„Moja 4x prababka zmarła w 1823 jako żebraczka. Była wdową. Jej syn był młynarzem, więc myślę, że powodziło mu się nie najgorzej. To on ją pochował. Ciekawa jestem co sprawiło, że tak się potoczyły jej losy, że musiała żebrać a syn miał się dobrze. Jak to przeczytałam to się załamałam.”
To jeden z wpisów w Internecie który przykuł moją uwagę swoim ostatnim zdaniem. Czy zapis o żebraczce jest powodem do załamania? Oto mój komentarz.
Generalnie brakuje szerszego kontekstu aby odpowiedzieć precyzyjnie. Czy syn był młynarzem-właścicielem młyna czy tylko pracował jako młynarz? Czy młyn odziedziczył po rodzicach/matce? Czeladnik lub dzierżawca młyna nie był osobą majętną. Czy miał swoje gospodarstwo z ziemią (miał swoje zwierzęta i uprawiał pole) czy też żył tylko z młyna lub pracy w młynie? Nie mając własnej ziemi był skazany na koniunkturę rolną, nie miał możliwości przeżycia bez świadczenia usług młynarskich. Młynarze często byli dzierżawcami, musieli płacić czynsze, podatki i utrzymywać urządzenia; w trudnych latach (np. po nieurodzaju lub po zniszczeniach wojennych) mogli sami ledwo wiązać koniec z końcem. Czy mieszkała z synem czy osobno? Czy była bezdomna, czy w okolicy był przytułek? Ile lat miała w chwili zgonu? Być może była chora – demencja, Alzheimer i tak włóczyła się po okolicy… na te choroby nie ma lekarstwa. Na niektóre z tych pytań można byłoby znaleźć odpowiedź przeglądajac akty, w których są zapisywane numery domów w których mieszkały osoby których te akty dotyczyły. Na tej podstawie można byłoby sprawdzić, czy matka mieszkała z synem czy osobno. W omawianym wpisie internetowym brakuje informacji o wieku, która w akcie była podana, ale jej nie znamy. To utrudnia ocenę sytuacji.
Rok 1823 to okres po wojnach napoleońskich i wielkim przemarszu jego wojsk (w obie strony). 1812–1814 – klęski wojenne i nieurodzaje (szczególnie w 1813 r. z powodu przemarszów armii). 1816–1817 – tzw. „rok bez lata” (po erupcji wulkanu Tambora w 1815 r.) – przyniósł globalny nieurodzaj, chłody i głód, również w Polsce. W 1816–1817 wielu chłopów i biedoty miejskiej straciło wszystko. 1821–1822 – wystepowały lokalne nieurodzaje w niektórych regionach Królestwa Polskiego (np. Mazowsze, Kielecczyzna, Podlasie). Tak więc w 1823 roku ludzie nadal żyli w cieniu tych wcześniejszych kryzysów. Starsze pokolenie, jak ta „żebraczka”, mogło już nigdy się z nich nie podnieść.
To, że syn ją pochował, świadczy o zachowaniu więzi rodzinnych – więc raczej nie była porzucona. Ale wpis „żebraczka” pokazuje, że zmarła jako osoba biedna, nie posiadająca własnego majątku czy domu – zapewne utrzymywana z litości, a nie z własnej pracy. Nawet gdyby faktycznie nie żebrała, to ksiądz nie wpisałby „bez zajęcia” – to określenie używano raczej wobec osób z wyższych warstw (np. wdów po urzędnikach, obywatelach). Dla ludu wiejskiego czy biedoty – używano słów konkretnych: „parobek”, „komornik”, „służąca”, „żebraczka”. Ubogi słownik nie pozwalał oddać w pełni faktycznej sytuacji.
Kobiety starsze, samotne, wdowy bez majątku stanowiły znaczną część żebraków. Zapisy „żebrak” są nieliczne, notomiast „żebraczka” częste. Stan ten dotyczył w większości starszych kobiet.
Żebraczka zmarła w 1823 roku mogła być:
- ofiarą wcześniejszych nieurodzajów (1816–1817),
- wdową po czasach wojen napoleońskich,
- osobą, która nie odzyskała stabilności po utracie swojego gospodarstwa,
- starą kobietą, która nie miała już sił na pracę, być może chorą a żyła dzięki litości i datkom.
Jej syn-młynarz mógł mieć ograniczone możliwości – być dzierżawcą lub sam walczyć z biedą. Wpis „żebraczka” w 1823 roku był całkowicie zgodny z realiami społecznymi. Wydaje się, że gdyby zapisano „chodziła po prośbie” (bo tak właśnie w potocznym języku mawiano) zamiast „żebrała” to wywołałoby to naszą słabszą reakcję. Tutaj mamy jednak przypadek zapisu formalnego, zapisu w księdze zgonów. Warto potraktować ten zapis tak samo, czyli urzędowo – bez emocji. Na ten moment nie znamy okoliczności życia i śmierci wspomnianej kobiety, nie mamy podstaw do współczucia – wszak syn zachował więź, pogrzebał ją. Nie wiemy też czy przypadkiem nie chodziła po prośbie aby zdobyć trochę grosza np. na ofiarę w kościele, na wypominki czy na mszę za swoich zmarłych i bliskich. Być może jedzenia jej nie brakowało, na odległy targ nie mogła dojść aby sprzedać posiadane płody rolne a potrzebowała trochę gotówki… Może to właśnie ona wspierała uzyskaną jałmużną inne osoby?
Zapis „zebraczka” bardziej zbliża nasze myśli do takiej osoby niż jakikolwiek inny zapis. W sumie to szczęście że ktoś mógł napotkać taki zapis 😉