Dniestr – sentymentalna聽聽podr贸偶 kajakiem do krainy rodzic贸w

dniestr

Z zamiarem sp艂yni臋cia Dniestrem nosili艣my si臋 od momentu kiedy to – po raz pierwszy – popatrzyli艣my z wysokiej skarpy w Mariampolu na rzek臋, wij膮c膮 si臋 meandrami, p艂yn膮c膮 wartkim nurtem z p贸艂nocnego zachodu na po艂udnie.

Sentymentalna podr贸偶 kajakiem do krainy rodzic贸w

Min臋艂o ju偶 pi臋tna艣cie lat z ok艂adem od naszej wyprawy Dniestrem. Jednak ten przecie偶 tylko聽tydzie艅, jaki sp臋dzili艣my w kajaku p艂yn膮c z rzeki nurtem – pami臋ta膰 b臋dziemy do ko艅ca naszych dni.

dniestr dniestr By艂a to bowiem wielka, a mo偶e nawet najwi臋ksza – w naszym 偶yciu przygoda!聽Napisany za艣 przeze mnie w Internecie opis naszej podr贸偶y, sta艂 si臋 w艣r贸d wodniak贸w wybieraj膮cych w tamte strony na sp艂yw kajakowy – prawdziwym bestsellerem. Przez d艂ugi czas, ka偶dego roku, jak tylko s艂o艅ce by艂o wy偶ej i bli偶ej by艂o lata otrzymywa艂em listy albo telefonowano do mnie z pro艣b膮 o bardziej szczeg贸艂owe wyja艣nienia do mojego przewodnika po Dniestrze. Proszono mnie te偶 o pomoc w za艂atwieniu mo偶liwo艣ci pozostawienia pod opiek膮 na czas sp艂ywu samochodu.

dniestr dniestrWci膮gu ostatnich lat jakie min臋艂y od naszej, b膮d藕 co b膮d藕 dosy膰 egzotycznej wtedy eskapady, sp艂ywy kajakowe Dniestrem sta艂y si臋 w Polsce coraz bardziej popularne. Organizuj膮 je biura turystyczne, kluby kajakowe, wyprawiaj膮 si臋 indywidualni wodniacy. Aby w ten spos贸b pozna膰 smak mitycznego Wschodu, odby膰 sentymentaln膮 podr贸偶 do legendarnej krainy rodzic贸w, dziadk贸w.

Dniestr

By艂 to pierwszy rok trzeciego tysi膮clecia – magicznie otwieraj膮cy bezkres mo偶liwo艣ci stoj膮cych jeszcze przed nami. Byli艣my wtedy zdecydowani zrobi膰 co艣 niezwyk艂ego, szczeg贸lnie podniecaj膮cego. Ja wkracza艂em w sze艣膰dziesi膮tk臋, Stanis艂aw dobija艂 pi臋膰dziesi膮tki. 艢wiadomo艣膰, 偶e Dniestr zmierza ku Morzu Czarnemu a sw贸j bieg rozpoczyna w Beskidzie Wschodnim od strumieni, kt贸re maj膮 swoje 藕r贸d艂a jeszcze w Polsce w Bieszczadach – by艂a dla nas czym艣 szczeg贸lnie poci膮gaj膮cym. W dodatku – wszyta, pod sk贸r臋 naszego dzieci艅stwa nostalgia za utracon膮 ma艂膮 ojczyzn膮 naszych rodzic贸w, kt贸rzy traum臋 wyp臋dzenia mimowolnie przekazywali nam, wraz z wyidealizowanymi wspomnieniami swojej m艂odo艣ci – powodowa艂a, 偶e postanowienie p艂yni臋cia Dniestrem stawa艂o si臋 coraz bardziej realne.

dniestrNa szczeg贸lne s艂owa uznania zas艂uguje m贸j wsp贸艂towarzysz wyprawy Stanis艂aw, kt贸ry poza kr贸tk膮, nasz膮 wsp贸ln膮 wypraw膮 kajakiem Pilic膮 – nie mia艂 wi臋kszego wodniackiego do艣wiadczenia. A mimo to – od razu przysta艂 na propozycj臋 wyruszenia聽na Ukrain臋 tym razem na sp艂yw. W dodatku w tak szczup艂ym sk艂adzie: dw贸ch 艂odzi. Ja mia艂em w za艂odze swoj膮 偶on臋 Barbar臋,聽kt贸ra tylko w kajaku uznawa艂a moje bezdyskusyjne prawo do dowodzenia i pos艂ugiwania si臋 sterem. Stasiu natomiast wzi膮艂 na towarzysza wakacyjnej podr贸偶y najstarszego syna Mateusza. Dwoma, objuczonymi sk艂adanymi kajakami i innym turystycznym ekwipunkiem, oraz zapasami wody i 偶ywno艣ci na dwa tygodnie samochodami – wyruszyli艣my p贸藕nym popo艂udniem z przej艣cia granicznego Medyka – Szegine w drog臋.

Dojazd

Trasa wiod艂a przez Sambor, Drohobycz, Stryj, Ka艂usz, do Stanis艂awowa.聽Przed nami do pokonania od granicy pozostawa艂o 210 km.聽Sam dojazd obfitowa艂 w r贸偶ne przygody, kt贸re na szcz臋艣cie ko艅czy艂y si臋 dobrze mimo – 偶e podr贸偶owali艣my noc膮, pr贸bowali艣my skraca膰 sobie drog臋, b艂膮dz膮c przy tej okazji po bezdro偶ach. Zdesperowani zatrzymywali艣my przygodnie napotkanych tubylcow, pytaj膮c o w艂a艣ciwy kierunek, itp. S艂owem聽– zachowywali艣my si臋 w spos贸b jaki stanowczo odradzaj膮 wszystkie przewodniki turystyczne.

Po bezskutecznym poszukiwaniu w Stanis艂awowie hotelu, kt贸ry przygarn膮艂by nas na nocleg za przyst臋pn膮 na nasz膮 kiesze艅 cen臋 – wyruszyli艣my oko艂o 2-giej w nocy do Mariampola, miejscowo艣ci po艂o偶onej nad Dniestrem sk膮d pochodz膮 rodzice Stanis艂awa.

Tak, jak przypuszczali艣my, nasi gospodarze z kt贸rymi utrzymywali艣my kontakt poprzez przedstawiciela tamtejszej聽administracji samorz膮dowej, nie mog膮c si臋 nas doczeka膰 poszli spa膰. Obudzili艣my ich nad ranem, kiedy by艂o ju偶 jasno – i 21 lipca 2002 r. rozpocz臋艂a si臋 nasza ekspedycja聽 w pe艂nym tego s艂owa znaczeniu – eksploracyjna, kt贸rej celem by艂o聽przetarcie szlaku kajakowego Dniestrem dla turyst贸w z Polski.

Nasz bowiem plan wyprawy przewidywa艂, poza oczywi艣cie samym p艂yni臋ciem – badanie, a nawet tworzenie warunk贸w do uprawiania tam tej formy turystyki. Wprawdzie tradycje sp艂yw贸w kajakowych Dniestrem si臋gaj膮 jeszcze do czas贸w galicyjskich, a potem w II Rzeczpospolitej by艂 to ulubiony i bardzo popularny szlak wodny. Brzegi rzeki by艂y miejscem licznych biwak贸w harcerskich, a m艂odzie偶 akademicka ze Lwowa dociera艂a kajakami do Dniestru szlakiem rzeki Wereszycy z Janowa – usytuowanego powy偶ej Gr贸dka Jagielo艅skiego, dok膮d wtedy ze Lwowa by艂o dogodne po艂膮czenie kolejowe.

W czasach sowieckich swobodne przemieszczanie si臋 obywateli by艂o niemile widziane, a nawet zabronione, wymaga艂o specjalnych zezwole艅 i ruch na rzece praktycznie zamar艂.

O naszych zamiarach zorganizowania sp艂ywu poinformowali艣my tak偶e tamtejsze w艂adze rejonowe w Haliczu, kt贸rych przedstawiciele pan starosta Grigorij Michaj艂owicz Iwasniszyn i wicestarosta a zarazem prezes fundacji „Pojednanie”, pan W艂odzimierz Brodowicz, stali si臋 gor膮cymi zwolennikami i kibicami naszej wyprawy.

Mariampol

W Mariampolu za艂o偶yli艣my g艂贸wn膮 baz臋, kt贸ra zapewnia艂a nam mo偶liwo艣ci bezpiecznego pozostawienia samochod贸w na czas p艂yni臋cia, mogli艣my tam tak偶e聽swobodnie i w bardzo dobrych warunkach nocowa膰. Tam te偶 uzyskali艣my wsparcie logistyczne na czas wyprawy wzd艂u偶 brzegu. Pan Micha艂 Koryjenko z wielk膮 odpowiedzialno艣ci膮 podj膮艂 si臋 zadania towarzyszenia nam na trasie samochodem do kt贸rego, pakowali艣my namioty, 艣piwory, zapasy 偶ywno艣ci i inny sprz臋t, kt贸ry by艂 niepotrzebny na wodzie

Ka偶dego ranka przed wyp艂yni臋ciem – uzgadniali艣my d艂ugo艣膰 dziennej trasy i miejsce, w kt贸rym nas nie偶yj膮cy ju偶 dzisiaj pan Micha艂 mia艂 oczekiwa膰. Jego rola by艂a nie do przecenienia. Dokonywa艂 po drodze zakup贸w uzupe艂niaj膮cych nasze zapasy, dzieli艂 si臋 z nami swoj膮 znajomo艣ci膮 rzeki i teren贸w przez kt贸re przep艂ywali艣my,by艂 niezast膮piony w kontaktach z mieszka艅cami naddniestrza艅skich wiosek, kt贸rzy odwiedzali nas na聽biwakach. Zapewni艂 nam tak偶e聽sprawn膮 ewakuacj臋 po zako艅czeniu sp艂ywu.

W Mariampolu, na nadrzecznych b艂oniach by艂a wtedy nawet stanica wodna, w kt贸rej od lat sezonowo z nastaniem wczesnej wiosny do p贸藕nej jesieni mieszka艂 tajemniczy uciekinier z teren贸w dotkni臋tych katastrof膮 nuklearn膮 w Czarnobylu. Utrzymywa艂 si臋 z niewielkiej renty i zielarstwa, mo偶na by艂o jemu 艣mia艂o powierzy膰 opiek臋 nad kajakami. Same za艣 b艂onia nadaj膮 si臋 wy艣mienicie do biwakowania. W og贸le – na ca艂ej trasie jest wiele miejsc bardzo malowniczych i nadaj膮cych si臋 do rozbicia namiot贸w, palenia ognisk, a tak偶e – zaopatrywania si臋 ze 藕r贸de艂 w wod臋.

dniestrNoce w tamtych stronach w lipcu s膮 bardzo ciep艂e, niebo bywa rozgwie偶d偶one, czu膰 ju偶 po艂udnie. Ca艂y szereg ro艣lin orientalnych znajduje tu, najbardziej na p贸艂noc Europy wysuni臋te stanowisko. Na ciep艂ym Podolu, u uj艣cia Seretu rodz膮 si臋 morele,winogrona, melony, papryka, tyto艅 po艂udniowy, kwitn膮 drzewa migda艂owe, za艣 pomidory z gruntu maj膮 niezapomniany s艂odko-kwa艣ny smak. 艢wiat zwierz臋cy w Jarze Dniestrowym ukazuje nam gatunki w Polsce nie spotykane, typowe dla klimatu czarnomorskiego. Tu mo偶na spotka膰 niebywa艂ej urody kosa z zielonkawo-niebieskiego z metalicznym po艂yskiem i 偶贸艂tym podgardlem, kt贸ry zaliczany jest w艂a艣ciwie do ptak贸w fauny tropikalnej. Spo艣r贸d ryb – czeczuga kt贸ra, od uj艣cia Dniestru podp艂ywa na tar艂o pod U艣cieczko, 艣led藕 nieco wi臋kszy od ba艂tyckiego – spotykany jest nawet pod Zaleszczykami. W rzece p艂ywa – niegdzie poza ni膮 nie spotykana ryba – wyrozub.

Z owad贸w uwa偶ny obserwator mo偶e spostrzec ca艂y szereg gatunk贸w znanych z Krymu, Kaukazu, Ba艂kan贸w i W臋gier.

Dniestr dr膮偶y charakterystyczne koryto, uj臋te w strome 艣ciany jaru, biegn膮ce wzd艂u偶 kraw臋dzi Przedg贸rza Karpat. Teren lewobrze偶ny rzeki na wsch贸d od Lwowa zwany Podolem stanowi zupe艂nie odmienny od fa艂du Karpat typ geologiczn. Granitowa p艂yta podolsko-czarnomorska wielokrotnie zalewana by艂a w ci膮gu wiek贸w morzami z kt贸rych, ostanie „Sarmackie” cofaj膮c si臋 ku po艂udniowi ods艂oni艂o z dna swego obszary zamienione z czasem na stepy, a dzi艣 tworz膮ce s艂awne, 偶yzne czarnoziemy podolskie. D艂ugie pasmo stromych wapiennych ska艂 jest natomiast pozosta艂o艣ci膮 raf muszlowych ongi艣 chroni膮cych wybrze偶e Morza „Sarmackiego”.

Dniestr rze藕bi owe ska艂y, ods艂aniaj膮c poszczeg贸lne warstwy geologiczne, tworz膮c nies艂ychanie malowniczy ci膮g prze艂om贸w – z wysokimi na kilkadziesi膮t metr贸w 艣cianami, w kt贸rych nierzadko wydr膮偶one s膮聽groty i pieczary, dawniej daj膮ce schronienie naszym praojcom a p贸藕niej pustelnikom. Miejsca te – owiane legendami, przesyconymi tajemniczo艣ci膮 偶ycia przedhistorycznego powoduj膮, 偶e odbywamy podr贸偶 nie tylko w przestrzeni – ale i w czasie.

Halicz

Wyruszyli艣my z聽Halicza, dok膮d z Mariampola przewie藕li艣my nasze kajaki.
Sam Halicz, w kt贸rym mieszcz膮 si臋 w艂adze administracyjne rejonu, odpowiednika naszego powiatu – jest historyczn膮 siedzib膮 ksi膮偶膮t halickich. Nad miastem, na wynios艂ym wzg贸rzu, kr贸luj膮 ruiny zamku Kazimierza Wielkiego.

dniestrHalicz – stolica Ha艂yczyny (Rusi Halickiej) – wraz z ziemiami, kt贸rymi rz膮dzi艂a dynastia Rurykiewicz贸w w 1349 roku zosta艂 przy艂膮czony do Polski W tym mie艣cie, a raczej miasteczku, le偶膮cym na dawnym szlaku handlowym wiod膮cym z Kijowa do Ratyzbony pozosta艂o niewiele zabytkowych budowli, ale sam rynek zosta艂 bardzo gustownie zagospodarowany pomnikiem odwo艂uj膮cym si臋 do przesz艂o艣ci d艂ugiej i chlubnej, przy nim cerkiew Narodzenia Chrystusa, a od niej wiod膮 schody na g贸r臋 zamkow膮.

Na lewym brzegu, poni偶ej mostu drogowego, na trasie ze Lwowa do Stanis艂awowa, za stadionem sportowym jest bardzo dogodne miejsce do wodowania i biwakowania. Dniestr p艂ynie wartko, rozlewaj膮c swoje wody szeroko. Mo偶e by膰 p艂ytko, dlatego trzeba聽p艂yn膮膰 z nurtem bli偶ej prawego brzegu. My wybrali艣my por臋 po letniej powodzi. Woda w rzece by艂a jeszcze troch臋 m臋tna,ale za to nie by艂o p艂ycizn.

dniestrPo godzinie sp艂ywu min臋li艣my z lewej wie艣 Dubowce nast臋pnie przysi贸艂ek Dehowa, potem most kolejowy. Brzegi by艂y niskie z kamienistym zej艣ciem do wody, a dalej jak si臋gn膮膰 okiem pastwiska,mn贸stwo pas膮cego si臋 byd艂a.

dniestr dniestr

Jezupol

Po prawej pojawi艂y si臋 zabudowania i wie偶e ko艣cio艂a O.O. Dominikan贸w w Jezupolu.

Osady – kt贸rej nazwa nadana przez hetmana Stanis艂awa Jab艂onowskiego by艂a, tak jak i w przypadku Mariampola – swoistym votum za pomy艣lno艣膰 na polach bitew toczonych z Turkami przez tego – wojowniczego i bardzo dla Rzeczpospolitej zas艂u偶onego m臋偶a.

Wpadaj膮cy do Dniestru potok przegradza艂a dosy膰 upiorna budowla elektrowni. Zaraz za ni膮 by艂o uj艣cie Bystrzycy, rzeki bior膮cej sw贸j pocz膮tek z g贸r pasma Czarnohory, potem 偶wirowiska i ju偶 wida膰 – usytuowany na lewym brzegu, na wysokiej skarpie Mariampol.

dniestrWody w rzece by艂o jakby wi臋cej, pr膮d wyra藕nie szybszy, brzegi聽wy偶sze. Min臋li艣my malownicz膮 wysp臋 i dobili艣my do brzegu,聽ko艂o zatopionego promu. W sumie przep艂yn臋li艣my聽 tylko 16 km.

dniestr dniestr

Obecny Mariampol nie przypomina pozostawionego przez Polak贸w wysiedlonych w latach czterdziestych miasteczka. Wszystko zosta艂o zmienione.

dniestrNie ma ryneczku, pa艂ac Jab艂onowskich zosta艂 prawie ca艂kowicie rozebrany, w klasztorze O.O. Kapucyn贸w jest wi臋zienie.

dniestrW tym miejscu wypada zacytowa膰 pochodz膮c膮 z Mariampola poetk臋 Paulin臋 Gwizdak:

„Gdzie艣 na mapie 艣wiata
Daleko st膮d
Stoi nad Dniestrem
Nasz rodzinny dom
Chata nasza droga
艢ciany pobielane
Dooko艂a p艂otu
Barwinek zielony
W rogu przy stodole
Na starej jab艂oni
Pi臋knie us艂ane
Gniazdo bocianie
W ogr贸dku pod oknem
Jeszcze jab艂o艅 ro艣nie
Nie ma ju偶 paproci
Nie kwitn膮 ju偶 malwy
Rosn膮 tam 艂opiany
Ro艣nie macierzanka
Tak w艂a艣nie wygl膮da
Opuszczona chatka
A na podw贸rku wysoka trawa
W艣r贸d tego wszystkiego
Nasza chata bia艂a
Opuszczona przez nas
Bo taki by艂 czas鈥.

Obecni mieszka艅cy Mariampola s膮 偶yczliwie nastawieni do turyst贸w z Polski. Jest to wynikiem wieloletnich kontakt贸w rozsianej po ca艂ej Polsce mariampolskiej diaspory z mieszkaj膮cymi tam Ukrai艅cami, kt贸rzy te偶 zostali do tej miejscowo艣ci przesiedleni z Bieszczad, okolic Przemy艣la.聽W miasteczku znajduje si臋 posterunek policji, sklep, kawiarnia. Mo偶na przenocowa膰, a nawet pomodli膰 si臋 przed 艂askami s艂yn膮cym, od 1702 roku wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieci膮tkiem zwanej Zwyci臋sk膮 lub Hetma艅sk膮. Orygina艂 obrazu jest wprawdzie we Wroc艂awiu, ale doskona艂a kopia znajduje si臋.w tutejszej cerkwi – podarowana w 2000 r. przez Stanis艂awa, naszego wsp贸艂towarzysza wyprawy. Wizerunek otoczony jest szczeg贸lnym kultem i patronuje聽trudnemu procesowi pojednania.

dniestrOd Mariampola Dniestr przybiera inny wygl膮d. P艂yn膮c w ustalonym korycie, mie膰 b臋dzie prawie ci膮gle brzegi wynios艂e, kt贸re od Ni偶niowa przejd膮 w Jar Dniestrowy聽tak charakterystyczny dla sporego odcinka dalszego biegu rzeki.

U艣cie Zielone

Po przep艂yni臋ciu 10 km po lewej stronie – uj艣cie rzeczki Horo偶anki, z dala widoczne s膮 wie偶e ko艣cio艂a pod wezwaniem Tr贸jcy 艢w. w U艣ciu Zielonym.

dniestrOngi艣 miasteczko, obecnie senna osada, ze sklepem na ko艅cu wsi, za to w centrum jest tam apteka.聽Na tamtejszym cmentarzu katolickim spoczywaj膮 liczni moi krewni. W U艣ciu Zielonym w 1904 roku urodzi艂a si臋 moja mama.

dniestrA proboszczem tej parafii by艂 w drugiej po艂owie XIX wieku brat mojego prapradziadka ks. Rafa艂 Strzetelski. On te偶 ochrzci艂 moj膮 prababk臋 Wincentyn臋, a p贸藕niej pob艂ogos艂awi艂 jej zwi膮zek ma艂偶e艅ski z pradziadkiem Edwardem Czajkowskim.

dniestrW U艣ciu Zielonym

P艂yn膮c dalej mijamy Petry艂贸w, Nowosi贸艂k臋 po艂o偶one nadal po lewej stronie. Prawy brzeg by艂 bardziej zalesiony. Po paru godzinach聽p艂yni臋cia osi膮gamy most w Ni偶niowie.

dniestrNi偶ni贸w

Biwak zak艂adamy po lewej stronie, poni偶ej mostu drogowego. Doj艣cie do wody troch臋 wysokie, zaro艣ni臋te krzewami ale powy偶ej – rozleg艂a 艂膮ka nadaje si臋 do biwakowania.

dniestrSam Ni偶ni贸w za艣 – rozsiad艂 si臋 na prawym brzegu przy drodze do T艂umacza. Przep艂yn臋li艣my 26 km.

dniestrOd tej miejscowo艣ci Dniestr zdecydowanie zmienia sw贸j charakter To w艂a艣nie teraz na trasie sp艂ywu – napotkamy nieomal ba艣niowe scenerie tajemniczych w膮woz贸w, wysokich na ponad sto metr贸w ska艂 w dominuj膮cym kolorze czerwieni, kt贸re mog膮 艣mia艂o uchodzi膰 za jeden z najpi臋kniejszych region贸w krajobrazowych Europy.

dniestrRzeka tworzy prze艂omy i zakr臋t, p艂yn膮c coraz to w innym kierunku. Tutaj spotkali艣my rybak贸w p艂ywaj膮cych na prymitywnych 艂odziach, wydr膮偶onych w jednym klocu drzewa, zwanych „d艂ubankami”.

S膮 one niew膮tpliwe bardzo skuteczne w p艂yni臋ciu pod pr膮d, ale pos艂ugiwanie si臋 nimi wymaga nie lada umiej臋tno艣ci, s膮 bowiem bardzo wywrotne.聽Po przep艂yni臋ciu kolejnych 12 km – za zakr臋tem, po lewej stronie otworzy艂a si臋 przed nami rzadkiej urody perspektywa zamkni臋ta wysokim brzegiem, na kt贸rym le偶y wie艣 Horyhlady.

dniestrWysiadamy z kajak贸w聽aby nasyci膰 si臋 pejza偶em, tak niewyobra偶alnie pi臋knym.

dniestr dniestrSama wie艣 – jak z folderu reklamuj膮cego podr贸偶 wehiku艂em czasu, by艂o bowiem tutaj tak, jak niegdy艣 偶yli, dwie艣cie, mo偶e trzysta lat temu ludzie, teraz tak 偶yj膮 jej wsp贸艂cze艣ni mieszka艅cy. We wsi jest jednak posterunek policji.聽Widzieli艣my przez okno jak sobie drzema艂 tamtejszy konstabl, nawet nasza obecno艣膰 wcale go nie o偶ywi艂a. A co maj膮 robi膰 tamtejsi, prawdziwi z艂oczy艅cy, 偶eby wzbudzi膰 jego zainteresowanie? Nie wiemy.

Z 偶alem opuszczali艣my to pi臋kne miejsce, kt贸rego nazwa pochodzi „wielkich oczu” jakie si臋 robi na tamtejszy widok.聽Pop艂yn臋li艣my dalej rzek膮, kt贸ra kr臋ci niepomiernie, w dodatku zacz臋艂o si臋 robi膰 by膰 p艂ytko. Po lewej min臋li艣my uj艣cie rzeki Koropiec, kt贸ra swoj膮 nazw臋 wywodzi z po艂o偶onego nieco wy偶ej od uj艣cia miasteczka.

Pr膮d w Dniestrze zrobi艂 si臋 coraz bardziej wartki, brzegi聽 bardziej kamieniste. Trzeba by艂o uwa偶a膰! Wyl膮dowali艣my po prawej stronie na ko艅cu prze艂omu sk膮d dzieli艂o nas kilkana艣cie metr贸w od 艂膮ki na kt贸rej pas艂y si臋 krowy.

Zaraz otoczy艂 nas r贸j dzieciak贸w, kt贸rym powierzono funkcje pasterskie. Byli oni pod absolutnym wra偶eniem naszych kajak贸w, namiot贸w i turystycznego wyposa偶enia. „Amerykany, Amerykany” wo艂ali.

dniestr dniestr

Delawa

Do wsi Delawa, po艂o偶onej nieco wy偶ej, na wzg贸rzach – mamy jakiej艣 3,5 km. Wybrali艣my si臋 tam razem z powracaj膮cym z pastwiska stadem.

dniestrBy艂 tam nie藕le zaopatrzony sklep, oraz okaza艂a cerkiew. Przybysz贸w uderza przede wszystkim – niezwyk艂o艣膰 miejsca, w kt贸rym s膮 same nowe domy! Ta rzucaj膮ca si臋 w oczy zamo偶no艣膰 bierze si臋 st膮d, 偶e mieszka艅cy Delawy s膮 zawo艂anymi budowniczymi, pracuj膮cymi przewa偶nie w Rosji. Spokrewnieni i spowinowaceni mi臋dzy sob膮 tworz膮, jak nasi g贸rale – rodzinne brygady budowlane, kt贸re dzia艂aj膮 w Moskwie, Petersburgu. Pokazywano nam szczeg贸lnie okaza艂e domostwo, ozdobione oczywi艣cie b艂yszcz膮c膮 w s艂o艅cu – wykonan膮 z blachy aluminiowej bram膮 budowniczego rezydencji samego prezydenta Putina w Moskwie.

Od Ni偶nowa do Delawy przep艂yn臋li艣my聽30 km.聽Do pokonania zaplanowanego wcze艣niej etapu wyruszyli艣my w艂a艣ciwie popo艂udniu w sporym deszczu, kt贸ry towarzyszy艂 nam praktycznie do samego ko艅ca, kolejnego odcinka trasy, to jest do biwaku na prawym brzegu, tu偶 przed mostem i uj艣ciem, bardzo zanieczyszczonej rzeczki w Niezwiskach.

Niezwiska

Napotkali艣my tam bardzo interesuj膮cego si臋 nami jegomo艣cia, kt贸ry utrzymywa艂, 偶e jest z zawodu artyst膮 fotografem z Drohobycza… i oczekuje – przynajmniej tak twierdzi艂 – na przybycie przyjaci贸艂, kt贸rzy mieli po niego przyp艂yn膮膰 tratw膮.聽Ubranego w dresy „Adidasa” fotografika – czu膰 by艂o raczej tamtejsz膮 esbecj膮, ni偶 jak膮kolwiek sztuk膮.

Sama miejscowo艣膰 rozsiad艂a po obu stronach rzeczki do kt贸rej odprowadzano 艣mierdz膮ce 艣cieki.

dniestrZe Stasiem wypatrzyli艣my bardzo malownicz膮 i bardzo聽pieczo艂owicie utrzyman膮 chatk臋, pomalowan膮 na niebiesko. Wdali艣my si臋 w rozmow臋 z jej w艂a艣cicielk膮. Kobieta, ju偶 w latach, opowiada艂a nam o swoim 偶yciu i o m臋偶czyznach z kt贸rymi by艂a zwi膮zana, a raczej kt贸rych, z tego 偶ycia przep臋dza艂a, przez oczywi艣cie w贸dk臋…

dniestrO Polsce i Polakach wyra偶a艂a jak najlepiej i dobrze nam 偶yczy艂a. Ko艂o Wroc艂awia bowiem mieszka jej jedyna c贸rka,kt贸ra wysz艂a na Dolnym 艢l膮sku za m膮偶 i jest teraz tam聽– uosobieniem kariery zrobionej w dalekim, zamo偶nym kraju. Spotkali艣my te偶鈥 niezwykle przedsi臋biorczego hodowc臋 rudych 艣wi艅, kt贸ry wcze艣niej by艂, jak si臋 sam do tego przyzna艂鈥 sowieckim aparatczykiem.

By艂 on jedynym, napotkanym na ca艂ej trasie sp艂ywu osobnikiem rodzaju m臋skiego, kt贸ry pracowa艂, co艣 po prostu robi艂. Nasz bowiem by艂y sekretarz komunistycznej partii – w pocie czo艂a wywozi艂 艣wi艅sk膮 mierzw臋 taczkami, ci膮艂 zielonk臋, zagania艂 stado swoich 艣wi艅. Krz膮ta艂 si臋 a偶 do p贸藕nego wieczora. Byli艣my pod autentycznym jego wra偶eniem, dot膮d bowiem utrwali艂o si臋 w nas przekonanie, 偶e na聽Ukrainie zaj臋ciami praktycznymi, wszelk膮 prac膮 zajmuj膮 si臋 wy艂膮cznie kobiety. Przedstawiciele za艣 brzydszej po艂owy – wy艂膮cznie zajmuj膮 si臋 gaszeniem samogonem dr臋cz膮cego ich b贸lu istnienia.

Z Delawy do Niezwisk by艂o 26 km.聽Dwa kilometry poni偶ej mostu 艂膮cz膮cego Niezwiska z 艁uk膮, napotykamy – po prawej, ruiny zamku z 1660 r. w Rakowcu.

Chmielowa

Rzeka meandruje, brzegi s膮 zaro艣ni臋te krzewami, lub uj臋te w ramy ska艂.Po dw贸ch godzinach osi膮gamy uj艣cie lewego dop艂ywu Dniestru – rzeki Strypy, kt贸ra bierze sw贸j pocz膮tek hen daleko gdzie艣 pod Z艂oczowem. P艂ynie potem przez Tarnopol.聽Biwak zaplanowali艣my we wsi Chmielowa, po prawej, ni偶szej stronie Dniestru, lewy brzeg jest tam praktycznie niedost臋pny, wysoki i skalisty. Namioty rozbili艣my w samym centrum, na boisku do siatk贸wki, nieopodal „klubu” ludowego,szko艂y i sklepu. Przep艂yn臋li艣my kolejne聽30 km.

Korzystaj膮c widocznie z naszej obecno艣ci i zamieszania ni膮 wywo艂anego kto艣 si臋 w艂ama艂 w nocy do sklepu, oga艂acaj膮c go z pieni臋dzy i towaru przeznaczonego do sprzeda偶y.聽Znale藕li艣my si臋 w wyj膮tkowo niezr臋cznej i dwuznacznej sytuacji. Ichni magazin przecie偶 „obrobiono” w momencie kiedy my艣my si臋 pojawili. Wcze艣niej takiego tam zdarzenia nie zarejestrowano.

M艂odzi ludzie, kt贸rzy na wie艣膰 o w艂amaniu do sklepu licznie si臋 przed nim zgromadzili – patrzyli na nas z wyra藕nym wyrzutem. Nie bardzo teraz nam wypada艂o opu艣ci膰 Chmielow膮 – przed przybyciem ukrai艅skiej policji z Horodenki.聽S艂o艅ce jednak by艂o ju偶 wysoko, niby przez nich powiadomiona policja, jako艣 nie kwapi艂a si臋 z przybyciem. W ko艅cu da艂em osobnikowi, wyra藕nie wygl膮daj膮cego na przyw贸dc臋 tej grupy m艂odzie偶y, kt贸ry ca艂y czas chodzi艂 bez koszuli, eksponuj膮c swoj膮 okaza艂a muskulatur臋 – bilet wizytowy cz艂onka zarz膮du powiatu g艂ubczyckiego i o艣wiadczy艂em, 偶e jak policja chce si臋 czego艣 od nas dowiedzie膰,聽to b臋dziemy jej oczekiwa膰 na najbli偶szym mo艣cie w Uj艣cieczku.聽Do mostu dotarli艣my po trzech godzinach, policji nas tam oczekuj膮cej nie by艂o. Most zreszt膮 by艂 bardzo wysoki, rzeka w tym miejscu bardzo szeroka.

Bez zatrzymywania si臋, z wyra藕nym uczuciem ulgi – pop艂yn臋li艣my dalej w d贸艂 do Zaleszczyk…

dniestrW tym dniu ustanowili艣my rekord dziennego p艂ywania, pokonali艣my ponad聽40 km.

Brzegi w tej cz臋艣ci Dniestru opadaj膮,okolica staje si臋 coraz bardziej ludna, co krok kto艣 艂owi ryby, w rzece liczne wyspy zaro艣ni臋te dorodnymi krzakami wikliny.

Po drodze min臋li艣my wi臋ksze ju偶 miejscowo艣ci jak Iwanie Z艂ote, Horodnic臋, Pieczarni臋.

Zaleszczyki

Pierwszy w Zaleszczykach jest most kolejowy. Zerkaj膮c nieco trwo偶liwie na boki robimy sobie nawzajem sesj臋 zdj臋ciow膮 z mostami w tle.

dniestrWszystkich nas ogarnia wzruszenie – dop艂yn臋li艣my jako przedstawiciele Niepodleg艂ej Polski do miejsca, kt贸re w ramach komunistycznej indoktrynacji – szczeg贸lnie w okresie PRL utrwalano w pami臋ci jako przyk艂ad i symbol kl臋ski bur偶uazyjnego pa艅stwa polskiego. T臋dy bowiem mia艂y ucieka膰 w 1939 r. najwy偶sze w艂adze II RP.

dniestrDop艂ywaj膮c do nadbrze偶a, kt贸re przed wojn膮 by艂o t臋tni膮cym 偶yciem bulwarem聽zwanym „Przystani膮 Akademick膮” wci膮gn臋li艣my na maszt umieszczony na rufie kajaka du偶膮 flag臋 bia艂o czerwon膮.

dniestrWarunki tam biwakowania mo偶na by by艂o okre艣li膰 jako 艣rednie, z powodu przede wszystkim 艣mieci zalegaj膮cych zaro艣ni臋te 艂opianami (patrz wy偶ej聽wiersz) miejsce, kt贸re kiedy艣 by艂o pla偶膮 i spacerow膮 promenad膮. Ale za to widok st膮d jest wspania艂y. Mieli艣my bowiem przed sob膮 skalisty masyw przeciwleg艂ego wysokiego brzegu bukowi艅skiego.

dniestrOba brzegi, ten wy偶szy, dawniej rumu艅ski i ten ni偶szy z roz艂o偶onymi na cyplu, niczym na wyspie Zaleszczykami spina most. Przed mostem sta艂y posterunek policyjny.

Dniestr stanowi bowiem naturaln膮 granic臋 pomi臋dzy wojew贸dztwami tarnopolskim i czerniowickim, rzeka rozgranicza r贸wnie偶 krainy geograficzne Podole i Bukowin臋!

Trudno si臋 obecnie, doszuka膰 urody w tym przecie偶 – modnym przed II Wojn膮 艢wiatow膮 uzdrowisku,do kt贸rego tak lubili przyje偶d偶a膰 przedstawiciele przedwojennej elity. Miasto zosta艂o za艂o偶one przez ojca kr贸la Stanis艂awa Poniatowskiego, Po dawnej 艣wietno艣ci teren贸w parkowych, pawilon贸w, domostw w kt贸rych mieszkali spragnieni po艂udniowego s艂o艅ca i rzecznych k膮pieli dostojni i bogaci amatorzy nie pozosta艂o wiele. Ale koniecznie nale偶y odwiedzi膰 ko艣ci贸艂 katolicki pod wezwaniem 艢w.Stanis艂awa. Wok贸艂 ko艣cio艂a skupiona jest, licz膮ca w Zaleszczykach 15 os贸b, Polonia; na plebani istniej膮 warunki przenocowania nawet kilkudziesi臋cioosobowej grupy.

Kr臋c膮c si臋 w niedziel臋 ko艂o ko艣cio艂a, napotkali艣my dw贸ch, objuczonych wielkimi plecakami m艂odych ludzi, kt贸rzy jak si臋 p贸藕niej okaza艂o byli r贸wnie偶 Opolaninami, pochodz膮cymi z Brzegu i Lubszy – studentami w臋druj膮cymi kolej膮 i autobusami od Karpat a偶 po Krym. Nasza skromna ekspedycja zrobi艂a na nich olbrzymie wra偶enie. Byli bowiem dot膮d prze艣wiadczeni o swojej wyj膮tkowo艣ci i odwadze. Rozpiera艂a ich duma z dokonanego wyczynu, a tu prosz臋 – starsi pa艅stwo kajaczkiem, pod namiotami, dzik膮 rzek膮…

Bukowina

Nast臋pny etap by艂 r贸wnie偶 bardzo interesuj膮cy. Przep艂yn臋li艣my wprawdzie tylko聽20 km聽do Doroszowiec, ale za to przy bardzo s艂onecznej pogodzie, kt贸ra co jaki艣 czas聽zach臋ca艂a nas do k膮pieli.

dniestrBukowina prezentowa艂a si臋 jako kraina znacznie zamo偶niejsza od Pokucia, kt贸re dot膮d mijali艣my po prawej stronie. Domy okazalsze, otoczone charakterystycznymi murkami z rzecznych kamieni, ludzie bardziej otwarci, jakby bardziej przyja藕niej nastawieni, cz臋sto wo艂ali „kuda p艂ynut”, pytali dok膮d p艂yniemy, i 偶yczyli nam szcz臋艣liwej podr贸偶y „Szcza艣lwa droho” a nawet ostrzegali nas z trosk膮 w g艂osie przed niebezpiecze艅stwami jakie stwarza rzeka.

Du偶o te偶 os贸b przebywa艂o na brzegu wy艂膮cznie – rekreacyjnie. Ryb nie 艂owili, nie prali, jak to wcze艣niej widzieli艣my w rzece, siedzieli ca艂ymi rodzinami na brzegu Dniestru, pili w贸deczk臋, co rusz ch艂odzili si臋 w wodzie鈥 robili wra偶enie szcz臋艣liwych.

dniestrPo lewej uj艣cie Seretu, rzeki z kt贸r膮 jestem tak偶e sentymentalnie zwi膮zany. Seret bowiem – bierze sw贸j pocz膮tek, powy偶ej Za艂o藕c贸w z rzeczki, kt贸ra przep艂ywa艂a przez Pieniaki, miejscowo艣ci gdzie mieszkali przedtem moi rodzice. Mama by艂a kierowniczk膮 tamtejszej szko艂y, a ojciec administratorem maj膮tku Cie艅skich.

dniestr dniestr dniestrWyruszyli艣my do ko艅cz膮cego nasz膮 wypraw臋 etapu, rezygnuj膮c, a raczej odk艂adaj膮c na przysz艂y rok dop艂yni臋cie do pierwotnie zak艂adanego celu – jakim mia艂o by膰 dop艂yni臋cie do Chocimia.

Br贸dek

Po przep艂yni臋ciu 8 km dotarli艣my do najbli偶szej przeprawy promowej w Br贸dku, Brodoku po ukrai艅sku, a po rumu艅sku Vadu Nistrului, gdzie 2 pa藕dziernika w 1600 roku hetman Jan Zamojski przeprawi艂 si臋 przez rzek臋 w br贸d wiod膮c swoje wojska z Trembowli do Multan.

dniestrTam do艣wiadczyli艣my bardzo gwa艂townej burzy, rozszala艂ego tornada, Ukraina聽偶egna艂a nas b艂yskawicami i gromami na zupe艂nie zaci膮gni臋tym czarn膮 chmur膮 niebie, demonstruj膮c si艂臋 i fascynuj膮c膮 groz臋 偶ywio艂u, co obserwowali艣my z nabo偶nym respektem, skuleni pod lichymi, targanymi porywami wiatru p艂achetkami namiot贸w, rozbitych tu偶 nad brzegiem Dniestru. W pewnym nawet momencie przybiegli pokonuj膮c wichur臋 Ukrai艅cy, aby sprawdzi膰, czy nie potrzebujemy pomocy i zaoferowa膰 schronienie w pobliskiej stod贸艂ce. Rzeka naszych przodk贸w, kt贸ra przez ca艂y tydzie艅 tolerowa艂a nasz膮 obecno艣膰, ba – przyj臋艂a nas jak najgo艣cinniej, teraz – pokaza艂a swoje drugie oblicze. Natury dzikiej i nieujarzmionej, kt贸rej lata sowietyzacji nie zaszkodzi艂y, zachowane bowiem zosta艂o w ca艂ej pe艂ni pi臋kno darowane jej przez Stw贸rc臋.

1 KOMENTARZ

  1. Musz臋 tak偶e opowiedzie膰 o tym,j ak mimo znacznej odleg艂o艣ci i egzotyczno艣ci miejsc w kt贸rych niekiedy przebywa艂em – 偶ycie dopisywa艂o ci膮g dalszy, rozwi膮zywa艂o tajemnicze zdarzenia, wyja艣nia艂o zagadki . P艂yn膮c Dniestrem znale藕li艣my si臋 bowiem w dosy膰 k艂opotliwej sytuacji , o czym pisz臋 w swojej relacji ze sp艂ywu kajakowego. ”
    Biwak zaplanowali艣my we wsi Chmieliwa po lewej ni偶szej stronie Dniestru, prawy brzeg jest tam niedost臋pny wysoki, skalisty. Namioty rozbili艣my w samym centrum tej miejscowo艣ci , na boisku do siatk贸wki, nieopodal 鈥瀔lubu鈥 ludowego ,szko艂y i sklepu. Przep艂yn臋li艣my kolejne 30 km.
    Korzystaj膮c widocznie z naszej obecno艣ci i zamieszania ni膮 wywo艂anego , kto艣 si臋 w艂ama艂 w nocy do owego magazynu, oga艂acaj膮c go z pieni臋dzy i towaru przeznaczonego do sprzeda偶y. Znale藕li艣my si臋 w wyj膮tkowo niezr臋cznej i dwuznacznej sytuacji . Magazin przecie偶 鈥瀘brobiono鈥 w momencie kiedy pojawili si臋 obcy. M艂odzi ludzie, kt贸rzy na wie艣膰 o w艂amaniu do sklepu, licznie si臋 przed nim zgromadzili 鈥 patrzyli na nas z wyra藕nym wyrzutem, a wr臋cz wrogo .Prys艂 gdzie艣 nastr贸j wzajemnej sympatii.O艣wiadczono nam ,偶e o dokonanym w nocy przest臋pstwie powiadomiono tamtejsze w艂adze w Horodence. Nie bardzo teraz nam wypada艂o opu艣ci膰 Chmielow膮 – przed przybyciem ukrai艅skiej policji .W milczeniu,zerkaj膮c na boki zwijali艣my namioty S艂o艅ce jednak by艂o ju偶 wysoko, powiadomiona policja ,jako艣 nie kwapi艂a si臋 z przyjazdem .W ko艅cu da艂em osobnikowi , wygl膮daj膮cego na przyw贸dc臋 tej grupy m艂odzie偶y, kt贸ry wyra藕nie pobudzony ca艂y czas chodzi艂 bez koszuli, eksponuj膮c swoj膮 okaza艂a muskulatur臋 – bilet wizytowy cz艂onka zarz膮du powiatu g艂ubczyckiego i o艣wiadczy艂em ,偶e jak policja chce si臋 czego艣 od nas dowiedzie膰 ,to b臋dziemy jej oczekiwa膰 na najbli偶szym mo艣cie w Uj艣cieczku. ”
    Min膮艂 rok od tego zdarzenia i znowu wybra艂em si臋 na Ukrain臋. Towarzyszy艂 mi przyby艂y specjalnie na t臋 wypraw臋 z Kanady prawnuk W艂odzimierza Dzieduszyckiego – Tadzio.
    Naszym g艂贸wnym celem by艂o dotarcie do Czarnolicy i Okna – miejscowo艣ci sk膮d wywodzili si臋 przodkowie po mieczu Tadeusza. Za Haliczem skr臋cili艣my na Jezupol , potem katuj膮c po absolutnych bezdro偶ach Hyundaja kt贸rym wtedy je藕dzi艂em dotarli艣my do ruin zamczyska w Czernolicy i tam roz艂o偶ywszy si臋 obiadowym biwakiem – uci臋li艣my sobie pogaw臋dk臋 z zaciekawionym naszym przybyciem autochtonem .
    Po wzmiance, i偶 w zesz艂ym roku p艂yn膮艂em Dniestrem, nad kt贸rym roz艂o偶ona na wysokim brzegu jest Czernolica, przygodny nasz znajomy zawo艂a艂 : ja znaju,znaju …. wtedy Michai艂 obrabowa艂 magazin w Chmielowej !
    No i okaza艂o si臋, 偶e w艂a艣nie ten przyw贸dca- m艂odzian bez koszuli, kt贸ry tak ko艂o nas jak zwijali艣my biwak w Chmielowej kr膮偶y艂, pokrzykuj膮c o policji – okaza艂 si臋 hersztem szajki, kt贸ra w艂ama艂a si臋 do sklepu.