Zanik rodzimej kultury

blog

„Genealogiczny” apel Papieża Franciszka dotyka problemu utraty tożsamości narodowej, tradycji i korzeni a jednocześnie wskazuje prostą drogę do odzyskania i utrzymania kultury przodków. Jest to wezwanie do poznania swoich korzeni.

Problemy z kulturą w UE

Nawiązując do tematu kultury jako elementu tożsamości narodowej pozwolę sobie na kilka zdań na ten temat, aby wyjaśnić ten problem już nie w ujęciu globalnym, jak Papież Franciszek, ale w ujęciu mi bliższym, w ujęciu Unii Europejskiej.

Wyrazem świadomości politycznej problemu tożsamości narodowej było ogłoszenie podczas spotkania na szczycie Rady Europejskiej słynnej “deklaracji o tożsamości europejskiej” w Kopenhadze w grudniu 1973 roku. Jest to próba kontynuowania tego, co już dwa razy zostało skompromitowane: tożsamość sowiecka i tożsamość jugosłowiańska. Jedno i drugie działanie przyniosło tysiące ofiar – na darmo. W obu przypadkach proces unifikacji tożsamości zakończył się rozpadem utopijnych państw. Karta tożsamości europejskiej – utopia zapisana jako cel UE pozostaje nieustającym zagrożeniem. Choć powoli, dookoła, po cichu to UE ciągle dąży do wdrożenia tej utopii, to jednak na drodze stoją państwa narodowe.

Niestety, UE zamiast stworzyć podstawy będące zalążkiem tożsamości europejskiej zaczęły od eliminowania tożsamości narodowych. To ewidentny błąd polityków UE, który może (na wzór ZSRR i Jugosławii) doprowadzić do rozpadu UE zamiast jej pełnej integracji. Walka z tożsamością narodową, z kulturą poszczególnych narodów jest największym błędem UE – moim zdaniem. Ten błąd może zaprzepaścić dotychczasowe osiągnięcia integracyjne. Moim zdaniem nie jest za późno – UE może zmienić swoją politykę i nie walczyć z ruchami narodowymi i tworzyć sobie zaciętych wrogów (Polska, Węgry, Anglia). UE musi być dla państw narodowych atrakcyjną formą współistnienia, państwa narodowe powinny odczuwać wartość dodaną płynącą z współpracy i współistnienia. Tylko, niestety, tego jeszcze politycy UE nie potrafią. Ale niszczenie tych, których nie udało się zainteresować wspólnym istnieniem jest błędem.

Świadomość błędu jest znana, rzekomo Monnet, “twórca” UE, powiedział: “gdyby Europa miała być ponownie tworzona, to należałoby zacząć raczej od kultury aniżeli od ekonomii”. Pomimo tej pełnej świadomości błędu UE brnie i stosuje dalsze naciski ekonomiczne! – patrz ostatnie uzależnienie wysokości świadczeń od tzw. praworządności, czyli kara ekonomiczna za… utrzymanie kultury. Tego nie mogę zrozumieć inaczej niż przez pryzmat żądzy władzy za wszelką cenę obecnych elit UE. Bardzo przypomina to ZSRR, niestety… Cóż możemy zrobić my, szarzy obywatele? Właśnie to – zachować naszą tradycję i kulturę na potem, gdy przeminie obecna postać UE i nadejdzie jej nowa forma zgodnie z wnioskiem Monneta – zaczynając od kultury. Wtedy będziemy bardzo jej potrzebować.

Reklamowane przez UE działania prokulturowe okazują się tylko deklaracjami stanowiącymi zasłonę dymną nad prawdziwymi celami. Rozważmy niektóre hasła unijne.

1. Zróżnicowanie regionalne.

Wsparcie “regionów” i polityka regionalna UE – wbrew nazwie – nie jest działaniem nastawionym na regionalizację, akcentowanie różnic kultur regionów, zwiększanie różnorodności i utrwalanie lokalnych kultur. Jest to program gospodarczy który zauważa zróżnicowanie regionalne i zakłada zrównoważony rozwój regionalny ale w założeniu ma doprowadzić do wyrównania poziomów gospodarczych, czyli usunięcia gospodarczych różnic regionalnych. W efekcie zaniknąć ma jakiekolwiek zróżnicowanie!

Tutaj warto zwrócić uwagę, że często jest podnoszone zróżnicowanie regionalne i regionalizm ale w ujęciu nie kulturowym lecz ekonomicznym. Pojęcie regionalizmu zostało sprowadzone do ochrony produktów regionalnych, regionalnych marek. Jest to tylko i wyłącznie ochrona prawna produktów handlowych, nic więcej.

2. Wymiana kulturalna.

Art. 151 ust. 2 TWE stanowi, że UE zmierza do „(…) zachęcania do współpracy między państwami członkowskimi oraz – jeśli to niezbędne – do wspierania i uzupełniania ich działań w następujących dziedzinach:  pogłębiania wiedzy oraz upowszechniania kultury i historii narodów europejskich, zachowania i ochrony dziedzictwa kulturowego o znaczeniu europejskim, niehandlowej wymiany kulturalnej, twórczości artystycznej i literackiej, włącznie z sektorem audiowizualnym”

Brzmi wspaniale? To jednak iluzja, bo pominięty został cel tego działania. Niestety, podobnie jak w przypadku polityki regionalnej, tak i w tym przypadku celem jest wymiana kulturowa prowadząca w efekcie końcowym do pełnego ujednolicenia kulturowego całej wspólnoty. Spodziewany efekt – całkowity zanik lokalnych kultur, “kultura” na znaleźć się wyłącznie w muzeach. Dlaczego? – bo kultura i pamięć narodowa według UE jest złem – wyjaśnia to następny punkt.

3. Kultura narodowa.

Tutaj zacytuję Alaina Finkielkrauta “Europa nie narodziła się w Auschwitz”, (Europa. Tygodnik idei” 2005, nr 67), fragment który mnie przeraża:

„(…) dziś znaczna część najbardziej przekonanych zwolenników Europy mówi, iż lud europejski może być stworzony wyłącznie przez autokrytykę pamięci narodowej. Że wszystkie narody muszą odrzucić swą przeszłość – ich zdaniem zresztą kryminalną – a odrzucenie własnej tożsamości będzie w pewnym sensie autoproklamacją zupełnie nowej europejskiej tożsamości” 

Zwracam uwagę na fragment “wszystkie narody muszą odrzucić swą przeszłość” – w istocie UE nie tylko nie jest zainteresowana lokalną kulturą czy historią ale wręcz przeciwnie – dąży do ich negacji w imię stworzenia “nowej kultury, nowej historii”.

Wnioski

Z powyższego wyłania się dość klarowny obraz – w UE prędzej czy później znikną lokalne tradycje, kultura czy nawet pojęcie narodu – ma być tylko “naród europejski”. Naturalną konsekwencją jest piętnowanie lokalnego patriotyzmu, przywiązania do swojego narodu, a najbardziej widoczne objawy mają miejsce w Polsce, Austrii i Węgrzech, coraz silniej zaznacza się ten negatywny wpływ UE również we Włoszech zaś Anglia zdecydowanie sprzeciwiła się również tym negatywnym tendencjom.

„Genealogiczny” apel Papieża Franciszka budzi mój szacunek dla jego głębokiego zrozumienia problemów globalnych jak i umiejętności wskazania prostej recepty. Odszukanie swoich korzeni to droga dostępna dla każdego, to wysłuchanie swoich rodziców, dziadków, zwrócenie uwagi na tradycję i historię. Coś oczywistego dla pasjonatów genealogii. To tak niewiele a może zmienić wszystko.

Jeżeli zainteresował Cię temat i chcesz poznać nie tylko kulturowe uwarunkowania UE to polecam lekturę (w 2 dziale jest mowa o tożsamości ponadnarodowej) https://iusnovum.lazarski.pl/fileadmin/user_upload/oficyna/Ius_Novum_4-16_18-Z.Rudnicki.pdf