Dzieci niczyje

poezja pieni膮偶ek

W ogromnych metropoliach
po艣r贸d t艂um贸w ludzi
Jak na wysypisku
pe艂nym starych 艣mieci
Snuj膮 si臋 bokami
cz臋sto wystraszone
Porzucone przez wszystkich,
opuszczone dzieci.

Biedne, brudne i g艂odne
zaniedbane przez 偶ycie
Nie wiedz膮ce czy gdzie艣 tam
rodzina ich 偶yje
Codziennie wynurzaj膮 si臋
z nor swych na ulice
Opuszczone przez bliskich
te dzieci niczyje.

Z Dom贸w Dziecka i z rodzin
z poza marginesu
Bez wiedzy i nauki,
cz臋sto nie ochrzczone
呕yj膮 mi臋dzy nami
w ka偶dej okolicy
Nikomu nic nie winne,
dzieci opuszczone.

Bez u艣miechu na ustach
na dzieci臋cych swych twarzach
W dziurawym przyodziewku
nie ze swojej winy
W艂贸cz膮 si臋 do p贸藕nych
godzin prawie nocnych
Przez nas opuszczone,
dzieci bez rodziny

Rozejrzyjmy si臋 wko艂o
w mie艣cie gdzie 偶yjemy
Czy w naszym 艣rodowisku
i w naszej okolicy
Nie przebywaj膮 czasem
niewinne w swym dzieci艅stwie
Porzucone przez wszystkich
biedne dzieci ulicy.

We藕my je i przytulmy
i ogrzejmy swym cia艂em
Ka偶demu z nich na pewno
rado艣膰 w oczach za艣wieci
Gdy wielu tak post膮pi
m膮drych ludzi na 艣wiecie
To znikn膮 z ulic smutne,
porzucone dzieci.