Leszek Ćwikliński

764
ptg

Skromny społecznik, inicjator, wizjoner. Jego wizja genealogii wyprzedzała swoje czasy o dziesięciolecia. Leszek Ćwikliński zmarł w Koszalinie 30 stycznia 2024 r. Choć nasuwa się oczywisty zwrot „wielka strata” to w moim odczuciu przeważa radość i wdzięczność, że był. Teraz, gdy nie ma go wśród nas, tym bardziej widoczne są jego dzieła.

Poznałem Leszka w 2006 roku na spływie kajakowym genealogów organizowanym przez już nieżyjącego Staszka Pieniążka. Poniżej pamiątka z tego spotkania.

Ta fotografia ma w sobie bardzo głęboki przekaz i doskonale ukazuje kontekst działalności Leszka. Leszek, zaawansowany, dojrzały genealog, z dużą wiedzą i licznymi kontaktami środowiskowymi nie zamykał się w hermetycznym gronie „profesjonalistów”. Wręcz przeciwnie – dołączał do młodych, towarzyszył im w ich przygodzie genealogicznej. Na fotografii widzimy go wśród genealogicznej młodzieży. To bardzo ważny aspekt działalności Leszka. Młodzi genealodzy to najczęściej osoby, które chcą szybko zrywać owoce genealogii, sięgnąć i mieć od razu wiele pokoleń przodków w garści. Leszek pokazywał inną stronę genealogii, uczył, że żeby zebrać trzeba zasiać. Pokazywał, że rozwój genealogii jest uzależniony od pracy genealogów, od ich osobistego wkładu i to nie tylko na rzecz swoich poszukiwań ale też na rzecz ogółu poszukiwaczy. Tak, nie tylko mówił, uczył, ale pokazywał na swoim przykładzie. A jego przykład to utrzymywanie dobrych relacji z instytucjami posiadającymi zasoby genealogiczne i – na bazie tych relacji – 2 miliony skanów! Był tytanem pracy na rzecz ogółu, niestrudzenie fotografował księgi, uczył innych jak to robić, świecił przykładem dla młodych. Leszek dosłownie „uprawiał” genealogię po to, żebyśmy wszyscy mogli zrywać jej owoce.

Ci, którzy mieli to szczęście go poznać osobiście mogli być zdumieni jego skromnością, spokojem, skupieniem. Unikał gwaru. Czasem można było mieć wrażenie, że myślami jest gdzie indziej. I często tak było! Rozmowy były dla niego inspiracją i bywało, że podczas rozmowy o jakiejś miejscowości Leszek myślami wybiegał w przyszłość i już planował kontakty i wizytę w tamtejszej parafii. Nie można było oprzeć się wrażeniu, że nosi w sobie jakąś osobistą, rodzinną tajemnicę a genealogia jest ucieczką…

Leszek Ćwikliński był aktywny, był wszędzie. Trzymał rękę na pulsie genealogii. Bywał z młodymi genealogami, jak na przykładowym corocznym spływie kajakowym genealogów. Bywał na spotkaniach towarzystw genealogicznych których był członkiem-założycielem. Bywał na corocznych warszawskich spotkaniach Genpolu. Bywał w archiwach diecezjalnych i uzyskiwał zgody na digitalizację ich zasobów, z czego AD Pelpin jest najlepszym przykładem. Bywał w archiwach państwowych i przekazywał im swoje doświadczenia przyczyniając się do postępu w ich digitalizacji a nawet do uzyskiwania zewnętrznych funduszy na ten cel – AP Toruń, AP Bydgoszcz to przykłady efektów jego starań. To dzięki zaangażowaniu Leszka powstała idea bazy skanów i indeksowania. Mam wrażenie, że przesądziła o tym jego determinacja w fotografowaniu zasobów metrykalnych która nie pozostawiała wątpliwości, że nie jest to tylko chwila, tu i teraz, a proces bez końca, który sukcesywnie będzie dostarczać zasobów do składowania w bazach. Zarażeni jego ideą i przez niego przeszkoleni młodsi genealodzy dostarczali coraz większej ilości skanów. Leszek wziął udział w tworzeniu Polskiego Towarzystwa Genealogicznego (o czym więcej tutaj) i osobiście tworzył z posiadanych zasobów bazę Geneteki i Genbazę. Tytułowa fotografia przedstawia Leszka (pierwszy z lewej) podczas spotkania w Błędowie w sprawie powołania towarzystwa genealogicznego. Zależało mu na stworzeniu organizacji, która godnie przejęłaby jego dziedzictwo, zgromadzone przez niego zasoby tak, aby były dostępne bezpłatnie dla ogółu osób poszukujących swoich przodków.

Odejście Leszka jakkolwiek jest moją stratą osobistą, to jednak przeważa wdzięczność, że był i uznanie dla jego osiągnięć. Na polu genealogii nigdy nie wysuwał się na czoło, nie zajmował pierwszych miejsc i głosu. Był dobrym gospodarzem naszej genealogii, to dzięki niemu mamy w Polsce unikalną na skalę światową społeczną genealogię, społeczne zasoby indeksów i wzajemną pomoc. To dzięki Leszkowi nasza genealogia nie uległa pełnej komercjalizacji, to dzięki niemu mamy bezpłatne dostępy do skanów i indeksów. Stworzył trwałe fundamenty rodzinnej genealogii dla każdego. Za to jestem Leszkowi wdzięczny.

Genealogu, korzystając z Geneteki wspomnij Leszka nawet gdy go nie znałeś, bo to jego dzieło które tworzył z myślą o Tobie.