Nie mog膮 ci kocha膰 Rzeczpospolitej, kt贸rzy w niej nic swojego nie maj膮 – Ignacy Krasicki

665
ignacy krasicki

Nie mog膮 ci kocha膰 Rzeczpospolitej, kt贸rzy w niej nic swojego nie maj膮

Ignacy Krasicki

Non possunt illi amare Rempublicam, in qua suum nihil habent.

Jest to nie tylko trudn膮, ale prawie niepodobn膮 do poj臋cia rozumem rzecz膮, 偶e tak wspania艂omy艣lni kraju naszego obywatele, kt贸rych usta jako naj偶ywszym mi艂o艣ci ojczyzny brzmi膮 nieprzestannie o艣wiadczeniem, 偶e ci ludzie, kt贸rzy tak w domowych posiedzeniach, jako i na publicznych zjazdach nad niczym cz臋艣ciej, jako nad mizernym tej ojczyzny utyskuj膮 upadkiem, ci偶 sami ludzie, lubo maj膮 nieomylne, zostawione mocy swojej do zabie偶enia temu 艣rodki, wol膮 jednak i ca艂emu narodowi powszechnie, i im szczeg贸lnie dokuczaj膮ce znosi膰 utrapienie, ani偶eli poprawi膰 zdania swego w tej rzeczy, kt贸rej odmiana pewny do zbogacenia kraju, a tym samym do przywr贸cenia go do dawnych ozd贸b i chwa艂y pokazuje spos贸b.

Sami u siebie przekonani jeste艣my, 偶e zubo偶enia kraju naszego ta jest mi臋dzy innymi najwi臋ksza przyczyna, 偶e 藕r贸d艂o wszystkich bogactw, handel, nie tylko u nas ze wszystkim zniszczony, ale i sposobu nie znajdujem, a偶eby nami samymi m贸g艂 by膰 do potrzebnej przyprowadzony doskona艂o艣ci; nie mo偶e by膰 z tego d藕wigniony upadku, chyba przez jednych cudzoziemc贸w; ale co by艣my ich do przyj艣cia w nasz kraj zach臋ci膰 powinni, przez jak膮艣 pod艂膮 i nie zdobi膮c膮 urodzenie nasze ku nim nienawi艣膰 o to si臋 z jako najwi臋ksz膮 staramy usilno艣ci膮, a偶eby 偶aden z nich w naszym nie osiada艂 pa艅stwie.

Nie m贸wmy tego, i偶e ta ku nim niech臋膰 jest nam prawie dziedzictwem przez naszych zostawiona przodk贸w, bo starzy s艂awni Polacy nie tak wiele o mi艂o艣ci ojczyzny gadaj膮c, ale co艣 wi臋cej dla niej czyni膮c, starali si臋 przychodz膮cych cudzoziemc贸w tak dobrym zach臋ci膰 przyjmowaniem, a偶eby wsp贸lnymi Rzeczypospolitej pragn臋li zosta膰 obywatelami; 艣wiadkiem s膮 kroniki nasze, jak偶e to wiele cudzych familii w naszym osiada艂o kraju, kt贸rych dzie艂a dla Rzeczypospolitej z jak膮偶 s艂aw膮 potomne wspominaj膮 historie.

Jak偶e to znaczne corocznie na sam膮 m艂odych edukacj膮 za granice wychodz膮 sumy, kt贸re z wi臋kszym ich偶e po偶ytkiem w domu zosta艂yby si臋, gdyby艣my tych uczonych cudzoziemc贸w do naszego mogli posprowadza膰 kraju, na szukanie kt贸rych i znaczne koszta, i najzgodniejsze do nauki obracamy lata, a cz臋stokro膰 jeszcze ziomkowie nasi, ma艂o co cudzoziemc贸w w w艂asnym znaj膮c kraju, a przeto nie b臋d膮c w tym stanie uczynienia za granic膮 potrzebnej mi臋dzy nimi r贸偶nicy, miasto dobrych z zepsutymi do ojczyzny wracaj膮 obyczajami; gdyby艣my raczej cudzoziemc贸w w swoim starali si臋 zachowywa膰 kraju uczyniwszy im nadziej臋 przyzwoitego na ich przymioty wzgl臋du, nie tylko unikn臋liby艣my niebezpiecze艅stwa w膮tpliwego w odleg艂ych pa艅stwach m艂odzi naszej wychowania, ale kt贸偶 wie, je偶eliby za lat kilkana艣cie, kilkadziesi膮t i u nas nauki i obyczaje do tej nie przysz艂y doskona艂o艣ci, a偶eby dla nabycia onych偶e, wzajemnie nasz膮 Polsk臋 zagraniczni nawiedzali kawalerowie.

Nie jest偶e to oczywistym Rzeczypospolitej po偶ytkiem, 偶e przychodz膮cy cudzoziemiec sprowadzone z zagranicy sumy nie tylko, w handel je obr贸ciwszy, z nich偶e samych jakowy艣 p艂aci podatek, ale te偶 cz臋艣膰 ich znaczn膮 na potrzebne ludzi i siebie w kraju zostawi膰 musi wy偶ywienie; wyniknie tu podobno niejednego odpowied藕, 偶e ka偶dy cudzoziemiec nie dla naszego, ale dla w艂asnego do nas przychodz膮cy po偶ytku na to swoje najwi臋cej obraca my艣li, a偶eby przeni贸s艂szy zyskane w kraju naszym do swojego pa艅stwa bogactwa, s艂odkie pomi臋dzy w艂asn膮 famili膮 za granic膮 przep臋dza艂 偶ycie. Ale tego tak nag艂ego ich od nas oddalenia si臋 czy nie my偶 sami najmocniejsz膮 jeste艣my przyczyn膮? Nie pozwalamy im d艂u偶ej u nas posesji; jak偶e oni ten kraj kocha膰 maj膮, w kt贸rym mie膰 swego nic nie mog膮? Cudzoziemiec przychodz膮cy pr贸cz dowolnej, kt贸r膮 mu oczywi艣cie pokazujemy, niech臋ci nie tylko nie znajduje potrzebnej dla utrzymania swego kredytu z obywatelami wy偶szego urodzenia sprawiedliwo艣ci, ale te偶 i prawo nie pokazuje mu 偶adnego, nawet i osoby jego, dostatecznego bezpiecze艅stwa.

Kt贸偶 si臋 odwa偶y i艣膰 w ten kraj, gdzie mu prawo przyzwoitych do upomnienia si臋 o swoj膮 krzywd臋 nie pozwala sposob贸w, gdzie cho膰by najskuteczniejsze ku ojczy藕nie o艣wiadcza艂 przywi膮zanie, 偶adna mu ani polepszenia stanu, ani wi臋kszej wolno艣ci nie zostaje nadzieja? Musi si臋 jako najrychlej z zarobion膮 w ustawicznym niebezpiecze艅stwie umyka膰 fortun膮, a偶eby go z niej, 艂akn膮ce zawsze na cudze zbiory, gwa艂tem nie ogo艂oci艂o zdzierstwo.

C贸偶 by to kr贸lestwu szkodzi膰 mog艂o, a偶eby艣my przez pozwolenie potrzebnych swob贸d do przeniesienia si臋 w nasz kraj cudzoziemc贸w zach臋ci膰 starali si臋; niechby ka偶dy przychodz膮cy, na przyk艂ad milionowy kapitalista i t臋偶 ca艂膮 sum臋 w naszym lokuj膮cy kraju, m贸g艂 mie膰 tytu艂 pozwolony szlachectwa, ten偶e sam kapitalista tym wi臋cej o dobro publiczne mie膰 b臋dzie starania, a ta go kupiona tak znaczna w kraju interesowa膰 b臋dzie fortuna; tym samym u偶ytecznym dla ojczyzny stanie si臋 obywatelem, potomkowie jego z tym wi臋ksz膮 Rzeczypospolitej s艂u偶y膰 b臋d膮 gorliwo艣ci膮, im ich 偶ywiej naturalne por贸wnania si臋 zas艂ugami z dawnymi Polakami pobudza膰 b臋dzie pragnienie.

Czy偶 nie wi臋cej ten nowy szlachcic po偶ytku Rzeczypospolitej przynosi, tak znaczne do niej wprowadzaj膮c bogactwa, ni偶eli 贸w nasz szesnastoherbowy familiant, kt贸ren zostawion膮 od przodk贸w zahartowawszy substancj膮 i wszystkie za ni膮 z Polski za granice wywi贸z艂szy pieni膮dze, na cudzoziemskie przemarnowa艂 zbytki. Kt贸ren偶e tu z nich, je偶eli prawdziwie ojczyzn臋 kochamy, naszej wzgardy, naszej nienawi艣ci, a kt贸ren wdzi臋czno艣ci i publicznego godzien poszanowania?

Ignacy Krasicki


Tekst ukaza艂 si臋 w „Monitorze” nr 41 z 2 sierpnia 1765 roku