Si艂a 偶ycia

480
blog

Si艂a 偶ycia. O trudnych chwilach w mi艂o艣ci – jak zrozumie膰 siebie, rodzic贸w, wsp贸艂ma艂偶onka, dzieci my艣l臋 cz臋sto, zw艂aszcza 偶e poszukiwanie przodk贸w nieustannie zwraca uwag臋 na moje usytuowanie w rodzinie oraz na relacje.聽Tym razem chc臋 podzieli膰 si臋 nie w艂asnymi s艂owami ale s艂owami Marcina Urbana, kt贸ry dobrze oddaje stan mojego ducha.

Czterdziestolatku!

Marzenia s膮 nieod艂膮czn膮 cz臋艣ci膮 naszego 偶ycia, a przemienianie marze艅 w rzeczywisto艣膰 jest jednym ze sposob贸w osi膮gania szcz臋艣cia. Dlatego nigdy nie jest za p贸藕no na samorealizacj臋, czyli na dzia艂anie tw贸rcze, poniewa偶 to przynosi najwi臋cej satysfakcji! S膮 te偶 marzenia o mi艂o艣ci. Wprawdzie mi艂o艣膰 to temat niezwykle szeroki, ale nas interesuje on w pewnym zaw臋偶eniu, mianowicie w odniesieniu do os贸b czterdziestokilkuletnich. W tym w艂a艣nie okresie 偶ycia nast臋puj膮 zjawiska o zupe艂nie dot膮d nieznanym, prze艂omowym charakterze. Co zatem prze艂omowego dzieje si臋 w sprawie mi艂o艣ci? Postaram si臋 to wyja艣ni膰. Prosz臋 jednak o wyrozumia艂o艣膰, bowiem si艂膮 rzeczy o sprawach najbardziej osobistych musz臋 m贸wi膰, uog贸lniaj膮c. Ale nie ma innej mo偶liwo艣ci… A zatem, je艣li dla potrzeb naszych rozwa偶a艅 zdefiniujemy mi艂o艣膰 jako g艂臋bokie uczucie zwi膮zane z gotowo艣ci膮 do najwy偶szych po艣wi臋ce艅 – to mo偶na powiedzie膰, 偶e mi艂o艣膰 偶ywimy w pierwszej kolejno艣ci do swoich dzieci, wsp贸艂ma艂偶onka i do swoich rodzic贸w. Oczywi艣cie m贸wi臋 o przypadku statystycznym i bardzo uproszczonym. Ale jak ju偶 wyja艣nia艂em wcze艣niej – nie mog臋 inaczej. C贸偶 zatem r贸偶ni mi艂o艣膰 czterdziestolatk贸w od mi艂o艣ci os贸b w innym wieku? Ot贸偶 bardzo wiele! 艢wiat uczuciowy czterdziestolatka zaczyna si臋 na jego oczach nagle… rozsypywa膰!

Zastan贸wmy si臋 najpierw nad przemian膮 mi艂o艣ci do swoich dzieci. Skoro zdefiniowali艣my mi艂o艣膰 jako gotowo艣膰 do po艣wi臋ce艅 – to nast臋puje nagle ca艂kowita zmiana. Przecie偶 dwadzie艣cia lat temu nasze dzieci by艂y tak bezradne, 偶e musieli艣my je karmi膰, przewija膰, k膮pa膰. Uczyli艣my je wszystkiego. T艂umaczyli艣my znaczenie ka偶dego s艂owa. M贸wili艣my im, 偶e je kochamy i w odpowiedzi s艂yszeli艣my, 偶e one te偶 nas kochaj膮. Chodzi艂y z nami trzymaj膮c nas mocno swoimi ma艂ymi r膮czkami. P贸藕niej pomagali艣my im w odrabianiu lekcji, chodzili艣my na wywiad贸wki. A one ros艂y, ros艂y, a偶… okaza艂o si臋, 偶e mo偶e nas jeszcze kochaj膮, ale ju偶 nam tego nie m贸wi膮. Z pewno艣ci膮 natomiast kochaj膮 te偶 kogo艣 ca艂kiem innego, i z pewno艣ci膮 m贸wi膮 mu o tym. A偶 w ko艅cu… odchodz膮 od nas. Wi臋c jak mamy sobie teraz radzi膰 z nasz膮 mi艂o艣ci膮? Przecie偶 po艣wi臋cili艣my jej dwadzie艣cia lat naszego 偶ycia… A teraz wszystko si臋 zmieni艂o…

A co z mi艂o艣ci膮 do rodzic贸w? Mi艂o艣膰 rodzic贸w do nas jest czym艣 najpewniejszym w 艣wiecie. I my j膮 odwzajemniamy. A偶 tu przychodzi czterdziestka i… niestety, zwykle w艂a艣nie wtedy – to, co by艂o najpewniejsze na 艣wiecie, odchodzi wraz ze 艣mierci膮 naszych rodzic贸w. Ju偶 nigdy nie us艂yszymy z ich ust zapewnienia, 偶e nas kochaj膮. Nasze 偶ycie zmienia si臋 nagle… Co艣 nieodwracalnie p臋k艂o… 呕e tak w艂a艣nie jest, wiem z ca艂膮 pewno艣ci膮, bo niedawno zmar艂a moja Mama. I to o tym w艂a艣nie m贸wi poni偶szy wiersz:

Przypowie艣膰

Chocia偶 na 艣wiecie 偶yj膮 dzi艣 miliardy ludzi
i ka偶dy z nich ma w艂asne smutki i rado艣ci,
ka偶dy w codziennym znoju poci si臋 i trudzi
i ka偶dy szcz臋艣cia szuka do p贸藕nej staro艣ci,

chocia偶 mo偶e si臋 zdawa膰, 偶e to 偶adna strata
gdy z miliard贸w ub臋dzie jeden zwyk艂y cz艂owiek,
bo nie wp艂ynie bynajmniej na histori臋 艣wiata
fakt, 偶e kto艣 tego ranka nie otworzy艂 powiek…

A jednak… Gdy umiera kto艣 naprawd臋 bliski
i zabiera ze sob膮 sw膮 dobro膰 i mi艂o艣膰
wtedy fakt ten dowiedzie dooko艂a wszystkim
偶e… potem nic ju偶 nie jest tak – jak przedtem by艂o!

No w艂a艣nie! Potem… ju偶 nie b臋dzie tak jak dotychczas. 艢wiat naszych uczu膰, 艣wiat mi艂o艣ci zwi膮zany z naszymi dzie膰mi i naszymi rodzicami ulega zawaleniu. Jak偶e 艂atwo dochodzi wtedy do tego, 偶e pod wp艂ywem tych wstrz膮s贸w emocjonalnych zostaje os艂abiony trzeci nasz zwi膮zek uczuciowy – mi艂o艣膰 w ramach ma艂偶e艅stwa. Bo czy偶 wybuch bomby, kt贸ra burzy dwa pi臋tra budynku, nie spowoduje te偶 zniszcze艅 w nast臋pnej kondygnacji?

Szanowny Czterdziestolatku!

Niewykluczone, 偶e prze偶ywasz w艂a艣nie co艣 podobnego. Warto wi臋c jeszcze raz podkre艣li膰 t臋 w艂a艣nie my艣l, 偶e cz臋sto problemy w ma艂偶e艅stwie nie wynikaj膮 z niczyjej winy. Naprawd臋! Ani 偶ona, ani m膮偶 nie zawinili. Win臋 ponosi w ca艂o艣ci wstrz膮s emocjonalny, wynikaj膮cy ze zmian w waszym 偶yciu. Wi臋c trzeba do tej sytuacji podej艣膰 z rozwag膮 i spokojem. Nie nale偶y wyci膮ga膰 zbyt pochopnych wniosk贸w. Trzeba spokojnie rozwa偶y膰, czy ta trzecia, naruszona przez wybuch bomby, kondygnacja zagra偶a 偶yciu do tego stopnia, 偶e konieczne jest jej wyburzenie, czy mo偶e jednak nada si臋 do zamieszkania po odpowiednim remoncie? Na zako艅czenie proponuj臋 wiersz pod tytu艂em „Piosenka z dedykacj膮”. A dla kogo jest ta dedykacja? Prosz臋 si臋 samemu domy艣li膰. Wydaje mi si臋, 偶e nie b臋dzie to bardzo trudne zadanie.

Piosenka z dedykacj膮

Wok贸艂 trwa monotonna, straszna 偶ycia proza…
Przera偶a ostrzegawcza, z艂owroga diagnoza,
偶e serca nam stwardniej膮 – bior膮c wz贸r z kamieni
je艣li si臋 proza 偶ycia – w… poezj臋 nie zmieni.

Pytasz! Sk膮d ta poezja, i o co tu chodzi?
M贸wisz: Nie ka偶dy przecie偶 poet膮 si臋 rodzi…
Jednak pomy艣l: Poezja, to ta w 偶yciu chwila
gdy w spadaj膮cym li艣ciu dostrzegasz… motyla

lub kiedy twarz ksi臋偶yca na sklepieniu nieba
wyra藕nie do nas… mruga! Poezji nam trzeba
by s艂ysze膰 艣piew… strumyka i wiatru… wo艂anie.
Dzi臋ki niej zwyk艂y wr贸bel… s艂owikiem si臋 stanie!

A najwi臋cej poezji maj膮 偶ycia mgnienia
kiedy jeste艣my razem… My艣l si臋 w wiersz przemienia.
Wtedy ciep艂em stopiona proza 偶ycia… mi臋knie
a twoje czu艂e s艂owa brzmi膮 naprawd臋 pi臋knie.

I tylko dla nas dudni serc dw贸ch rytm jednaki,
i tylko dla nas gesty – to wyra藕ne znaki,
tylko dla nas jak okrzyk brzmi ciche westchnienie
tylko nas wzrusza b艂ahe z pozoru zdarzenie…

Dni wsp贸lne – to kolejne zrymowane zwrotki:
czasem rym jest pikantny, innym razem s艂odki
lub pe艂en czu艂ych spojrze艅, co si臋 zrymowa艂y;
a gdy los nas rozdziela – powstaje wiersz bia艂y…

Niekiedy rym tworzymy wykrzyknik贸w pe艂ny
na cztery r臋ce forte! Lecz zwykle kolejny 艂agodzi
艣wie偶e rany czu艂ym ciep艂em d艂oni
i wszelkie czarne chmury daleko odgoni.

Tak dzie艅 po dniu powstaje nasz wsp贸lny poemat.
Cho膰 ma r贸偶ne fragmenty, to wiod膮cy temat
nadaje sens prawdziwy s艂owom: my, nas, nami…
艂zy smutku i rado艣ci w tek艣cie s膮… kropkami.

I to w艂a艣nie jest… szcz臋艣cie. To poezja 偶ycia.
Wsp贸lnie dokonali艣my wielkiego odkrycia:
Los nam 偶ycie zrymowa艂 – niechaj wi臋c tak b臋dzie
偶e ty za mn膮, ja z tob膮 – na zawsze… na wsz臋dzie…

Czy uda艂o si臋 domy艣li膰 dla kogo jest ta dedykacja? My艣l臋, 偶e tak. 呕yjemy po to, aby zaznawa膰 szcz臋艣cia. I dlatego 偶ycz臋 wszystkim umiej臋tno艣ci podejmowania przemy艣lanych decyzji. Nie dajmy nigdy ponosi膰 si臋 emocjom. Nie leczmy objaw贸w chor贸b, lecz starajmy si臋 zrozumie膰, gdzie le偶膮 ich przyczyny.

Marcin Urban