Artystyczna koligacja ze zrujnowanymi dworami w tle

Mam 75 lat i myślałem, że poza lekkim uzależnieniem od brandy, nic mi już nie grozi. A jednak – wessała mnie genealogia! Zawładnęła moją wyobraźnią i dobija się codziennie… o nową porcję pożywienia.

Artystyczna koligacja

Historia ma dar kompozycji, żeby wszystko pasowało do siebie nawet z odległych krańców ludzkiego losu i… dla mnie, urodzonego na Kresach dwór w Wagańcu okazał się magicznym czakramem Bacciarellich, który przyciągnął mnie na Kujawy i spowodował, że na starość tam się osiedliłem.

A wszystko zaczęło się od tego, kiedy to ojciec mojej żony wrócił w swoje rodzinne strony- zastał majątek, mimo, że nie podlegał komunistycznym dekretom… rozparcelowany.

artystyczna koligacjaZaproponowano mu więc, żeby w zamian poszukał sobie coś obszarowo odpowiedniego gdzie indziej. Przeglądając spis zaproponowanych miejscowości – zwrócił uwagę na Sierzchowo, położone nieopodal Wagańca. Waganiec znał jeszcze sprzed wojny, miał bowiem okazję przyjeżdżać do tamtejszego dworu jako powinowaty dziedziców.

artystyczna koligacjaSiedziba Bacciarellich już nie istnieje, została rozebrana. Po dworze w Wagańcu nie pozostał nawet ślad. W roku 1990 pożar strawił więźbę dachową i stropy budynku. Od tego czasu budowla stopniowo popadała w ruinę. Po ostatniej inwentaryzacji konserwatora zabytków w 2002r. dwór stracił status obiektu zabytkowego i został rozebrany, a otaczający go park uległ dewastacji. I tak zniknął bezpowrotnie jeszcze jeden zabytek naszej historii i architektury.

artystyczna koligacjaNajstarsza ojca żony siostra Helena Maria Kleofasa wyszła za mąż za Stanisława Sulimę Szawłowskiego, syna Władysława.

artystyczna koligacjaartystyczna koligacjaNo i tak – przez kilkanaście lat mieszkając w tamtejszym dworze – teść gospodarował na piaszczystej, kujawskiej ziemi.

Zrujnowane dwory

artystyczna koligacjaartystyczna koligacjaSierzchowo. Dwór z połowy XIX w.
Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1489 r. Była gniazdem rodowym Sierzchowskich herbu Nałęcz, którzy gospodarzyli tu do końca XVI w. Następnie właścicielem wsi był Józef Modliński. Kolejnym posiadaczem tych dóbr był Wyczechowski (1779 r.), następnie Antoni Szydłowski. Około 1850 r. wzniesiony został obecny dwór, być może na miejscu wcześniejszego budynku z 2. połowy XVIII w. Dalej jednym z właścicieli był wzmiankowany w 1882 r. M. Boniecki, następnie Niemiec nazwiskiem Boye od którego dobra te nabył w 1936 r. Bogdan Liciński.

Gospodarstwo było wówczas w wysokiej kulturze rolnej, posiadało młyn, tartak, cegielnię i własny wodociąg. Po wybuchu wojny majątek znajdował się w rękach niemieckich, kierował nim zarządca, tzw. „treuhander”. Niemcy wyremontowali budynki i wznieśli tu stalowy wiatrak, który później przeniesiono do Raciążka. Po wojnie majątek znacjonalizowano, a resztówkę wraz z 42 ha ziemi otrzymał Józef Grodecki z Warszawy. Mieszkał tu do lat 50. XX w., a po sprzedaży ziemi przeniósł się do Ciechocinka. W 1955 r. w dworku utworzono szkołę podstawową, następnie mieszkania, a obecnie stoi opuszczony i popada w ruinę.
http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/1300/Sierzchowo/

Nie poznałem szczegółów dramatu – wypędzenia Licińskich z majątku, ale najprawdopodobniej został on całkowicie rozparcelowany. Właścicielom oczywiście komuna nie pozwoliła w dworze dalej mieszkać, podobno wyjechali na Wybrzeże, a ziemię rozdano pomiędzy dotychczasowych fornali, zostawiając dla potrzeb wojska szmat pola, przeznaczony na lotnisko.

Wojsko z morgów – wyrwanych Licińskim zrezygnowało i pojawił się do zagospodarowania, niezły w jednym kawałku kompleks rolny. Jak już pisałem wcześniej – Urząd Ziemski przekazał go, w rozliczeniu na własność mojemu teściowi, który był inżynierem chemikiem rolnym.

Zamieszkał w dwóch pokojach dworu i zaczął gospodarować, myśląc że rolnictwo jest niszą, w której przed dyktaturą ciemniaków można się schować. Przeliczył się bardzo! Okoliczni chłopi traktowali go, jak dziedzica, władza napiętnowała go mianem kułaka. Chłopi, mimo uwłaszczenia, okradali go ze zbiorów, a władza… sędziwego już wtedy inżyniera (ur. w 1887 r.) – wsadzała do obozu koncentracyjnego, dla tych, którzy zalegali z „planem” przymusowych dostaw w Milęcinie. Koszmar funkcjonowania we dworze, pośród ciemnego, niechętnego, awansowanego z parobków chłopstwa był uciążliwy, ale łagodziło go zamieszkiwanie we dworze, możliwość korzystania pięknego parku. Żniwa – jak mawiał teść – zaczynały się wtedy w lipcu, a kończyły w listopadzie, kiedy to wymłócono już zboże nagromadzone w stertach na polu.

Do obróbki 43 ha, teść miał dwie pary koni. W zabudowaniach gospodarskich hodowano, na potrzeby przymusowych dostaw żywy inwentarz, krowy… W połowie lat 50-tych do Sierzchowa przybyła z Aleksandrowa Kujawskiego – ekipa młodzieży ZMP i zarekwirowała, z pieśnią na ustach: 15 hektarów pola! Prawem kaduka, racji bolszewickiej historii! Coś tam na tej ziemi,oprócz propagandy uprawiali, zwrócono ją bez słowa wyjaśnienia, po dwóch latach – kompletnie zachwaszczoną.

Następnie, gminny kolektyw wyparł teścia z głównego budynku do skrzydła oficyny. Ze świetlicy zrobiono szkołę, potem szkołę… wybudowano przed samym frontem dworu. W końcu, zbliżający się do 90-tki teść z dworu w Sierzchowie się wyprowadził, przenosząc się do Ciechocinka. Ziemia stopniowo została sprzedawana. Ostatnim jej nabywcą okazał się być syn kobiety która służyła we dworze jeszcze u dawnych dziedziów.

Nowożytna jego historia, oraz obecny wygląd i stan dworu w Sierzchowie jest wyrzutem i wyzwaniem rzuconym tamtejszemu samorządowi, ludziom tam mieszkającym, a także Państwu Polskiemu.

Za otrzymane ze sprzedaży ziemi pieniądze nabył teść w Ciechocinku pensjonat „Gdańsk” przy ul. Konopnickiej.

artystyczna koligacjaStamtąd jednak władza ludowa go wywłaszczyła, przeprowadzając go z rodziną do bloku, w którym mieszkali milicjanci. Pensjonat został wraz z innymi obiektami w tamtym rejonie uzdrowiska zburzony, żeby stworzyć przestrzeń rozbudowy sanatorium MSWiA, obecny Orion.

Józef Grodecki marł w wieku 98 lat. Po jego śmierci, przez parę lat osobiście gospodarowałem na, położonym zaraz za dworskim parkiem w Sierzchowie, polu.

Zupełnie niedawno, poprzez Internet zostałem odnaleziony przez wnuczkę siostry teścia dla której, moja żona jest jedyną, żyjącą obecnie jej cioteczną ciotką, przez co zadzierzgnęła się nić powiązań rodzinnych z Władysławem Szawłowskim h. Sulima i urodzoną w 1826 r. a zmarłą 23 marca 1922 roku Marią Bacciarelli, córką Józefa i Józefy z Piekarskich Bacciarelli, siostry Agnieszki Zawadzkiej, Aleksandra Bacciarellego, Konstancji Myszyńskiej, Jana Bacciarellego, Władysława Bacciarellego, Scholastyki Wyczałkowskiej, Stanisława i Kazimierza Bacciarellich – prawnuczką wybitnego artysty malarza Marcelego Bacciarellego.

artystyczna koligacjaMarcello Baciarelli 1731-1818.

Malarstwa uczył się w Rzymie gdzie się urodził w pracowni Marca Benefiala. W Dreźnie poślubił Fryderykę Richter, znaną miniaturzystę.

artystyczna koligacjaUciekając przed Fryderykiem II wraz z Augustem III przybył 27 października 1756 roku do Warszawy. Wkrótce został najsłynniejszym portrecistą Stanisława Augusta Poniatowskiego. Potem wyjechał do Wiednia. Do Polski wrócił w 1766 roku, a w 1768 uzyskał indygenat i stał się szlachcicem polskim. Miał trzy córki: Marię, Elżbietę i Annę, z których dwie ostatnie zmarły jeszcze w dzieciństwie. Miał też dwóch synów: Fryderyka urodzonego w 1756 r i Franciszka w 1764.

Franciszek zaś miał czterech synów: Marcelego, Teodora, Karola, Józefa oraz jedyną córkę.

Urodzony w 1792 r. Józef ożenił się z Józefą Piekarską, a ich córka Maria wyszła za mąż za Władysława Sulimę Szawłowskiego – świekra ciotki Heleny Kleofasy i w ten sposób połączyła nas z rodem Bacciarellich.

artystyczna koligacjaWładysław Sulima Szawłowski

artystyczna koligacja