Śmierć Pawła Adamowicza

blog

Nikt nie ma prawa odbierać komukolwiek życia pod żadnym pozorem. W wyniku poniesionych obrażeń 14 stycznia 2019 r. zmarł Paweł Adamowicz. Nie jestem uprawniony do sądzenia i wskazywania winnych śmierci. Jestem jednak poruszony tym zdarzeniem i chcę nie podzielić się swoim poglądem na poprawę sytuacji na przyszłość.T

Przypomnijmy zdarzenie z 2005 r., kiedy to na oczach 2 tysięcy modlących się osób, psychicznie chora 36-letnia Rumunka zabiła nożem brata Rogera, założyciela słynnej wspólnoty ekumenicznej w Taize. Wtedy jednak nikt nie doszukiwał się inspiracji ze strony Rumunii czy niechrześcijan. Tak i w tym przypadku pozwolę sobie uznać zdarzenie za wynik urazu psychicznego. Czy musiało do tego dojść?

Staram się w inny sposób podejść do tematu, inaczej niż wszyscy koncentrujący się na sprawcy i ofierze. Mam wrażenie, że wiele osób chce wykorzystać tę sytuację do wzniecania nienawiści i strachu. A to jest po prostu terroryzm – wprowadzanie poczucia zagrożenia. Nie użyto materiałów wybuchowych a noża, ale dla wielu to wystarcza i robią z tego akt „jednych przeciwko drugim”. A to nie tak!

Chcę zwrócić uwagę na ogólnie pojmowane bezpieczeństwo nas wszystkich. Kupując samochód zwracamy uwagę nie na to kto jedzie z przeciwka ale czy samochód jest bezpieczny. Dla nas bezpieczny. Chciałbym chodzić po ulicy i na różne imprezy spokojnie, w poczuciu bezpieczeństwa. Chciałbym, aby samochody były bezpieczne, drogi bezpieczne i imprezy bezpieczne. Jestem zdruzgotany, że tak liczne imprezy z udziałem dzieci nie miały statusu imprez masowych. Organizatorzy nie chcieli zapewniać toalet, służby zdrowia (karetek), ochrony ze względu na oszczędności. Postawili pieniądze ponad bezpieczeństwo – zwróć uwagę, Czytelniku – świadomie zdecydowali się na powstanie zagrożenia życia dla zbierania pieniędzy na ratowanie życia!

To trochę tak, jakby karetka rozjechała przechodniów…

Tak nie powinno być, nie kosztem ludzi którzy przyszli w dobrej wierze wspomagać wielką ideę. Nie ma takiej drugiej imprezy aktywującej tysiące młodych ludzi do pomocy innym, to wyjątkowa inicjatywa. Mieszkałem z Owsiakiem w jednym bloku przez lata (Warszawa, ul. Grzybowska 30), nie jest mi zupełnie obcą osobą, nie mam do niego żadnego urazu. Ale uważam, że wraz ze wzrostem możliwości rośnie wzrost odpowiedzialności. Unikanie kosztów, obchodzenie prawa podczas organizacji imprez nie powinno mieć miejsca. Oczywiście wiem, że w Gdańsku to jakieś biuro wolontariatu było bezpośrednim organizatorem a nie Owsiak osobiście, jednak to jego impreza i jeżeli skupia wielu ludzi wokół siebie to bierze za nich odpowiedzialność.

Gdy podniesiemy poziom bezpieczeństwa to trudniej będzie wszystkim agresorom: złodziejom, gwałcicielom, mordercom, oszustom itd. realizować swoje niecne cele. To takie podejście ogólne, uniwersalne.

Zależy mi tylko na bezpieczeństwie tak rozumianym, że niezależnie od intencji „tych” czy „tamtych” do incydentu nie powinno dojść. To, że Owsiak zrobił dużo, bardzo dużo, nie oznacza, że nie może tego zrobić lepiej. Według mnie popełnił błąd przyzwalając na imprezy, które nie miały statusu imprez masowych. Chciałbym, aby w przyszłości takie imprezy były lepiej zabezpieczone, bezpieczne, tylko tyle.

Czy mam za duże oczekiwania?