

Urz膮d Papieski Jan Pawe艂 Drugi
Dwadzie艣cia sze艣膰 lat piastowa艂
By w roku dwudziestym si贸dmym
Zgasn膮膰 nagle jak 艣wieca na wietrze.

Jego 偶ycie, kt贸rego byli艣my 艣wiadkami
Wyznacza ludzko艣ci drog臋 us艂an膮 Jego drogowskazami.
Tam gdzie stop膮 dotkn膮艂 Ziemi, gdzie J膮 uca艂owa艂
Zostawi艂 ludziom, kawa艂ek siebie.

UCZY艁 PRZEBACZANIA

Ojciec 艢wi臋ty otworzy艂 bramy Watykanu
Przeprosi艂 narody 艣wiata
Poprosi艂 o wybaczenie, nie tylko
Starszych Braci w wierze.

Ludzi 艢wiata, uczy艂 odwagi.
Zaprotestowa艂 wojnom, niesprawiedliwo艣ciom, przemocy
Przybli偶y艂 ludziom Ko艣ci贸艂 艣wi臋ty
Pom贸g艂 ludziom odnale藕膰 wiar臋 Boga i w siebie.

Wielu ludzi wi膮偶e z Ojcem 艢wi臋tym
W艂asne odrodzenie
Z Nim Janem Paw艂em Drugim, Polakiem
Wi膮偶e w艂asne szcz臋艣cie i zdrowie.

Ludzie na ca艂ym 艣wiecie dzisiaj, gdy umar艂
Maj膮 w sobie tak膮 potrzeb臋,
By pojecha膰 do Wiecznego Miasta do Rzymu i
By w ostatniej podr贸偶y na Ziemi, by膰 przy Nim.

Miliony ludzi w spontaniczny spos贸b
Okazuj膮 偶al, nie wstydz膮 si臋 艂ez, pal膮 艣wiece, modl膮 si臋
Wszyscy w tygodniu wielkiej 偶a艂oby 艣wiata
Sk艂adaj膮 ho艂d Papie偶owi a ka偶dy na sw贸j spos贸b.

6 kwietnia 2005

T臉SKNIMY

Czas szybko leci i
W艂a艣nie mija miesi膮c, jak
Ciebie Ojcze 艢wi臋ty
Nie ma z nami tu na Ziemi .

Nie ma Ciebie Ojcze cia艂em,
Lecz jeste艣 z nami duchem.
Nosimy Ciebie w sercu,
Mamy te偶 w sercu Twoje nauki.

Na jak d艂ugo nam wszystkim wystarcz膮
Twoje s艂owa Ojcze 艢wi臋ty.
Na jedno pokolenie, na dwa
Czy na wi臋cej?

To 偶e brak nam Ciebie
I Twego autorytetu
Bardzo odczuwamy ju偶 teraz
A min膮艂 dopiero miesi膮c..

T臋skni za Tob膮 Polska ca艂a
T臋skni za Tob膮 Twoja m艂odzie偶
Kt贸r膮 wychowa艂e艣, kt贸r膮 kocha艂e艣
I kt贸ra Ciebie kocha艂a

Bo nasza dzisiejsza m艂odzie偶
To m艂odzie偶 kszta艂towana przez Ciebie
Ma tyle lat
Ile trwa艂 Ojcze 艢wi臋ty Tw贸j pontyfikat.

To ona przez lata nast臋pne
B臋dzie wychowywa艂a swoje dzieci
W duchu takiej mi艂o艣ci
Jakiej uczy艂e艣 j膮 Ojcze 艢wi臋ty.

2 maja 2005

 

SKO艃CZONE 呕YCIE

W wigili臋 艢wi臋ta Mi艂osierdzia
O godzinie dwudziestej pierwszej trzydzie艣ci siedem
Trzymaj膮c za r臋k臋 swego przyjaciela
Powiedzia艂e艣 cichutko amen, jak w pacierzu.
I sko艅czy艂e艣 swe 偶ycie na Ziemi.

I nagle potem lotem b艂yskawicy
W ca艂y 艣wiat polecia艂a tragiczna wiadomo艣膰.
呕e odszed艂 na zawsze, do domu Ojca Swego
Ukochany przez ludzi
Jan Pawe艂 Drugi, 艢wi臋ty Ojciec .

Zostawi艂e艣 narodom 艣wiata w testamencie
Wzory wiary, modlitwy, przebaczania, wzory troski i mi艂o艣ci.
Wzory post臋powania w wieku dwudziestym pierwszym.
Czy my ludzie tej Ziemi potrafimy je uszanowa膰
I czy potrafimy im sprosta膰?

By艂e艣 dla nas Papie偶u Polaku
Przede wszystkim Ojcem mi艂uj膮cym dzieci i Ojczyzn臋
Wymagaj膮cym nauczycielem i duchowym przewodnikiem.
Dla wierz膮cych, innowierc贸w i polityk贸w.
By艂e艣 niestrudzonym Pasterzem.

Teraz jeste艣 ju偶 w Raju.
Zas艂u偶y艂e艣 sobie na to, cierpieniem ,g艂臋bok膮 wiar膮 i ci臋偶k膮 prac膮,
Ale co my mamy pocz膮膰 teraz Ojcze bez Ciebie
Czy poradzimy sobie
Czy nie zb艂膮dzimy, Papie偶u, Wielki Polaku .

3 kwietnia 2005

 

ROZDAWA艁 WIAR臉 I NADZIEJ臉

Podr贸偶e apostolskie Ojca 艢wi臋tego
Po ro偶nych kontynentach 艣wiata
W dwudziestym pierwszym wieku
Gromadzi艂y spo艂ecze艅stwa cz臋sto
Zapomniane przez wszystkich.

Spotkania milion贸w istnie艅 ludzkich
Z Dostojnikiem Ko艣cio艂a Katolickiego
Pielgrzymuj膮cego po kra艅cach 艣wiata
Przynosi艂y tym ludziom wiar臋 i 艣wiadomo艣膰
呕e kto艣 ich zobaczy艂, 偶e nie s膮 ju偶 sami na Ziemi.

Papie偶 Jan Pawe艂 Drugi, Ojciec 艢wi臋ty
G艂osz膮c S艂owo Bo偶e w r贸偶nych cz臋艣ciach 艣wiata
Jako jedyny w 艣wiecie cz艂owiek
Pozna艂 trudy 偶ycia, g艂贸d, bied臋, przemoc,
I niemoc tamtejszych ludzi.

Do Ojca 艢wi臋tego
Garn臋li si臋 wi臋c chorzy, zapomniani przez 艢wiat, upokorzeni ,
Spragnieni prawdy i modlitwy, godno艣ci, i
Po to, by us艂ysze膰 z ust Ojca 艣wi臋tego
S艂owa otuchy i nadziei.

 

PRAWDZIWY PAPIE呕 I聽PRAWDZIWA PAMI臉膯

Cierpienie Papie偶a widziane go艂ym okiem wzrusza艂o.
Dzisiaj, bardziej ni偶 kiedy艣 widz臋 je i czuj臋.
Ono budzi艂o w umy艣le cz艂owieka nieopisany szacunek.
On Papie偶, by艂 prawdziwy, by艂 autentyczny.
To 艢wi臋ty cz艂owiek, pozwoli艂 odnale藕膰 si臋 ludziom.

Patrz臋 na spontaniczno艣膰 ludzi,
Doceniam odwag臋 pielgrzym贸w 艣wiata.
Podziwiam gwia藕dziste marsze dzieci i m艂odzie偶y.
Zastanawiaj膮 mnie t艂umy modl膮cych si臋,
Czuwaj膮cych i uczestnicz膮cych w Mszach 艢wi臋tych ludzi.

Wzrusza mnie rzetelna praca dziennikarzy
I sprawozdawc贸w radiowo telewizyjnych,
Kt贸rzy z wielk膮 kultur膮,
Przekazuj膮 nam informacje i fakty
Z ostatnich wielkich, historycznych wydarze艅.

Wzruszaj膮 mnie przecudowne audycje telewizyjne
Pokazuj膮ce Ojca 艢wi臋tego, przypominaj膮ce Jego nauk臋.
Jego prac臋, modlitw臋 i pielgrzymki po ca艂ym 艣wiecie.
Spotkania z dzie膰mi i m艂odzie偶膮, chorymi i biednymi .
I przybli偶aj膮ce nam Jego cierpienie.

Wzruszaj膮 mnie w tych audycjach wypowiedzi
Purpurat贸w, polityk贸w, uczonych,
Przyjaci贸艂 Papie偶a, pielgrzym贸w z ca艂ego 艣wiata,
Wypowiedzi dzieci i m艂odzie偶y,
I nas Polak贸w.

Wzrusza mnie ka偶dy p艂omie艅 艣wiecy
Postawionej w oknie.
Zapalony znicz r臋k膮 dziecka i starca.
Postawiony w dowolnym miejscu.
Na znak pami臋ci o Papie偶u, kt贸ry zapewne ju偶 jest 艢wi臋tym.

8 kwietnia 2005

 

PO呕EGNANIA

We wszystkich parafiach
W Ojczystej Ziemi Jego,
Trwaj膮 偶a艂obne modlitwy
Za Dusz臋 艣wi臋tej pami臋ci
Papie偶a Jana Paw艂a Drugiego.

Wype艂niaj膮 si臋 w naszym kraju
Centralne place, stadiony i b艂onia
Zupe艂nie jak kiedy艣, kiedy pielgrzymowa艂.
Kiedy gromadzi艂 wok贸艂 siebie miliony wiernych.
By wsp贸lnie zanosi膰 mod艂y do Pana Boga, o wiar臋 i wolno艣膰.

Uroczyste msze 艣wi臋te gromadz膮 wiernych i sympatyk贸w
By w wielkim ho艂dzie z godno艣ci膮,
Modlitw膮 i sakramentem komunii 艣wi臋tej,
Po偶egna膰 ukochanego Rodaka
Karola Wojty艂臋.

Wype艂nione s膮 po brzegi wiernymi
O ka偶dej porze dnia i nocy
Wszystkie 艣wi膮tynie w kraju ,od czasu ,
Zanim jeszcze od nas Jan Pawe艂 Drugi Papie偶
Odszed艂 na zawsze.

Z g贸ry ,na przyk艂ad z loku ptaka, na pewno dobrze to wida膰 noc膮
Od drugiego kwietnia, od soboty,
Pal膮 si臋 艣wiece i lampiony, i pal膮cych si臋 zniczy
Uk艂adane s膮 ogromne serca i krzy偶e w艣r贸d ludzi si臋 modl膮cych,
Jak gdyby po to, by przywo艂a膰 Papie偶a na Wieczorny Apel .

5 kwietnia 2005

 

PONADCZASOWE PO呕EGNANIE

W historii wsp贸艂czesnego 艣wiata
Takiego pogrzebu nikt jeszcze nie mia艂
Ta ceremonia pogrzebowa
By艂a ponadczasowa.

Jan Pawe艂 Drugi. Papie偶,
Je艣li to widzia艂,
Cieszy艂 si臋 i u艣miecha艂 figlarnie,
Bo kocha艂 ludzi zgromadzonych wok贸艂 siebie.

Na Jego pogrzeb,
Zjechali si臋 ludzie z ca艂ego 艣wiata
By艂o ich pewnie w Rzymie, wi臋cej ni偶 pi臋膰 milion贸w,
A w艣r贸d nich, samych Polak贸w, p贸艂tora miliona .

Ten pogrzeb, to pogrzeb niezwyczajny
Na pewno r贸偶ni艂 si臋 od innych, bo by艂 kolorowy.
Kolorowe by艂y twarze pielgrzym贸w z r贸偶nych stron 艣wiata
I kolorowe by艂y w ich r臋kach sztandary.

Pielgrzymi, smutek schowali w swoich sercach.
W ich oczach wida膰 by艂o 艂zy wzruszenia.
Na ustach s艂owa modlitwy, mi艂o艣ci.
Na twarzach wyrazy dozna艅 i uniesienia.

Pie艣ni 偶a艂obne, ko艣cielne,
Przeplata艂y si臋 z tymi, kt贸re Ojciec 艢wi臋ty kocha艂.
艢piewane przez wszystkich pielgrzym贸w 艣wiata
Odprowadzaj膮cych Papie偶a, do miejsca Jego wiecznego spoczynku.

Marzec 2006

 

POLSKI PIELGRZYMIE

Wybra艂 Ci臋 Pan B贸g
Dwadzie艣cia siedem lat temu
By艣 by艂 naszym Pasterzem
Tu na Ziemi

Oczarowa艂e艣 natychmiast wszystkich swoj膮 osob膮
Jak 艣wiat szeroki i d艂ugi
Ka偶dy Ci臋 jak S艂o艅ce,
Mi艂owa艂.

Wszyscy ludzie na 艣wiecie do Ciebie si臋 garn臋li
Z Twojej m膮dro艣ci nauk臋 czerpali
Ciebie s艂ucha膰 chcieli
Tobie ufali.

Ty tak偶e umi艂owa艂e艣 ludzi 艣wiata
I zdrowych i chorych i biednych i bogatych
O ka偶dym kolorze sk贸ry
I ka偶dej wiary.

By艂e艣 niestrudzonym Pielgrzymem
Nios艂e艣 ludziom 艣wiata rado艣膰, dobre s艂owa
I b艂ogos艂awie艅stwo.
I nadziej臋 , i wiar臋 i mi艂o艣膰.

Dzisiaj 偶al i b贸l wielki serca nasze 艣ciska
呕e Ty cierpisz ,
I 偶e odchodzisz do Pana Boga teraz
Gdy tak bardzo nam jeste艣 potrzebny.

2 KWIETNIA 2005

 

DOBRY OJCIEC

Takiego najazdu pielgrzym贸w
Spontanicznego, z potrzeby serca,
Rzym, Wieczne Miasto,
W swojej historii nie widzia艂o na pewno .

艢mier膰 Jana Paw艂a Drugiego Papie偶a
Zaskoczy艂a Rzymian
Nie zd膮偶yli przygotowa膰 si臋 do przyj臋cia
Wielomilionowego t艂umu.

Ojcowie miasta otworzyli jego wrota
Pielgrzymom z ca艂ego 艣wiata
Licz膮c na to, 偶e Jan Pawe艂 Drugi
Pomo偶e i jak Dobry Ojciec otoczy ich opiek膮 .

Ze wszystkich zak膮tk贸w 艣wiata i biali i kolorowi
Od tygodnia przybywali
Do Ojca 艢wi臋tego
Do Wiecznego Miasta, do Rzymu.

Chocia偶 ka偶dy z pielgrzym贸w,
Wiedzia艂 o tym, 偶e Ojciec 艢wi臋ty umar艂
Jechali do niego m贸wi膮c,
呕e musz膮 by膰 z Nim w ostatniej Jego podro偶y.

Jechali by ugi膮膰 kolana i schyli膰 g艂ow臋 przed Jego cia艂em
Zap艂aka膰 szczerze, z艂o偶y膰 w darze w艂asne obietnice.
Przeprosi膰 i podzi臋kowa膰,
Wiedz膮c, 偶e Ojciec 艢wi臋ty b臋dzie zawsze, duchem 偶ywy.

Marzec 2006

 

PAMI臉膯 O PAPIE呕U NIGDY NIE ZAGA艢NIE

On, Papie偶, Jan Pawe艂 Drugi
Nie 偶yje ju偶 od tygodnia.
Przecie偶 o tym, wie ka偶dy.
Lecz wok贸艂 nas dzieje si臋 co艣 takiego, jak by by艂o inaczej,
Jak by nadal by艂 z nami, lub mia艂 kolejny raz przyjecha膰 do rodak贸w.

Gromadz膮 si臋 ludzie w miejscach
Tam, gdzie by艂 swego czasu witany przez wiernych.
W Bazylikach, na placach, b艂oniach, w g贸rach.
Tam, gdzie w czasie swoich pielgrzymek do Polski
Ojciec 艢wi臋ty si臋 z nami spotyka艂.

S膮 wydarzenia spontanicznie organizowane
Przez naszych rodak贸w we wszystkich parafiach i w ka偶dym mie艣cie
Przez duchownych, polityk贸w, sportowc贸w, stra偶ak贸w
Dzieci i m艂odzie偶. Wydarzenia te
Wszyscy akceptuj膮 i nikt si臋 im nie dziwi.

Wierni spotykaj膮 si臋 w ko艣cio艂ach
Na ca艂odobowych czuwaniach
Ka偶dy chce si臋 wyspowiada膰 i
Przyj膮膰 sakrament komunii,
Z艂o偶y膰 obietnice i zobowi膮zania.

Spotykaj膮 si臋 w Parlamencie
Sejm i Senat i Korpus Dyplomatyczny.
Politycy w skupieniu s艂uchaj膮 dawnych s艂贸w Ojca 艢wi臋tego
Kt贸re dzisiaj maj膮 sw膮 cen臋, a potem
Z godno艣ci膮, z pokor膮, czcz膮 cisz膮 pami臋膰 Papie偶a.

Zdarzy艂o si臋 co艣 niezwyk艂ego na stadionach sportowych.
Zaplanowane mecze si臋 nie odbywaj膮,
W ich miejsce odprawiane s膮 Msze 艣wi臋te,
A zwa艣nieni od zawsze kibice sportowi
艁膮cz膮 si臋 we wsp贸lnych modlitwach i r臋ce sobie podaj膮

Wzorem Mszy Narodowej dzi臋kczynnej w Warszawie,
W centralnych miejscach du偶ych miast w Polsce,
Ka偶dego dnia celebrowane s膮 Msze 艣wi臋te po偶egnalne
W kt贸rych, uczestnicz膮 setki i tysi膮ce wiernych.
Tak chce nasze spo艂ecze艅stwo.

M艂odzie偶 ,organizuje czuwania przy 艣wiecach
Spotkania z gitar膮 i ulubion膮 piosenk膮 Papie偶a, Ark膮
Pali ogniska na g贸r szczytach.
Organizuje bia艂e marsze jedno艣ci, marsze wdzi臋czno艣ci.
Czy偶 to nie jest pi臋kne?

7 kwietnia 2005

 

MSZA WDZI臉CZNO艢CI

Si贸dmego kwietnia
B艂onia Krakowskie w dzie艅, ubrane by艂y na bia艂o,
Bo milion os贸b na bia艂o ubranych i z bia艂ymi flagami,
W marszu mi艂o艣ci i milczenia
Przysz艂o tutaj, na Msz臋 Wdzi臋czno艣ci.

A gdy zapad艂 zmrok i nasta艂a godzina
Dwudziesta pierwsza trzydzie艣ci siedem
Czyli godzina w kt贸rej odszed艂 z Ziemi Ojciec 艢wi臋ty,
B艂onia w Krakowie wygl膮da艂y
Jak odwr贸cone do g贸ry nogami roziskrzone gwiazdami Niebo.

I wtedy milion r膮k z pal膮cymi si臋 艣wiecami
Uniesionymi do g贸ry
I Jasnog贸rski Maryjny Apel
Rozleg艂 si臋 na ca艂y 艣wiat tak g艂o艣no
By gdzie艣 tam wysoko dotar艂 do Ojca 艢wi臋tego

A noc膮 ju偶, B艂onia p艂on臋艂y
Ogniem mi艂o艣ci
Jak granatowe bezchmurne Niebo
Ubrane w miliony gwiazd
Mrugaj膮cych ciep艂em i mi艂o艣ci膮.

Na B艂oniach Krakowskich poza tym
P艂on臋艂y krzy偶e i ogromne serca
U艂o偶one ze zniczy specjalnie dla Ojca 艢wi臋tego
Po to by zobaczy艂 i wiedzia艂,
呕e tu na Ziemi ka偶dy kocha Jego.

7 kwietnia 2005

 

MIELI艢MY SZCZ臉艢CIE

Nie zdawali艣my sobie sprawy do chwili 艣mierci Papie偶a
呕e w naszym 偶yciu mieli艣my szcz臋艣cie 偶y膰
Obok 艢wi臋tego,
Jana Paw艂a Drugiego.

Jak nazwa膰 Jego charyzmatyczn膮 prac臋,
Czuwanie nad 艢wi臋tym Ko艣cio艂em na 艣wiecie
Jego niezmordowan膮 trosk臋 o ludzi 艣wiata,
I cierpienie, kt贸re nosi艂 w sobie, kt贸rego si臋 nie wstydzi艂.

Jak mo偶na nazwa膰 wielogodzinne Jego modlitwy
Zawierzenie Bogu i Maryi swej pracy i 偶ycia
Umi艂owanie m艂odzie偶y
W kt贸rej pok艂ada艂 swoj膮 wiar臋 i nadziej臋.

Jak nazwa膰 niezmordowane Papie偶a pielgrzymki
Do r贸偶nych zak膮tk贸w 艣wiata,
By by膰 bli偶ej ludzi i by g艂osi膰 nauk臋 Ko艣cio艂a
I na w艂asne oczy, prawd臋 zobaczy膰.

Jak nazwa膰 odmian臋 w ludziach
I pe艂ne ko艣cio艂y wiernych.
Jak nazwa膰 przemiany w polityce
Kt贸re mo偶na zaobserwowa膰 na 艣wiecie.

Jak inaczej mo偶na m贸wi膰 o Papie偶u,
O cz艂owieku,
Kt贸rego 偶egna ca艂y 艣wiat na kolanach,
Ze 艂zami w oczach i z b贸lem w sercu.

Czym jak nie Cudem
Jest wielomilionowa rzeka pielgrzym贸w.
Spiesz膮ca r贸偶nymi drogami do Swego Ojca
Do Rzymu, na ostatnie po偶egnanie.

Czym, jak nie Cudem jest zjednoczenie si臋
Ludzi 艣wiata, kt贸rzy w wielkiej pokorze,
Odprowadzaj膮c ukochanego Ojca 艢wi臋tego do miejsca,
Gdzie spocznie na zawsze, po cierpieniu i trudzie.

7 kwietnia 2005

 

KOCHA艁 LUDZI

Jan Pawe艂 Drugi Karol Wojty艂a
Podbi艂 ca艂y 艣wiat
Dwudziestosiedmioletnim, Pontyfikatem.
Osobowo艣ci膮, tkliw膮 modlitw膮
I pielgrzymowaniem do ludzi z r贸偶nych stron 艣wiata.

Wszystkie spotkania Ojca 艢wi臋tego,
Na najwy偶szych nawet szczeblach,
By艂y dialogiem religijnym
Ze 艣wiatem polityki, nauki
I 艣wiatem ekumenicznym.

Ojciec 艢wi臋ty zawsze mia艂 w sobie
Du偶o dobrej energii, bez wzgl臋du na stan zdrowia
Ka偶dy lgn膮艂 po ni膮 do Niego.
Po to, by sprosta膰 w swoim 偶yciu
Przeciwno艣ciom losu w艂asnego.

Papie偶 kocha艂 ludzi,
Kocha艂 by膰 z m艂odymi.
Mia艂 zawsze dla nich poza liturgi膮
Wiele do powiedzenia.
On m艂odych rozumia艂, a oni Jego.

Papie偶 cieszy艂 si臋 rado艣ci膮 m艂odych
Ona inspirowa艂a Papie偶a.
Naucza艂 m艂odych mi艂o艣ci, ducha wiary i odwagi i
Wsz臋dzie i zawsze, gdzie tylko si臋 pojawia艂
M艂odzi odnajdowali Papie偶a.
.

Papie偶 kocha艂, gdy m艂odzie偶 ca艂ego 艣wiata
Przyje偶d偶a艂a zawsze z now膮 pie艣ni膮 na ustach
Na wszystkie z Nim spotkania,
By zrobi膰 Papie偶owi przyjemno艣膰
I by si臋 umocni膰 w wierze.

Nie mo偶na si臋 wi臋c dziwi膰, 偶e wielomilionowe t艂umy
Zje偶d偶aj膮 si臋 do Wiecznego Miasta.
By by膰 z Papie偶em na Placu 艢wi臋tego Piotra w Jego ostatniej podr贸偶y
Jak kiedy艣 , gdy po modlitwie na Anio艂 Pa艅ski,
B艂ogos艂awi艂 pielgrzym贸w i pozdrawia艂 we wszystkich j臋zykach 艣wiata.

5 kwietnia 2005

 

OSTATNIE PO呕EGNANIA

Rzeka wiernych
Z ca艂ego 艣wiata
P艂ynie do Wiecznego Miasta
Ju偶 od soboty drugiego kwietnia 2005 roku.

Zje偶d偶aj膮 si臋 pielgrzymi
M艂odzi i w wieku dojrza艂ym
I zdrowi i chorzy
I niepe艂nosprawni.

Zje偶d偶aj膮 delegacje rz膮dowe
Duchowni, ludzie r贸偶nej wiary i religii, politycy.
Wszyscy chc膮 z艂o偶y膰 Ho艂d Papie偶owi,
Kt贸ry odszed艂 na zawsze po chorobie ci臋偶kiej .

Wszyscy chc膮 uczestniczy膰 osobi艣cie
W ostatniej drodze Ojca 艣wi臋tego
Wszyscy s膮 Mu to winni, bo wiedz膮 偶e
Papie偶 kocha艂 wszystkich.

W skupieniu, zadumie i g艂臋bokiej powadze
W kilometrowych kolejkach przez okr膮g艂e doby
Pielgrzymi oczekuj膮 na ostatnie przej艣cie
Obok ukochanego Papie偶a, by si臋 z Nim po偶egna膰.

Wszystkich, przygoni艂a tu wielka mi艂o艣膰 do Papie偶a
Bo to Papie偶, po艂膮czy艂 t膮 mi艂o艣ci膮 rodziny i ludzi 艣wiata,
Wi臋c wszyscy chc膮 Ojcu 艢wi臋temu podzi臋kowa膰.
Bo ka偶dy z pielgrzym贸w wie o tym, 偶e dzi臋kowa膰 ma za co.

5 kwietnia 2005

 

KAROL WOJTY艁A. PAPIE呕

Pewnie si臋 tego nie spodziewa艂
I pewnie o tym nie marzy艂
By ca艂y 艣wiat pali艂 艣wiece, p艂aka艂,
Modli艂 si臋 i w ho艂dzie dla Niego, kl臋ka艂 na kolana,
B臋d膮c po Nim w g艂臋bokiej 偶a艂obie.

Jan Pawe艂 Drugi Papie偶
Karol Wojty艂a. Polak.
To pierwszy na 艣wiecie cz艂owiek,
Kt贸ry dotar艂 do wszystkich niemal zak膮tk贸w 艣wiata,
By tam z lud藕mi si臋 modli膰, by 艢wiatu o nich przypomnie膰.

Wype艂nia艂 niestrudzenie pos艂ug臋
Ojca 艢wi臋tego przez lat dwadzie艣cia siedem.
艁膮czy艂 narody 艣wiata.
D膮偶y艂 do tego by wsp贸ln膮 modlitw膮,
Wprowadzi膰 ludzko艣膰 w trzecie Milenium.

On, Papie偶, by艂 prawdziwy.
Wtedy gdy cierpia艂, cierpienia swego nie ukrywa艂..
Nie uskar偶a艂 si臋 na b贸l. Przeciwnie,
Pielgrzymowa艂 i g艂osi艂 Bo偶e s艂owa .Zaszczepia艂 wiar臋 i
By艂 Panu Bogu zawsze wierny.

Takiego Ojca 艣wi臋tego
Wszyscy na 艣wiecie poznali.
Takiego wszyscy pokochali na wieczno艣膰.
On Papie偶 Jan Pawe艂 Drugi, mia艂 w sobie jak膮艣 iskr臋
Kt贸ra rodzi艂a mi艂o艣膰, wiar臋 i nadziej臋.

5 kwietnia 2005

 

HO艁D PAPIE呕OWI

Ca艂膮 dob臋 z Polski jechali nasi pielgrzymi
By dotrze膰 do Rzymu.
A potem jeszcze szesna艣cie godzin stali w kolejce
By m贸c raz jeszcze, ostatni,
Pok艂oni膰 si臋 Papie偶owi i
Po偶egna膰 Papie偶a.

Nikt si臋 nie uskar偶a艂
Nikt nie czu艂 si臋 utrudzony
Z u艣miechem ka偶dy m贸wi艂
Nie mogli艣my inaczej,
Musieli艣my by膰 tutaj z Papie偶em,
W Jego drodze ostatniej.

To Cud m贸wi膮 wszyscy
呕e ludzie si臋 wspieraj膮,
呕e nie ma z艂ych wydarze艅.
Nie wa偶ny by艂 brak nocleg贸w.
By艂a dobra pogoda i mo偶na by艂o
Na karimacie pod chmurk膮 noc przeczeka膰.

Ka偶dy z pielgrzym贸w czu艂 co艣 niezwyk艂ego, m贸wi艂
呕e w ca艂ej pielgrzymce, by艂o jak dawniej, jak wtedy gdy
Papie偶 偶y艂 i jak by艂 mi臋dzy nimi i z nimi 艣piewa艂.
Z gor膮cymi sercami, pe艂nymi dobroci, pokory
Z p艂omieniem mi艂o艣ci
Pielgrzymi Polscy 偶egnali Ojca 艢wi臋tego ,swego Rodaka z Polski.

7 kwietnia 2005

 

DO RZYMU

Od zawsze znamy powiedzenie
呕e wszystkie drogi prowadz膮 do Rzymu.
Dzisiaj widzimy to na w艂asne oczy
Gdy samochodami, autokarami, poci膮gami i samolotami
Pielgrzymi z ca艂ego 艣wiata jad膮 do Miasta Wiecznego.

Ojca 艢wi臋tego cia艂o jest jeszcze na Ziemi
Do Niego wszyscy kto mo偶e jedzie.
A Papie偶 gdzie艣 z g贸ry patrzy i
Wszystkich pielgrzym贸w
Otacza swoj膮 opiek膮.

Ojciec 艢wi臋ty
Toruje drog臋 pielgrzymom z ca艂ego 艣wiata
Do Rzymu,
Bo chce w tym ostatnim dniu
By膰 z nimi.

Chce jeszcze raz
Us艂ysze膰 gromkie s艂owa pie艣ni,
艢piewane dla Niego przez
M艂odych,
W r贸偶nych j臋zykach 艣wiata, kt贸re zna艂 dobrze przecie偶

Ojciec 艢wi臋ty, swoj膮 dwudziesto siedmio letni膮
Niestrudzon膮 prac膮 i modlitw膮,
Wyprasza艂 u Pana Boga
By partnerstwo, jedno艣膰, zrozumienie i mi艂o艣膰
Po艂膮czy艂a ludzi.

Dzisiaj gdy miliony spiesz膮 na t臋 ostatni膮 chwil臋
Spotkania z Ojcem 艢wi臋tym na Ziemi,
Wierzymy, 偶e w naszych sercach Papie偶 zostanie na zawsze.
A wsp贸lna modlitwa dzi臋kczynna, 偶a艂obna, po偶egnalna,
Da Ojcu 艢wi臋temu wieczny odpoczynek a nam nawr贸cenia.

6 kwietnia 2005

 

鈥濩ZUWAJCIE, BO NIE WIECIE
Kiedy Pan B贸g przyb臋dzie鈥

Nikt wcze艣niej nie zna艂 tak dobrze tych s艂贸w
I nikt nie wiedzia艂
呕e one otwieraj膮
Duchowy Testament Ojca 艢wi臋tego.

Co艣 p臋k艂o w naszym spo艂ecze艅stwie
A mo偶e si臋 w艂a艣nie otworzy艂o
Bo od soboty, od czasu 艢mierci Papie偶a
Polacy chyba zrozumieli, Kogo stracili.

Od tego czasu w 艢wi膮tyniach odbywa si臋 czuwanie
W milcz膮cych marszach i marszach wdzi臋czno艣ci
W pielgrzymkach
Polacy, godnie Papie偶a 偶egnaj膮.

W Polsce najwi臋ksze wieczorno, nocne czuwanie
Przygotowa艂a m艂odzie偶 Krakowa
Tam zap艂on臋艂y, serca i krzy偶e mi艂o艣ci
A 艣wiat艂o na pewno wida膰 by艂o a偶 w kosmosie.

Zbieraj膮 si臋 ludzie, czuwaj膮 i si臋 modl膮
W miejscach dawnych spotka艅
W miejscach, w kt贸rych ,kiedy艣
Witali Papie偶a, gdy z pielgrzymk膮 przyje偶d偶a艂.

Teraz, wielka mi艂o艣膰
Do Ojca 艢wi臋tego
Przyprowadza tu tych wszystkich
Kt贸rzy chc膮 po偶egna膰 Swego Ojca ,Ojca 艢wi臋tego.

7 kwietnia 2005

 

BY艁E艢 PRAWD膭

Tydzie艅 wielkiej rozpaczy
To du偶o czy ma艂o
By Tobie Ojcze 艢wi臋ty
Pokaza膰, 偶e艣my Ciebie kochali.

Kocha艂e艣 ludzi, jak nikt inny na 艣wiecie.
Lecz chyba najbardziej kocha艂e艣, m艂odzie偶 i dzieci.
One do Ciebie garn臋艂y si臋 zawsze, a najbardziej wtedy
Gdy tylko stworzy艂e艣 tak膮 okazj臋.

Potrafi艂e艣 swoj膮 prostot膮 i
Prawd膮, kt贸r膮 sam by艂e艣,
Zjednywa膰 ludzi ro偶nych
Ras i pogl膮d贸w.

Spo艂ecze艅stw bogatych i biednych
Na wszystkich kontynentach tej Ziemi
Wsz臋dzie tam, gdzie by艂e艣 czasem nawet wiele razy
Uczy艂e艣 ufno艣ci i wiary.

Dzisiaj, gdy odszed艂e艣 do Pana Boga
Nagle wszystkim zabrak艂o Ciebie.
I w艂a艣nie dzisiaj, nie ma takiego zak膮tka 艣wiata
By nie op艂akiwano w nim Ciebie.

Swoim Pontyfikatem dwudziesto siedmio letnim
艢wiat odmieni艂e艣, 艣wiat sta艂 si臋 na pewno lepszy.
Zabrak艂o Tobie Ojcze 艣wi臋ty paru lat 偶ycia,
By艣 patrzy艂 z u艣miechem na to, czego dokona艂e艣 swoj膮 prac膮 tu na Ziemi.

4 kwietnia 2005

 

B膭D殴MY MI艁OSIERNI

Wype艂ni艂e艣 swoj膮 misj臋 na Ziemi
Do kt贸rej powo艂any by艂e艣 przez
Pana Boga
Dwadzie艣cia siedem lat temu.

Pomogli Tobie Ojcze 艢wi臋ty odej艣膰
Do Pana Boga, Twoi przyjaciele,
Bo przyszli do Ciebie w por臋, wtedy,
Gdy by艂e艣 ju偶 gotowy, by odej艣膰 do Domu Ojca Swego.

W Twojej obecno艣ci Ojcze 艢wi臋ty, przyjaciele odprawili
Msz臋 艣wi臋t膮
Kt贸ra otwiera艂a uroczysto艣ci 艢wi臋ta Mi艂osierdzia
Ustanowione w艂a艣nie przez Ciebie.

Czeka艂e艣 na to wielkie 艢wi臋to Mi艂osierdzia,
Lecz dopad艂o Ciebie niespodziewane cierpienie, wszyscy wiedz膮 o tym.
Zebra艂e艣 jednak w sobie ostatnie si艂y 偶ycia
By tego 艣wi臋ta doczeka膰, by w to 艣wi臋to wprowadzi膰 wszystkich.

Pasja, si艂a, m膮dro艣膰, nauka i g艂臋boka wiara
Teraz, gdy Ciebie na Ziemi ju偶 nie ma
B臋dzie dla ludzi 艢wiata, Litani膮 i
Jasnym drogowskazem.

A skoro wype艂ni艂a si臋 ju偶 ,Wola Pana Boga.
I jeste艣 ju偶 teraz Ojcze 艢wi臋ty u Niego,
My艣limy, 偶e Pan B贸g wie co robi, 偶e da
Swoje b艂ogos艂awie艅stwo narodom, by mog艂y radzi膰 sobie w potrzebach.

3 kwietnia 2005

 

A JEDNAK BY艁E艢 SAM

Dzisiaj, kiedy ju偶 nie ma Ciebie Ojcze
W艣r贸d nas 偶yj膮cych tu na Ziemi
Twoi przyjaciele z lat szkolnych i studenckich
Opowiadaj膮 o Twoich latach m艂odzie艅czych.

M贸wi膮 Oni zwykle o Twoich uzdolnieniach,
O Twoich pasjach, zainteresowaniach.
O zauroczeniu przyrod膮,
O tym, 偶e by艂e艣 turyst膮, sportowcem, poet膮, aktorem.

By艂e艣 Ojcze 艢wi臋ty pracowity
Ca艂e swoje 偶ycie.
Bo sk膮d by艣 pozyska艂 tytu艂y profesorskie
I jak by艣 trafi艂 w Watykanie na Urz膮d Papieski.

Chowa艂e艣 si臋 w prac臋,
Miedzy pielgrzymkami po kontynentach.
Modl膮c si臋 do Pana Boga
Podejmowa艂e艣 coraz to nowsze wyzwania.

Nie wiele jednak wiemy o Tobie Ojcze 艢wi臋ty
Bo ca艂e trudne i pe艂ne prze偶y膰 dojrza艂e 偶ycie
By艂e艣 sam.
Wszystko, czego doznawa艂e艣, kry艂e艣 w swoim sercu.

Nam pokazywa艂e艣 swoj膮 twarz u艣miechni臋t膮.
Przez d艂ugie lata zawsze modli艂e艣 si臋 za ludzi 艣wiata.
Lecz serce Twoje troskami wys艂ane
Ofiarowa艂e艣 Panu Bogu i Jego Matce.

Zawierzy艂e艣 Im swoje czyny i zdrowie.
I tylko dlatego
Krwawy zamach na Tobie
Prze偶y艂e艣 szcz臋艣liwie.

W samotno艣ci cierpia艂e艣 na zdrowiu, B贸g wie tylko jak d艂ugo.
A dzisiaj, gdy Tw贸j czas si臋 wype艂ni艂
I od nas odszed艂e艣
T臋sknimy jak do Ojca swego, bo brakuje nam Ciebie.

Marzec