Jesienny spacer

533

wzdłuż parkowej alei
rdzawe plamy cichy szelest
z melancholią w dłoni
jesień
kłania się, przystaje
wiruje wspomnieniami

otulona szalem babiego lata
odnajduje siebie
wciąż na nowo



PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKonstytucja Kwietniowa
Następny artykułEulalia Kalińska – Wspomnienie
Bronisława Sibiga
Swoją przygodę z genealogią rozpoczęłam kilka lat temu, szukając korzeni własnej rodziny. Na swojej drodze spotkałam wspaniałych ludzi, niektórych zaraziłam swoją pasją. Za największe osiągnięcie uważam zainteresowanie własnymi korzeniami oraz genealogią najmłodsze pokolenie mojej rodziny (dzieci i młodzież).