Jan Cieński – Tajny Biskup ze Złoczowa herbu Pomian

Po koniec grudnia mija 25 rocznica śmierci Tajnego Biskupa ze Złoczowa, w lipcu zaś 2017 r. minęła 50 rocznica jego konsekracji na biskupa tego wybitnego kapłana, którego los związany był nierozerwalnie z Kresami.

Tajny Biskup ze Złoczowa herbu Pomian

Ks. biskup Jan Cieński zmarł w 1992 r. w wieku 87 lat w Złoczowie, na Ukrainie. Pogrzeb odbył się w mieście, w którym zmarły pełnił posługę duszpasterską przez 54 lata. Uczestniczyło w nim ponad 40 kapłanów z archidiecezji lwowskiej i diecezji kamieńskiej, a także, kilkunastu kapłanów obrządku greckokatolickiego i wyznania prawosławnego. Żałobnej liturgii przewodniczył metropolita lwowski abp Marian Jaworski, koncelebransami mszy św. byli: biskup żytomierski Jan Purwiński, biskup kamieniecko-podolski Jan Olszański i biskupi sufragani ze Lwowa: Rafał Kiernicki i Marian Trofimiak. Oraz kilkutysięczny tłum okolicznych mieszkańców, żegnający swojego kapłana. Atmosferę żalu pogłębiało jeszcze dodatkowo stanowcze przemilczanie przez ks. arcybiskupa tego, że zmarły był, jak to ujawniono zaraz po jego śmierci – biskupem, głową lwowskiego Kościoła. Z trumny na polecenie księdza metropolity usunięto infułę ofiarowaną przez biskupa przemyskiego. W liturgii egzekwii nie wspominano również o jego godności, chociaż – uczestniczący w niej duchowni obrządku greko-katolickiego modlili się za – zmarłego brata biskupa.

jan cienski

Kresowiak

Ks. Jan Cieński pochodził ze znanego na Kresach rodu, był wnukiem fundatora Muzeum Przyrodniczego we Lwowie Włodzimierza Dzieduszyckiego, z którego córką Marią ożenił się Tadeusz Cieński, polityk, poseł na Sejm galicyjski, działacz społeczny, który był nawet za działalność polityczną internowany przez Austriaków w Gminden, a następnie w obozie w Bozen. Późniejszy senator II RP., ojciec ks. Jana był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego we Lwowie, podczas pamiętnych walk o to miasto w 1918 roku. Zmarł w 1925 roku. Został w drodze wyjątku pochowany na Cmentarzu Orląt Lwowskich w kwaterze dowódców wojskowych, poległych podczas walk z Ukraińcami. Brat Ks. Jana – również ksiądz Włodzimierz Cieński był kapelanem II Korpusu Gen. Andersa.

Duchownymi byli również i inni jego bracia cioteczni. Jerzy Czartoryski, Paweł Dzieduszycki, a także wyniesieni na ołtarze przez Ojca Św. Jana Pawła II w 1999 r. błogosławieni księża męczennicy: rozstrzelany podczas Powstania Warszawskiego wraz z rannymi, którymi się opiekował dominikanin – o. Michał Czartoryski i zamordowany w Oświęcimiu – ks. Włodzimierz Szembek. Czas pokaże czy do grona sług bożych nie zostanie również zaliczony ks. biskup Jan Cieński. Co raz bowiem liczniej, przybywa świadków i pojawia się świadectw Jego heroicznych cnót.

Powołanie do stanu kapłańskiego spłynęło na niego stosunkowo późno. Wcześniej, jak przystało na potomka rodziny ziemiańskiej Jan Cieński ukończył Akademię Rolniczą w Dublanach, po niej szkołę oficerską potem zapisał się na prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie.

jan cienski

Jednak głos Boga był silniejszy: 26 czerwca 1938 r. po odbyciu pięcioletnich studiów w seminarium, 33-letni Jan Cieński otrzymał we Lwowie z rąk Arcybiskupa-Metropolity lwowskiego ks. Bolesława Twardowskiego święcenia kapłańskie.

Moi rodzice dobrze Go znali, często bowiem przyjeżdżał do Pieniak, majątku położonego nad Seretem, w którym się urodził, a który był wtedy w posiadaniu brata księdza – Stanisława.

jan cienski

W administracji gospodarstwa pracował mój ojciec, mama natomiast kierowała tamtejszą szkołą powszechną. W wyniku nasilenia się aktów ukraińskiego terroru moi rodzice schronili się w Złoczowie. Tam zbliżyli się jeszcze bardziej do ks. Jana Cieńskiego,
który był z początku wikarym, a później został proboszczem tamtejszej parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia N. Marii Panny i któremu przyszło realizować zadania wyznaczone przez Boga w czasach szczególnie trudnych.

jan cienski

Wojna

Czas Apokalipsy, który wtedy nastąpił wypełniony był niewyobrażalnym okrucieństwem!, eksterminacją ludności polskiej, żydowskiej której dopuszczały się dwa totalitaryzmy – bolszewicki, hitlerowski, oraz zbrodniami ludobójstwa popełnianego przez nacjonalistów ukraińskich. Obecność tego, okazującego niespotykany hart i bezgraniczne poświęcenie Kapłana w miejscach i czasie kiedy był najbardziej potrzebny, poświadczają liczni świadkowie i autorzy wspomnień z tamtego okresu.

Sowieci po wybuchu wojny z Niemcami, a przed ucieczką ze Złoczowa, wymordowali wszystkich więźniów, znajdujących się w tym czasie w zamku złoczowskim. Skoro Niemcy zajęli Złoczów, spędzili miejscowych Żydów i kazali im rozkopać świeże jeszcze masowe groby, znajdujące się na dziedzińcu zamkowym, w których leżeli pomordowani. Ks. Cieński został tam wówczas wezwany, by odprawić modły nad wydobytymi z mogiły zwłokami. Działo się to w obecności ludności okolicznej, która poznawała swoich bliskich wśród pomordowanych. I ks. Janowi udało się rozpoznać „po butach” jego kolegę, księdza z Białego Kamienia. Skoro zostały odprawione egzekwie, a ludzie opuścili miejsce kaźni, Niemcy kazali ustawić się Żydom – grabarzom nad rozkopanymi dołami – i wszystkich wystrzelali.” To była przestrzeń historyczna i geograficzna działalności księdza Jana. Był tam, gdzie najbardziej go potrzebowano. Przychodził z pomocą materialna i duchową.

28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej popełniono zbrodnię ludobójstwa! Ks. Cieński zaopiekował się żyjącymi ofiarami ukraińskich czystek etnicznych popełnionych przy udziale SS Galizjen. Tych, którzy zostali ranni rozmieszczał w szpitalach, tych, którzy utracili bliskich pocieszał. Pomordowanych, chowanych w zbiorowych mogiłach żegnał żałobną liturgią.

Po zakończeniu działań wojennych posługę kapłańską pełnił w nawet bardzo od Złoczowa odległej okolicy. Był jednym z nielicznych w ZSRR księdzem katolickim, którego władze sowieckie jakoś tolerowały. A to za sprawą… niezwykłego zbiegu okoliczności, który zaciążył nad całym jego dalszym życiem. Ksiądz bowiem uratował od niechybnej śmierci, a następnie przez pewien czas ukrywał oficera Armii Czerwonej. Później okazało się, że był to bardzo wpływowy funkcjonariusz NKWD. On to w podzięce za uratowanie życia – otoczył księdza Jana opieką, która chroniła wprawdzie go przed wywiezieniem do łagru, ale nie chroniła przed licznymi szykanami komunistycznych gorliwców. Było to i tak bardzo dużo. Ksiądz Cieński postanowił więc zostać przy kościele Wniebowzięcia N. Marii Panny w Złoczowie. Jego parafianie wyjeżdżali, On trwał z tymi, którzy pozostawali, powodując się różnymi względami. Ukraińskim współmałżonkiem, obawą utraty dorobku całego życia, a także z tymi, których Sowieci nie chcieli po prostu do Polski wypuścić. Z biegiem lat przybywało nowych parafian – już Ukraińców .Ksiądz chrzcił ,nauczał, dawał śluby, odprowadzał na cmentarz. Kościół w Złoczowie żył, rozwijał się. 50 lat temu, 30 lipca 1967 roku, w prywatnej kaplicy prymasów Polski w Gnieźnie Ks. Kardynał Stefan Wyszyński w imieniu Stolicy Apostolskiej konsekrował ks. Jana Cieńskiego na biskupa pomocniczego diecezji lwowskiej.

Biskup

Uczestnikami tej uroczystości, zachowanej w jak najdalej idącej dyskrecji byli biskupi sufragani gnieźnieńscy Lucjan Bernacki i Jan Czerniak, oraz ks. prałat Władysław Padacz. Nim do tego doszło, Prymas Tysiąclecia ks. kardynał Stefan Wyszyński – zabiegał o przywilej: tajnej konsekracji kapłana żyjącego w ZSRR na biskupa jeszcze u papieża Piusa XII. Dopiero w 1962 decyzję w tej sprawie podjął Jan XXIII. Katolicy polscy, żyjący w ZSRR poza Litwą i Łotwą dotkliwie odczuwali brak biskupów. Na Ukrainie nie było żadnego biskupa. Za swego Ordynariusza tamtejsi kapłani uważali Prymasa Polski i jego imię wymieniali w Kanonie. Ks. prymas wiedział, że na nominację ks. Jana nie zgodzi się rząd ZSRR stąd – podniesienie Ks. Cieńskiego do godności biskupa – zachowane zostało w najgłębszej tajemnicy. Obawiano się bowiem, że w przypadku ujawnienia jego nazwiska – zostanie uwięziony, zesłany na Syberię, toteż konsekracja nastąpiła w czasie, kiedy ks. Cieński przybył do Polski pod pretekstem odwiedzin mieszkającego w Krakowie brata Stanisława. O tym, że na Ukrainie żyje i działa tajny biskup ks. prymas powiadomił papieża Pawła VI rok później, nie podając jednak i w tej korespondencji z 10 października 1968 r. jego nazwiska. ks. kard. Stefan Wyszyński słowami, cytuję za P. Raina „W warunkach ścisłej dyskrecji poinformowałem przybyłego z ZSRR Nominata, kapłana Jana C. o decyzji Stolicy Apostolskiej. Kandydat wysuwał wiele trudności i obaw, gdyż jest człowiekiem sumiennym, wielkiej kultury duchowej, a nad to wiele już ucierpiał „pro Nomine Jesu”. Obawiał się też, że Jego konsekracja nie da się utrzymać w tajemnicy i wtedy praca Jego duszpasterska i podróże po terenie całej ZSRR będą udaremnione. Prosiłem Go, aby zaufał Duchowi Św., by wyraził zgodę na konsekrację, co po długim namyśle uczynił, podkreślając” jeśli taka jest wola Stolicy Apostolskiej. Na prośbę bp. Cieńskiego, prymas określił kanoniczny charakter jego jurysdykcji: „biskup sufragan Sedi datus- VacanteMetropolitana Leopoliensi ritus latini”.

Papieżowi przekazał ustnie, jak nazywa się nowo mianowany biskup ksiądz prałat Bolesław Filipiak, ówczesny audytor Roty Rzymskiej, który w sposób równie bardzo potajemny kontaktował się z ks. prymasem. Ks. Jan Cieński powrócił z odwiedzin rodziny w Polsce bez insygniów arcypasterza Kościoła Katolickiego. Powrócił do Złoczowa, do bardzo skromnych warunków mieszkaniowych, lecz teraz jego jurysdykcja umocowana została prawem wyświęcania nowych księży.

Jak jego aktywność była odbierana przez władze sowieckiej Ukrainy najlepiej ilustruje fragment jednej z licznych publikacji prasowych zamieszczonej w „Lwowskiej Prawdzie” pod tytułem „Graf Tiemnacho carstwa” – autorstwa niejakiego E. Domitrienka

Uroczyste dźwięki organów napełniają kościół, ogłaszając początek niedzielnej mszy. Na ambonę wchodzi proboszcz rzymsko-katolickiego kościoła w Złoczowie Jan Cieński. Dziś tak samo jak przed laty głosi chwałę rzymskiego papieża. Grafem temnacho carstwa nazwali ludzie tego księdza. A opinia ludzi ma swoje przyczyny. Ćwierć wieku temu imię hrabiów Cieńskich cieszyło się szacunkiem wśród arystokracji burżuazyjnej Polski i Zachodniej Ukrainy.Ale nie działalnością dla szczęścia ludzi wsławili się Cieńscy, tylko swoimi rodowymi zamkami i olbrzymimi latyfundiami… Przez długie lata pola, lasy, rzeki, gorzelnie, młyny, a także spracowane ręce najemnych robotników przynosiły Cieńskim ogromne dochody. Rewolucyjne przemiany w życiu Zachodniej Ukrainy zmusiły członków hrabiowskiej rodziny do zmiany rodzaju zajęcia. W ten sposób hrabia Jan został skromnym księdzem Kościoła katolickiego. Ale dostawszy dyplom magistra teologii były hrabia nie zmienił swoich politycznych zapatrywań, na zawsze zostając wrogiem władzy radzieckiej… Ludziom radzieckim dobrze wiadomo, że papieże rzymscy nigdy nie oznaczali się pozytywnym stosunkiem do pierwszego w świecie państwa robotników i chłopów… Unicestwienie komunizmu oto, o czym dniem i nocą marzyli i marzą hipokryci z Watykanu. Zgodnie z tym celem dostawali instrukcję Jezuici, Bernardyni, Dominikanie i inni duchowni, ogromna armia misjonarzy „najświętszego tronu papieskiego”. Wiarą i prawdą służyła rzymskiemu papieżowi rodzina Cieńskich. Rozgromienie nacjonalistycznych Niemiec przerwało radość sług Watykanu. Część z nich zdając sobie sprawę z osobistej odpowiedzialności za dokonane czyny uciekła. Drudzy, a w tej liczbie Jan Cieński zostali „spełniać swój obowiązek” – próbując ochronić wpływ kościoła katolickiego na Ukrainie. I ksiądz Cieński próbuje… W pocie czoła chce zasłużyć na specjalną łaskę papieża. Utrzymując rozbiegane stado parafian„.

jan cienski

Posługa

Rosnący autorytet tego wybitnego kapłana wzbudzał zaciekły gniew komunistycznych funkcjonariuszy. Jego współpracownicy byli prześladowani, aresztowani, wywożeni do łagrów. A on sam był szykanowany. Ks. Jan Cieński opiekuje się również duchownymi unickimi. Pomaga księżom, którzy po śmierci Stalina wracają z Syberii. Kościół Greko-Katolicki był w tym czasie szczególnie zaciekle tępiony na Zachodniej Ukrainie, tych księży, którzy nie przeszli na prawosławie – skazywano na wieloletnie więzienie. Taką cierniową drogę przeszli miedzy innymi księża Eugeniusz Kosztyszyn, Stefan Pasiecznik, Wasyl Boganiuk i wielu, wielu innych skazanych za „przestępstwa przeciwko narodowi radzieckiemu”. Dla tych umęczonych, za wierność Chrystusowi kapłanów, ksiądz Jan był nie tylko tajnym zwierzchnikiem, ale przede wszystkim wzorem do naśladowania. Dzięki temu, że tajemnica o jego posłudze biskupiej ujawniona została dopiero po jego śmierci – mógł wcześniej wyświecać również księży obrządku grekokatolickiego. To była szczególna misja, która pozwoliła przetrwać w warunkach podziemia temu Kościołowi. Postać Księdza Biskupa Cieńskiego była po jego śmierci otaczana na Zachodniej Ukrainie coraz większym kultem. Jego kanoniczny następca na parafii ksiądz Leszek Pańkowski zorganizował w 10 rocznicę śmierci utajnionego biskupa podniosłą uroczystość poświęcenia nowego dzwonu o imieniu Jan.

jan cienski

ks. Leszek Pankowski

Dzwon ufundowany został ze zbiórki pieniężnej przeprowadzonej wśród Ukraińców i Polaków. Wykonany został w Polsce. I od tej pory, dzwon “Jan Cieński” wzywa ludzi do kościoła, do Boga! Przemawia do naszych wschodnich sąsiadów mową, która dla wierzących jest zrozumiała, szlachetnym dźwiękiem przypomina o modlitwie.

Złoczów

Miasto, które teraz nierozerwalnie kojarzone jest z jego postacią powstało w XVI wieku, zbudowane wokół warownej rezydencji wzniesionego przez ojca króla Jana III Sobieskiego Jakuba zamku. Była to typowa dla kresowej prowincji miejscowość w której zamieszkiwali w przewadze Ormianie, Żydzi. Miał Złoczów również w swojej historii słynnego cadyka. Tutaj żył i nauczał w XVIII w. niejaki Jehiel Michael. Potem zasłynął Złoczów w całej Galicji i Lodomerii jako miejsce w którym drukowano, bardzo popularne wśród gimnazjalistów – „bryki” szkolne, zaciekle tępione przez CK profesorów. Obecnie miasto liczy 24 tys. mieszkańców. Leży na szlaku przecinających się arterii komunikacyjnych, oddalone o 70 km od Lwowa, 50 km od Tarnopola. Byłbym skłamał, jakbym napisał, że jest to miejscowość ładna, schludnie utrzymana, zachęcająca do dłuższego w niej zatrzymania się. Widocznie, magnetyzm tego miasta, nie jest uzależniony od obecnej jego urody. A jednak Złoczów ogniskuje wyobraźnię wielu, jego byłych mieszkańców. W Krakowie, w Bielsku-Białej, w Gliwicach, w Londynie, w Grodkowie, we Wrocławiu i w Oławie, z którą to, nawet zawarł Złoczów umowę o współpracy partnerskiej – działają członkowie „Światowego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej”. Diaspora złoczowska organizuje festiwale kultury polskiej, obchody jubileuszu Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego, wydaje książki o tematyce złoczowskiej i kresowej, współpracuje z miejscowymi władzami, przychodzi z pomocą biednym i potrzebującym, wspiera istniejącą tam od 1998 r. Sobotnia Szkołę Polską Jego imienia. Temu wszystkiemu przyświeca postać patrona większości akcji – niezłomnego kapłana, księdza biskupa Jana Cieńskiego.

Jednym z najpoważniejszych zadań, które stawiali sobie do wykonania kolejni Jego kanoniczni następcy: było utworzenie w odzyskanym dla wspólnoty religijnej w Złoczowie budynku kolegium popijarskiego Domu Katolickiego. Przedsięwzięcie tyleż doniosłe co kosztowne! Wcześniej mieściła się w barokowych murach, z których, jeszcze cesarzowa Austrii Maria Teresa wypędziła oo. Pijarów – fabryka odzieżowa. Sąsiadujące z kościołem wnętrza kolegium były bardzo zdewastowane, a remont przebiegał pod nadzorem służb konserwatora zabytków. Zamierzenia ks. Leszka Pańkowskiego zrealizował z rozmachem i niebywałą sprawnością ks. Michał Hołdowicz.

jan cienski

Jest już odrestaurowana elewacja, wyremontowano i udostępniono na kancelarię parafialną, mieszkanie ks. proboszcza i ks. wikariuszy, pokoje gościnne – pomieszczenia na parterze. Ks. Michał, który z wykształcenia jest również uprawnionym budowlańcem umiejętnie nadzoruje prace i pozyskuje środki na ich realizację Kościół w Złoczowie się umacnia, przybywa wiernych, dla których jest On orędownikiem spraw wnoszonych przez nich do Boga! Bo przecież wierzą w to głęboko, że stoi po prawicy Ojca.

Postacią – działającego w jak najgłębszej konspiracji cichociemnego Pana Boga – byłem zafascynowany od dzieciństwa. Przede wszystkim przez to przez to, że mi w 1943 r. zaraz po urodzeniu udzielił chrztu i nadał imiona patronów Stanisława, Jana, Adama. Następnie przez to, że w ciągu dziesięcioleci kontaktów ze Stanisławem Cieńskim, byłym pracodawcą mojego ojca – zawsze najważniejszą informacją było, co u jego młodszego brata, księdza Jana w Złoczowie słychać? Wiadomości o jego heroicznym trwaniu na posterunku krzepiły nie tylko, rozsianą w wyniku wypędzenia po całej Polsce złoczowską diasporę, ale wszystkich Kresowian. Podtrzymywały, tlące się nieśmiało iskierki nadziei, że chyba nie do końca i nie nieodwołalnie wszystko jest stracone, jeśli ksiądz Jan tam jest.

W 1988 r. „Tygodnik Powszechny” zamieścił krótką wzmiankę o nim z okazji jubileuszu 50-lecia jego kapłaństwa. Potem w rubryce „kościół na świecie” ukazała się jeszcze informacja o przydzieleniu mu do pomocy ks. Ludwika Marko.

Pierwszy raz do rodzinnego miasta pojechałem w 1999 r. i od razu przyrzekłem sobie, że muszę o nim światu rozgłosić, wtedy to powstał „Tajny Biskup ze Złoczowa”, którego publikacją w Internecie rozpocząłem swoją kresową publicystykę.

Przez długie lata był to najobszerniejszy artykuł o jego działalności, został nawet umieszczony na oficjalnej stronie Archidiecezji Lwowskiej, potem ukazały się inne teksty, innych autorów, praca magisterska na KUl w Lublinie. „Święty w za dużych butach” w TP, następnie poruszająca książka pod redakcją ks. prof. Józefa Wołczańskiego „Wytrwać I Przetrwać Jak Bóg Daje” Świadkowie Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie Sowieckiej 1917-1991. Jednocześnie, rozpoczął się wstępny proces zbierania świadectw heroiczności ks. Jana Cieńskiego dla rozpoczęcia procedury wyniesienia go, poprzez beatyfikację, na ołtarze.

jan cienski

jan cienski

Wielokrotnie później, podróżując z jego bratankiem Tadeuszem Cieńskim po Ukrainie spotykaliśmy ludzi, którzy byli przeświadczeni o jego świętości. Opowiadali o tym, jak był szykanowany, jak z pozoru bardzo zgryźliwy, emanował wielkim ciepłem i dobrocią.

jan cienski

Tadeusz Cieński w rozmowie z parafianką stryja

Mieliśmy kilkakrotnie okazję rozmowy z siostrą, która należała do tych sióstr Sercanek, które na 3 miesiące przed jego śmiercią zostały do Złoczowa do jego pielęgnacji skierowane z Krakowa.

jan cienski

Ks. Jan Cieński był pogodnym człowiekiem

Osobiste świadectwa pełne są opowieści ważnych i mniej ważnych, a nawet anegdot na przykład, o tym, jak komunistyczna władza w celu… uniemożliwienia księdzu rozdawania Komunii Św. poleciła – tamtejszemu odpowiednikowi „Sanepidu” – przeprowadzić postępowanie mające dowieść, iż komunikanty stanowią zagrożenie epidemiologiczne dla… jakże sterylnych warunków bytu w kraju rad. Wychodzący ze skóry, gorliwy urzędnik sanitarny w końcu oświadczył, iż hostia zarekwirowana księdzu do badania jest – najczystszym produktem żywnościowym jaki zna w ZSRR.

Ksiądz biskup Jan Cieński nie miał też lekko zaraz po śmierci, mimo iż jego pogrzeb przerodził się w prawdziwie ekumeniczną manifestację oddawanego mu szacunku o czym powiedział jego bratanek Tadeusz.

Ks. Biskup Jan Cieński był młodszym bratem mojego ojca, czyli moim stryjem. Kiedy pierwszy raz byłem na Ukrainie w 1995, razem z moim synem Janem pojechaliśmy do Złoczowa, gdzie także zaszliśmy na cmentarz, odwiedzić grób stryja Jasia. Ku mojemu dużemu zdziwieniu zobaczyłem że jego grób był zwykłym kopczykiem ziemi z zatkniętym w nim krzyżem. Kiedy zacząłem dochodzić przyczyny, dowiedziałem się, że władze kościelne, czyli ówczesny biskup lwowski Jaworski nie chciał pogodzić się z faktem że przed nim był na tamtych terenach inny biskup i poddawał w wątpliwość twierdzenia o sakrze biskupiej księdza Jana.
W rok później przeniosłem się do Wrocławia z Kanady, gdzie od wielu lat mieszkałem. Postanowiłem wtedy zająć się sprawą grobowca stryja Jana. Napisałem więc do sekretariatu ks. Prymasa Glempa, domagając się w imieniu rodziny i wiernych ze Złoczowa, by zostały usunięte przeszkody w postawieniu odpowiedniego grobowca, na którym oczywiście umieszczony by był wyraz „biskup”, na co jak napisałem nie chciał się zgodzić biskup Jaworski.
Po jakimś czasie otrzymałem odpowiedź od sekretarza Prymasa, ks. Dziuby, w której pisze on, że nie ma żadnej dokumentacji stwierdzającej że ks. Cieński „i inne osoby” otrzymały sakrę biskupią. Mocno oburzony, napisałem już bezpośrednio do ks. Prymasa, że nic mi nie wiadomo o „innych osobach” i przedstawiłem mu wiele faktów znanych nie tylko w naszej rodzinie, ale także wśród innych kapłanów, że mój stryj bez żadnej wątpliwości sakrę otrzymał. Zaznaczyłem też, że ponieważ wiadomo iż ks. Cieński wyświęcał kapłanów, więc nie może być żadnej wątpliwości że był biskupem. W niedługim czasie otrzymałem od ks. Dziuby krótką notkę, w której pisał, że „jest moralna pewność”, że ks. Cieński otrzymał sakrę biskupią. Rozumiem, że ta korespondencja otworzyła drogę do postawienia grobowca na cmentarzu złoczowskim.

Opowiadała mi siostra Sercanka, która opiekowała się ks. Biskupem w czasie ostatnich miesięcy jego życia o perypetiach związanych z jego pogrzebem. Otóż kiedy ks. Biskup zmarł, ona pojechała do Przemyśla poprosić tamtejszego biskupa o wypożyczenie tiary, którą chciała założyć na głowę zwłok wystawionych w kościele złoczowskim. Kiedy jednak ks. Bp (a może już kardynał) Jaworski dowiedział się o tym, ostro ją skrytykował za podjęcie takiego kroku bez pytania go o pozwolenie i nakazał jej natychmiast tę tiarę usunąć z głowy zmarłego. Siostra tego polecenia nie wykonała. Jakiś czas później widziałem video z tego pogrzebu i zwróciłem uwagę na tę tiarę. Bez wątpienia był to jedyny raz, kiedy na jego głowie spoczęła ta oznaka godności biskupiej.

Na koniec mógłbym dodać jak wiele kłopotów miał mój kuzyn Włodzimierz Pruszyński z Wrocławia, siostrzeniec biskupa Cieńskiego, kiedy starał sie w ostatnich latach ciężko już chorego wuja-biskupa załatwić mu jakąś opiekę. Kołatał do licznych przedstawicieli władz kościelnych z prośbą o zorganizowanie kogoś kto mógłby zająć się nim, ale natrafiał na ogólny brak zainteresowania tematem. Dopiero na kilka miesięcy przed jego zgonem, przyjechały do Złoczowa siostrzyczki Sercanki z Krakowa.

Obecnie, po latach, okoliczności i sam przebieg jego konsekracji na biskupa wyłaniają się nie tylko ze wspomnień, ale też i dokumentów. Wynika z nich, że wcześniej podjęto próbę powierzenia Zachodniej Ukrainy mianowanemu na ten urząd ks. biskupowi Wojciechowi Olszowskiemu, którego jednak, jak się tylko Sowieci zorientowali, że jest nominowany – natychmiast deportowano do Polski. Dlatego dalsze działania przebiegały w atmosferze najściślejszej tajemnicy. Mając upoważnienie papieża Jana XXIII do dokonania aktu konsekracji prymas ks. Kard. Stefan Wyszyński wskazał na ks. Jana Cieńskiego, kapłana, którego cechy osobowości, siła charakteru, walory moralne – szczególnie do tej funkcji predestynowały. Jednak, aż przez pięć kolejnych lat szukano sposobu wyświecenia go na biskupa.

jan cienski

Boży projekt zniszczenia imperium szatana osiągnął swój cel. Ukraina w 1991 r. uzyskała, jak to oni tam nazywają „samostanowienie”, a pieśń „Szcze ne wmerła Ukraijna” stała się hymnem państwowym. Wprawdzie większość współczesnych ks. Biskupowi Janowi Cieńskiemu jego prześladowców – znalazła się znowu w kręgach decydentów samorządowych i państwowych, ale teraz to oni w kościele zajmują pierwsze ławki, gorąco manifestując swoją religijność.

Zwycięstwo

Złoczowski kościół, który przez 50 lat był w rzeczywistości twierdzą obleganą przez bezbożnych materialistów spod znaku sierpa i młota – przetrwał jednak zwycięsko.
Wiele lat po śmierci swojego arcypasterza prowadzi nowoczesne duszpasterstwo, parafia ma bardzo ciekawą i żywą stronę internetową z cotygodniową transmisją Mszy Św., rozwija różnorodne formy oddziaływania, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, przychodzi z pomocą potrzebującym. Poza w doskonałym stanie utrzymanym kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, tamtejsza wspólnota dysponuje, przywróconym do dawnej świetności Kolegium Pijarskim, w którym mieszczą się sale katechetyczne, kancelaria parafialna, mieszkają księża, jest nawet rekreacyjny basen kąpielowy. Tego wszystkiego by nie było, żeby nie natchniony upór Tajnego Biskupa ze Złoczowa ks. Jana Cieńskiego!