Przemysł naftowy – część 3 – 150-lecie

321

150-lecie Przemysłu Naftowego – Lampa naftowa

W 2003 r. Narodowy Bank Polski emitował monety gruntujące Rodaków w przekonaniu o znaczącym wydarzeniu jakie miało miejsce 31.07.1853 we Lwowie. Emisja ta nawiązuje tematycznie do 150–lecia narodzin przemysłu naftowego i gazowniczego uwidaczniając portret jego twórcy na tle rozbudowanej instalacji rafineryjnej oraz modelu lampy naftowej, symbolu wydarzenia z połowy XIX stulecia. Jest to nie jedyny przypadek sugerujący iż dzień 31 lipiec był dniem zasługującym na stałe miejsce w historii światowego bądź polskiego rozwoju przemysłu naftowego. Informacje nawiązujące do symbolicznej daty możemy znaleźć nie tylko w prasie ale także w polskich encyklopediach, wydawnictwach okolicznościowych i fachowych, informacjach turystycznych, w podręcznikach szkolnych a nawet w postaci uchwał … Nasuwa się zatem pytanie cóż takiego wydarzyło się w przywoływanym tak często dniu, dniu pretendującym do rangi o znaczeniu międzynarodowym?

Odbrązowienie historii z naleciałości czasowych i pobożnych dążeń wielu autorów wymaga sięgnięcia do danych źródłowych i odpowiedzi na elementarne pytania uszeregowane na płaszczyźnie wydarzeń światowych w zakresie tworzenia systemów oświetlenia w oparciu o paliwa z grupy paliw węglowodorowych. Przywykliśmy do wydarzeń galicyjskich jako do założeń wokół których przypadki światowe nie miały znaczenia, albo ich nie było. Skupmy więc uwagę na twórczości światowej aby w jej świetle ukazać epizod związany z lwowskim oświetleniem szpitala w ostatni dzień lipca 1853 roku.

W 1782 roku szwajcarski fizyk, pracujący we Francji Aime Argand skonstruował i opatentował, dwa lata później w Paryżu palnik, który zwiększał 10-krotnie siłę światła w stosunku do dotychczas stosowanych palników. Palnik ten zastosował w lampach olejnych opierających swe działanie na ciężkich olejach roślinnych wprowadzając równocześnie kominek szklany umożliwiający systematyczną, ciągłą wymianę gazów. Rozwiązanie to polegało na dostarczeniu powietrza do wnętrza płomienia i otoczenie płomienia powietrzem z zewnątrz. Kominek zaś dawał możliwość większego ciągu: doprowadzenia powietrza do płomienia i szybszego odprowadzenia spalin. Nierozwiązanym problemem pozostawało dostarczenie paliwa do płomienia. Temat ten był rozpracowywany przez okres pierwszego półwiecza XIX stulecia aż do czasu zastosowania paliw węglowodorowych o własnościach pełzających. W okresie tym stosowano powszechnie trzy rodzaje lamp olejnych:

– dostarczanie paliwa do płomienia na zasadzie naczyń połączonych (H. Bordier-Marcet, 1804)
– z mechanizmem zegarowym i dwutłokową pompką (H. Carcel, 1780),
– z mechanizmem moderatorowym, czyli tłokowym napędzanym sprężyną (Franchot, 1836)

Lampy te świeciły jasno, były absolutnie bezpieczne w użyciu lecz były drogie z uwagi na skomplikowaną budowę i piękne, bardzo staranne wykonanie. Mechanizmy napędowe, szczególnie zegarowe jako urządzenia precyzyjne bywały zawodne i wymagały częstych napraw. Zastosowanie palnika Arganda jak też kominka oddało nieopisane zasługi w dziedzinie oświetlenia, a doskonalone rozwiązania stosowane były przez cały okres używalności lamp na paliwa ciekłe w tym także lamp naftowych.

Palnik, to urządzenie służące do oświetlenia paliwem ciekłym lub gazowym bezpośrednio stykające się z płomieniem i ułatwiające spalanie paliwa. Często bywa nazywany sercem lampy.

Proste urządzenia oświetleniowe nie posiadające palnika są prymitywnymi kagankami pozbawionymi właściwego spalania paliw, możliwości właściwego doboru mieszanki paliwowo – powietrznej a tym samym regulacji jasności świecenia. Do tego typu prymitywnych kaganków należy tzw. lampa łukasiewiczowska, a raczej jej model. Model tej lampy pochodzi z lat powojennych i najprawdopodobniej został stworzony jako symbol powstania przemysłu naftowego, przemysłu który w konsekwencji swojego rozwoju dał pracę kilku pokoleniom zacofanej gospodarczo Galicji.

Znany model jest dowolną interpretacją nieznanego bliżej autora i ma na celu ukazanie zasady działania lampy naftowej w oparciu o higroskopijne własności nafty. Jednocześnie nawiązuje do symboliki pionierskiej działalności osób o zabarwieniu historyczno-narodowościowym w rozdartej zaborami, nieistniejącej Ojczyźnie.

W historii oświetlenia nie zachował się oryginał rzekomego wynalazku. Brak jest nawet szczegółowych, wiarygodnych opisów. Te, które istnieją w literaturze w sposób zdecydowany zaprzeczają jej użycia podczas operacji szpitalnej. Dlaczego? Otóż, w omawianym okresie w połowie XIX wieku w użyciu były wspomniane wyżej lampy olejne, dobrze świecące i całkowicie bezpieczne. Zasadnicze oświetlenie stanowiły świece woskowe. Zaczęto także wprowadzać do oświetlenia mineralne oleje oświetleniowe pod różnymi nazwami. Wiemy z opisów literackich, że lampa naftowa przez długi czas torowała sobie drogę do wielkopańskich salonów, że była niebezpieczna w użyciu, że była wybuchowa, wydawała kopeć i swąd który powodował rozmaite dolegliwości oraz, że wg znanego nam modelu nie posiadała palnika, czyli nie można było regulować jasności płomienia a co za tym idzie rozjaśniać światło z czasem wypalania się knota; jej przygasania. Jest jeszcze jeden element, który zwykle bywa pomijany przy analizie jej pierwszego zapalenia w szpitalu lwowskim, element najważniejszy. Pracownik apteki lwowskiej mgr farmacji Jan Zeh złożył w wiedeńskim urzędzie wniosek o przyznanie mu przywileju pierwszeństwa na przetwarzanie ropy naftowej. Wniosek datowany jest na 27 maj 1853 rok i dostępny jest do wglądu w Bibliotece Urzędu Patentowego w Wiedniu. Wydaje się być stosownym aby wydarzenie lipcowe, jeśli takie miało miejsce, przypisać prawemu twórcy albo datę tę uznać za iluzoryczną.

W celu eliminacji wszelkich spekulacji dotyczących patentów galicyjskich informuję iż wiedeński urząd patentowy powstał w 1899 r. i w tymże roku wydano austriacki patent z numerem 1. Przywilej pierwszeństwa Jan Zeh otrzymał indywidualnie dnia 2.XII.1853 z ważnością na 2 lata, przedłużony następnie o 4 lata. Prawne możliwości przetwarzania ropy naftowej w Galicji powstały po wygaśnięciu zezwolenia J. Zeha tj. po 2.XII. 1859r. W oparciu o istniejącą dokumentację możemy stwierdzić iż pierwszą w Galicji osobą prawnie używającą destylatu ropy naftowej był Jan Zeh. W tym miejscu chciałbym podkreślić działalność innego galicyjskiego pioniera, pracownika salin drohobyckich, który już w 1810 – 1817 roku zajmował się destylacją ropy naftowej oświetlając okoliczne miejscowości, instytucje i budynki destylatami przez siebie wytwarzanymi. Był to Józef Hecker. Nie mamy bliższych wiadomości n/t rodzaju i wyglądu aparatów oświetleniowych stosowanych przez Heckera, poza jego wzmianką w pierwszym galicyjskim memoriale naftowym. Ich stosowanie jest pomijane milczeniem z systematycznym ukazywaniem iluzorycznego wynalazku. W lwowskiej aptece Jan Zeh pracował 5 lat wcześniej niż przybyły tam końcem 1852 r. lub początkiem 1853 r. Ignacy Łukasiewicz. Jego bardzo krótki pobyt we Lwowie, możemy założyć, ze przebywał tam ok. jednego roku, praktycznie nie mógł skutkować wynalazkami z innej dziedziny niż jego profesja, ponieważ nafciarstwo objęte było działalnością starszego kolegi. Do prac nafciarskich trzeba było posiadać specjalne pomieszczenia usytuowane poza apteką i przyrządy, pewnie też akceptację właściciela apteki, również zgodę administracji. Czy nowo przybyły stażysta mógł spełniać wymogi przeprowadzania niebezpiecznych prac? Eksperymentować z niebezpiecznymi materiałami? Gdzie i za co kupować oraz gromadzić niebezpieczny surowieć? Nieznane też są jego motywy opuszczenia Lwowa w 1853 r. Jako „wynalazca i twórca” powinien tam cieszyć się sławą i uznaniem. Tymczasem wyjeżdżając ze stolicy Galicji do prowincjonalnego galicyjskiego miasteczka skazał się na niedostatek i tułaczkę. J. Zeh znał panujące w okolicach Lwowa stosunki naftowe i zapewne historię stosowania destylatów w oświetleniu, bowiem wg nadradcy górniczego E. Windakiewicza w okolicach Borysławia już w 1840 roku było 75 czynnych kopanek z rocznym wydobyciem ropy ok.24 T. Ten fakt jest wymieniany także przez niemieckich profesorów K. Englera i H. Höfera w „Das Erdöl”. Znał także doskonale niedawne wydarzenia związane z oświetleniem jego miasta, w którym żył i pracował. Jan Zeh działając w porozumieniu z wykonawcą oświetlenia olejnego centralnych placów miasta Lwowa, który instalacje tę wykonał w 1846 r. na zlecenie ówczesnego gubernatora arcyksięcia Ferdynanda d`Est, przystosowywał za wskazaniem J. Zeha, sprowadzane z Zachodniej Europy lampy do nowego paliwa. Przeróbki polegały na upraszczaniu budowy lamp olejnych przez:

– usunięcie zbędnych urządzeń podających ciężkie paliwo do palnika
– zastąpieniu palnika olejnego Arganda prymitywnym palnikiem z możliwością regulacji wysunięcia knota
– usytuowaniu palnika bezpośrednio na zbiorniku paliwa.
– wykorzystaniu własności pełzających nowego paliwa czyli nafty

Jak wyżej wspomniałem, zadanie to realizował lwowski rzemieślnik, Adam Bratkowski, który doświadczenie przy wykonawstwie lamp zdobywał pracując w Szwajcarii, Niemczech i Francji w tamtejszych zakładach brązowniczych i zegarmistrzowskich. Zasadniczy spór o uznanie wynalazku lampy naftowej rozpoczął się już w okresie międzywojnia w latach 30-tych. W trakcie projektowania pomnika I. Łukasiewicza w Krośnie, projektant przedłożył do akceptacji wersję pomnika z lampą naftową ustawioną obok postaci na aptekarskiej ladzie. Za sprawą komitetu budowy pomnika, wersja ta została odrzucona. Spór został rozstrzygnięty prawnie w Krakowie i wybudowano pomnik bez lampy naftowej. W okresie późniejszym, dzięki nadgorliwości niektórych decydentów, lampa świeciła w ręku lwowskiego praktykanta aptekarskiego, dezawuując w ten sposób myśl przewodnią komitetu budowy oraz myśl twórczą projektanta J. Raszki wg których wyciągnięta dłoń wskazywała bogactwo ukryte w krośnieńskiej ziemi. Niewątpliwie, za niepodważalny sukces I. Łukasiewicza należy uznać tworzenie regionalnych zrębów rafinacji ropy naftowej poprzez budowę destylarni w Polance oraz w Chorkówce w 1865 r. jak również jego udział w spółce naftowej razem z T. Trzecieskim i K. Klobassą w 1861 r. Zaznaczyć koniecznie trzeba równoległą działalność na niwie naftowej innych osób w okolicach Gorlic i wspomnianą wyżej w Galicji Wschodniej eliminując przy tym określenia: wynalazca, pierwszy, twórca itp. Zauważyć należy zachodzące, a przywołane tu przypadki jako działania na terenie państwa zaborczego, bowiem Polski nie było na mapach świata. Aspekt ten nie pozwala mówić o powstaniu polskiego przemysłu w całym tego słowa znaczeniu. Pełna nazwa państwa, na terenie którego powstawał przemysł naftowy to Monarchia Austro-Węgierska której nadrzędnym celem stała się germanizacja z obowiązkowym językiem niemieckim w szkołach i urzędach, policyjny system centralistycznego sprawowania władzy oraz planowe zatarcie śladów polskości.(?) Dopiero uzyskanie autonomii Galicji w 1867 r. rozluźniło nieco szyki sztywnego garnituru zaborcy. Przypadek rzekomego wynalazku lampy przez polskiego farmaceutę należy oceniać przez pryzmat dokonań w świetle światowego postępu techniki oświetleniowej na bazie nie koniecznie rozwoju przemysłu naftowego lecz na podstawie zapotrzebowania szybko rozwijającej się techniki XIX wieku w tym destylatów otrzymywanych z innych niż ropa naftowa minerałów, np. z węgla. Szczególne zapotrzebowanie na nowoczesne źródła światła przejawiały się w nawigacji morskiej, gdzie szybko rozszerzający się transport morski wymagał zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa wielu użytkownikom szlaków morskich; także transportowanym drogocennym towarom. Tu, wskażę przykłady kilku tylko, mało nam znanych światowych wydarzeń związanych z powstawaniem nowej dziedziny, aby na płaszczyźnie porównań uznać je lub odrzucić wydając w ten sposób obiektywny osąd na temat pierwszeństwa lipcowego wydarzenia.

– 1827 r. M. Faraday szczegółowo opisał sposób destylacji ropy naftowej
– 1845 r. prof. N. Walter opracował nomenklaturę związków nieogranicznych
– 1846 r. A. Gesner użył oleju węglowego, księżycowego, kerosene do oświetlenia
– 1850 r. dr. J. Young opatentował w Anglii, a w 1852 w USA kerosene – naftę
– 1851 r. w Bathgate k/Edynburga dr J. Young uruchomił I w świecie rafinerię
– 1859 r. odwiercenie w USA I szybu naftowego z produkcją 12 T/ 24 h

Produkty oświetleniowe otrzymywane w wyniku destylacji ropy naftowej lub węgla użytkowane były pod rozmaitymi nazwami. W/w kerosne w j. polskim znaczy nafta, ale był też olej księżycowy /lunar oil/, olej węglowy /coal oil/, pittoil, pinolina /od miejscowości Pittsburg,Pithole/ itp. Wszystkie te węglowodory posiadały zbliżone własności i paliły się w lampach jasnym płomieniem bez użycia urządzeń wspomagających transport paliwa do płomienia. Stąd też powstały luki umożliwiające ich wypełnianie przez dowolne i zniekształcane uzupełnienia mające na celu wykazanie światowego prymatu polskiej myśli technicznej w wydaniu jednej osoby o nieprofesjonalnym przygotowaniu naukowym. Wymienione nazwy to tylko niektóre z używanych w oświetleniu cieczy. Płyny te, niezależnie od używanych nazw powstały w procesie destylacji i posiadały własności pełzające. Ich skład chemiczny porównywalny był z produktem kerosene /nafta/ i należał do grupy węglowodorów dobrze spalanych w aparatach oświetleniowych. Jednoznacznie należy podkreślić, że lampy spalające oleje mineralne jak coaloil, lub lunar oil, pittoil bądź oleje o zbliżonej nazwie nie różniły się w budowie od powszechnie nam znanej lampy naftowej.

Reasumując, nie możemy jednoznacznie wskazać w oparciu o jakiekolwiek dokumenty iż w dniu 31 lipca 1853 r. oświetlano lampami naftowymi szpital lwowski umożliwiając w ten sposób przeprowadzenie operacji chirurgicznej, że lampy te były dziełem wynalazku I. Łukasiewicza oraz że były to pierwsze w świecie lampy naftowe. Możemy skonstatować, że są to informacje umowne o znaczeniu symbolicznym nie mające bezpośredniego związku z rzeczywistym i twórczym dziełem pod nazwą uwydatnioną na rewersie monet. Na podstawie znanych mi faktów pierwsze informacje o wzmiankowanym wydarzeniu pojawiły się w prasie polskiej w obrębie lat 30-tych XX wieku przy okazji rozgorzałej dyskusji o planowanej budowie pomnika współtwórcy przemysłu naftowego w Galicji. Jak wyżej wspomniałem zwyciężyła wersja pomnika bez lampy ale, jak widać, spór trwa po dzień dzisiejszy. Jest on tym smutniejszy gdyż odbywa się na płaszczyźnie pozbawionej wszelkich dowodów. Odbywa się w trosce o usilne poszukiwanie polskiej dominacji w prymacie historii nafty, gdyż na przestrzeni czasu został on wyraźnie podbudowany przede wszystkim ilością głoszonych haseł upiększanych myślą humanitarną i dobroczynną, wielokrotnie modyfikowany i podawany społeczeństwu na tacy niezaprzeczalnej prawdy.

Kwestia lamp w szpitalu OO Pijarów we Lwowie długo jeszcze będzie stanowić przyczynek do naszych ojczystych zmagań z rzeczywistością. Jednakże na podstawie ukazanych wyżej dokonań, punkt wiarygodności należy nieco przesunąć i rozszerzyć na inne osoby, zgodnie z uwagą urodzonego w Łańcucie Jana Zeha:

„Jedni z cudzej korzystając pracy, dorabiają się fortuny; inni zaś pomimo pracy mozolnej, na każdym kroku walczyć muszą z rozlicznymi przeciwnościami w tym życiu”.

Dodam jeszcze, że w swej jedynej relacji pisemnej „Pierwsze objawy przemysłu naftowego w Galicji” jej autor J. Zeh jednoznacznie wskazał na oświetlanie wielu obiektów w tym również lwowskiego szpitala (ale nie podczas operacji) lampami konstrukcji A. Bratkowskiego. Międzywojenna prasa polska skrzętnie pomijała te informacje, drukując wywiad w okrojonym tekście. Również współcześnie trudno jest zetknąć się z całościową, bez skrótów, relacją J. Zeha. Wydarzenia mające charakter tematycznie bezpośrednio związane z powstaniem polskiego przemysłu naftowego rozpatrywać należałoby na płaszczyźnie wydarzeń po 1918 roku, czyli po odzyskaniu Niepodległości, bądź też jasno wskazując na korzenie sięgające państwa zaborczego, czyli Monarchii Austro-Węgierskiej lub też w przekonaniu, że to właśnie przemysł ten tworzyli Polacy na ziemiach polskich będących we władaniu zaborcy. Istotę zagadnienia winny stanowić okoliczności zasadnicze jak odkrycie złóż, wiercenia, czy przemysłowa działalność rafinerii.