Jak ocalić od zapomnienia?

582
blog

Celem wielu amatorów genealogów jest ocalenie od zapomnienia ludzi którzy odeszli, miejsc w których żyli, przedmiotów, dokumentów stanowiących pamiątki. Podkreślam tutaj znaczenie „amatorów” bo mam na uwadze nie zawodowych poszukiwaczy ani też naukowców i instytucje państwowe wraz z archiwami. Pisząc dalej o genealogach mam na myśli naszą społeczność miłośników genealogii, społeczność amatorską ale zaangażowaną.

Ocalenie od zapomnienia jest realizowane przez różnych genealogów na różne sposoby.

Pierwszy i podstawowy to gromadzenie pamiątek rodzinnych i budowa drzewa genealogicznego z jak największą ilością osób. To chyba pierwsze cele początkującego poszukiwacza. Z czasem pojawia się refleksja i kres możliwości dalszego pogłębiania lini przodków. Kres możliwości dalszych poszukiwań naszej linii powoduje że czasem zaczynamy poszerzać nasze drzewo kontynuując poszukiwania innych linii już tak bardzo z nami nie związanych. Drzewo zaczyna liczyć setki a nawet tysiące osób i nie ma końca… Warto rozwinąć wspomnianą kwestię refleksji. Ma ona bardzo różną naturę i jest inna w przypadku każdego z nas. W każdym przypadku powoduje weryfikację celów naszego działania i pewne wnioski. Do takich wniosków można zaliczyć zakończenie dalszych poszukiwań i cieszenie się tym co mamy. Można też przygnębić się albo odkryciem tego, czego nie chcieliśmy wiedzieć albo też przygnębić się niesatysfakcjonującą ilością przodków. Przygnębienie może być spowodowane reakcją najbliższych – niezadowolonych z poruszania rodzinnych tematów bądź też zupełnie obojętnych na nasze wspaniałe odkrycia. Reakcją na osiągnięcie kresu możliwości własnych poszukiwań i ewentualne przygnębienie jest zmiana sposobu realizowania przez nas ocalania od zapomnienia. To kolejne sposoby ocalania od zapomnienia.

Drugim sposobem często podejmowanym jest zakładanie strony rodzinnej (lub wykorzystanie innych serwisów) w celu publicznej prezentacji wyników naszych poszukiwań. Cele są niejasne i często zamaskowane. Czasem widać chęć pochwalenia się ilością zgromadzonych danych, czasem przebija chęć podkreślenia pochodzenia a czasem taka publikacja jest wyrazem rozpaczy nad wielkim wkładem pracy którego nikt nie docenił. W tym ostatnim przypadku uzasadnieniem dla naszej pracy staje się hipotetyczny użytkownik internetu. Ten przypadek rozpaczy charakteryzuje się brakiem dbałości o szatę graficzną, prezentowaniem suchych faktów i bardziej przypomina notatki z archiwów niż drzewo rodzinne w którym są na pierwszym miejscu relacje rodzinne.

Kolejnym sposobem ocalania od zapomnienia jest odsunięcie na drugi plan własnych poszukiwań (czy to z braku dostępnych możliwości czy z powodu utraty motywacji) i podjęcie działań społecznych dla korzyści ogółu poszukiwaczy. W efekcie powstają wspaniałe inicjatywy digitalizacji ksiąg parafialnych czy indeksowania skanów. To bardzo czasochłonne zajęcia dające duże korzyści całej społeczności. Nawet gdy inicjator ma własny interes w szerokim rozpracowaniu danych z interesującego go obszaru to skutek działania jest dostępny dla wszystkich.

Jeszcze inne osoby przyjmują odmienny sposób ocalania od zapomnienia. Gdy już nie zajmują się własnymi zbiorami mogą wolny czas poświęcić innym. Pomagają innym w ich poszukiwaniach. Osoby te są aktywne na forach dyskusyjnych, przeglądają tablice ogłoszeń i podpowiadają kolejne kroki w poszukiwaniach, co aktywniejsze osoby organizują spotkania i warsztaty genealogiczne a niektórzy nawet organizują koła i stowarzyszenia genealogiczne (towarzystwa). To bardzo cenny kierunek działania ponieważ taka pomoc innym nie pozostawia widocznych, materialnych śladów, nie przybywa ilości osób w osobistych zbiorach danych. Pozostaje tylko satysfakcja z niesienia pomocy innym i radość z cudzej radości.

Niezależnie od drogi jaką przeszliśmy i pobudek jakimi kierowaliśmy się nasze działania mogą być bardzo przydatne dla innych poszukiwaczy. Wspierajmy się wzajemnie bo wszyscy na tym korzystamy.

Przez 20 lat poszukiwań przeżyłem wiele załamań i zwątpień. W tych chwilach podejmowałem różne z wymienionych wyżej działań. Nie wszystkie dały mi satysfakcję ale wszystkie były źródłem refleksji. Obecność w internecie od początku jego powszechności w Polsce pozwoliły mi zauważyć pewne zjawiska w inny sposób niedostrzegalne, bo oparte o obserwacje ruchu użytkowników na stronach Ornatowski.com.

W odróżnieniu od for tematycznych i dużych zbiorów danych (archiwa, indeksy) które użytkownicy odwiedzają wielokrotnie, portal Ornatowski.com charakteryzuje w przeważającej wielkości ruch organiczny, ruch użytkowników korzystających z wyszukiwarki Google. Ruch użytkowników „stałych”, znających dobrze portal i powracających do niego stanowi tylko 15% ogólnego ruchu. Reszta to użytkownicy przypadkowi, którzy wcześniej nie znali tego adresu.

Z otrzymywanej korespondencji i różnych ogłoszeń na tablicy można w tej grupie 85% „przypadkowych” użytkowników wyróżnić dużą część o pewnych, stałych cechach. Pobieżnie szacując – połowa użytkowników Ornatowski.com wchodzi tutaj po raz pierwszy i ostatni. Ale dlaczego ostatni?

Z analizy słów kluczowych mogę stwierdzić że najczęściej są to albo nowi użytkownicy internetu albo osoby po raz pierwszy podejmujące poszukiwania „genealogiczne”. Ta pierwsza grupa osób, to początkujący użytkownicy internetu. Zwykle po zapoznaniu się z wyszukiwarką pierwsze hasło wyszukiwania jakie wpisują jest ich nazwiskiem. Jest to samo nazwisko, bez żadnych dodatkowych słów. Sprawdzają co jest w internecie o ich nazwisku. Za chwilę wpadają na pomysł sprawdzenia czy o nich jest coś w internecie i wpisują swoje imię i nazwisko. Ci użytkownicy nawet nie myślą o swojej rodzinie, poszukiwaniach czy ogólnie o genealogii. Wyraźnie widać to po treści niektórych ogłoszeń „szukam wszystkiego o nazwisku ….”, „interesuje mnie wszystko o ….”. Jeszcze nie mają na myśli ani swojego drzewa genealogicznego ani jakichkolwiek poszukiwań. Jeżeli nic nie znajdą – znikną bez powrotu. Prawdopodobnie nie zaczną szukać przodków i tym samym nikogo i niczego nie ocalą od zapomnienia.

Dzisiaj zadaniem portalu Ornatowski.com jest ocalanie od zapomnienia w szczególny sposób. Zależy mi na tym, aby tacy przypadkowi użytkownicy internetu, bardzo początkujący poszukiwacze „czegokolwiek” po odwiedzeniu Ornatowski.com odwrócili na chwile uwagę od swojego nazwiska a zaciekawili się genealogią. Stąd zamiast baz danych i skanów pojawiają się wspomnienia i poradniki pokazujące że ich dziadek jest cennym źródłem genealogii, cenniejszym niż najlepszy portal internetowy. Bo nigdzie nie znajdą wspomnień dziadka i nigdzie nie dowiedzą się jakimi urwisami byli ich rodzice. Ciekawe wspomnienia i ich prostota ma zachęcić do zadania pytań swoim rodzicom i dziadkom. Poradniki pokazują że nie będzie problemu z prowadzeniem poszukiwań, ścieżkę mają wytyczoną, wystarczy tylko zacząć. Z kolei ogłoszenia pokazują że wiele innych osób jest na samym początku poszukiwań i czasem nie znają nawet losów swojego dziadka.

Chciałbym aby portal Ornatowski.com zachęcał do zatrzymania się przy swoim nazwisku tych, którzy nie mieli tego zamiaru. Aby zachęcił do rozmowy w rodzinie – pytanie rodziców o dziadka czy dziadka o rodziców to bezpieczny sposób na zainteresowanie się genealogią. Chciałbym aby zauważyli że wiele osób szuka i to jest zwykła rzecz – też nie znają swoich przodków i dlatego szukają. Szukają! Chciałbym, aby ci nowi użytkownicy po wejściu na Ornatowski.com pozbyli się asekuracyjnego myślenia „nie da się nic znaleźć o mojej rodzinie” – artykuły o źródłach danych i poszukiwaniach np. w internecie powinny podpowiedzieć „warto spróbować!”

W ten oto sposób poprzez portal Ornatowski.com chcę zachować od zapomnienia najbliższych z rodzin internautów, którzy o swoich bliskich nie zapomnieli, bo ich nigdy nie znali. Ale może poznają i nie zapomną…

Czy Ornatowski.com pomaga zachować od zapomnienia? Co zrobić aby jeszcze lepiej zachęcać do rozpoczęcia poszukiwań genealogicznych?